marek.w marek.w
1449
BLOG

Wiceprezydent Mastalerek

marek.w marek.w Prezydent Obserwuj temat Obserwuj notkę 44

Być może stali czytelnicy pamiętają, że w paru tekstach zajmowałem się dylematem przyszłego Naczelnego Bezrobotnego Najjaśniejszej, a nawet suflowałem mu jego rozwiązanie :-). Wygląda na to, że jednak znalazł (ściślej znaleziono mu) inny wariant.

Ruchy tektoniczne w Dobrej Zmianie w wyniku serii porażek zdecydowanie się nasilają, jednak paradoksalnie sama sytuacja się wyjaśnia - jest całkowicie jasne, że  Prezes Kaczyński ani myśli odejść na emeryturę,  która dla niego oznaczałaby dosłownie koniec życia. Co więcej, korzystając z braku Lidera u Suwerennych postanowił wchłonąć ten byt polityczny, który mu napsuł tyle krwi (o dziwo, wśród Prawdziwych Suwerennych Patriotów najbystrzejszy okazał się Kowalski, który pierwszy przeskoczył do zwycięzcy). Jednak z drugiej strony widać wyraźnie, że po trzeciej z rzędu klęsce zadanej mu przez Tuska w Prezesie coś pękło, tym bardziej, że po raz pierwszy w jego politycznej karierze jego własny LUD odwrócił się od niego i zagłosował na kandydatów Morawieckiego.

Dla obserwatora, niezaangażowanego w "bieżączkę" jest czymś fascynującym obserwowanie niewątpliwie wielkiego polityka, któremu spełniają się po kolei nocne koszmary, gdy jego WRÓG spokojnie i konsekwentnie odbiera mu kolejne atrybuty władzy. Czy pamiętacie tę heroiczną obronę "okopów św.Trójcy", czyli gmachów TV? A przecież to było raptem kilka miesięcy temu... co gorsza, Tusk dokonał dwóch osiągnięć, o których Prezes, mimo swojego mistrzostwa w politycznych rozgrywkach mógłby tylko pomarzyć. Najpierw zorganizował zwycięską Koalicję z kilku rozmaitych partii politycznych, która o dziwo zachowuje spójność. A teraz wyrósł na jednego z  najważniejszych Liderów Unii Europejskiej,  czyli czołowej globalnej potęgi. Trzeba przyznać, że dopisuje mu wielkie szczęście, bo obaj konkurenci, wielcy "Mężowie Stanu" fatalnie przegrali własne wybory i są na krawędzi upadku. Warto jednak pamiętać, o co pytał Napoleon, gdy miał awansować swoich generałów.

Tusk dostał szansę na grę na Europejskiej, a nawet Światowej arenie, w końcu to do niego przyjechała po pomoc Urszula, a  kto jest sojusznikiem Prezesa w Europie poza podłym i wrednym Utrzymankiem Putina? W końcu bliscy ideowo, antyunijni LePen i AFD jednocześnie bezpośrednio zagrażają Polskiej Racji Stanu, czyli naszym podstawowym interesom. Tak więc i tu Kaczyński sam wszedł w pułapkę, z której nie widzę wyjścia. Na koniec moja osobista uwaga - sądzę, że jesteśmy świadkami "narodzin kolejnej gwiazdy" europejskiej polityki o wielkim potencjale, czyli  premier Meloni,  dlatego w naszym dobrze pojętym interesie jest jej przeciągnięcie do Obozu głównego nurtu w Unii, a nawet więcej, zawarcie możliwie bliskiego sojuszu (oczywiście w ramach możliwości). Amerykanie w takim wypadku mają ciekawe powiedzenie o namiocie, w którym można "przebywać" w środku lub na zewnątrz...( dla biegłych w piśmie nie muszę go chyba dokańczać :-))

Wracając na nasze podwórko, Dobra Zmiana coraz wyraźniej dzieli się na dwa główne obozy, dla których wyróżnikiem jest stosunek do Morawieckiego. Jeden z nich organizuje sam Morawiecki, który zdecydowanie wygrał ostatnie wybory w ramach PIS-u, dodajmy WBREW  intencjom Prezesa. Co ciekawe, wiernie kontynuuje politykę Kaczyńskiego, jednak w oparciu o młode kadry, prące do przejęcia władzy, szczególnie iż Akela chybił już trzykrotnie. Przeciwstawia mu się Stara Gwardia, wczepiona martwym chwytem w partyjne stołki. Bardzo ważnym, być może decydującym czynnikiem w rozstrzygnięciu tej rywalizacji może stać się Sojusz obozu Morawieckiego z Pałacem, który  konstruuje faktyczny Wiceprezydent Mastalerek.  Przypomnę, że taki sojusz zawiązał się już wczesniej podczas obalania rządu premier Szydło i wyrzucaniu z wielkiej polityki Macierewicza.

Z dostępnych informacji wnioskuję, że panowie  utworzyli Triumwirat,  który jest bardzo pożyteczny dla każdego z nich. Zysk Morawieckiego jest dość oczywisty, dlatego bliżej zajmę się pozostałym Triumwirami. Prezydent Duda wreszcie dostał gwarancję (oczywiście w zakresie możliwym dla gwarancji politycznych!), że zaraz po odejściu z Pałacu nie zamieni się w zwykłego, prywatnego emeryta, tylko wejdzie do gry o władzę na Prawicy jako jeden z liderów silnego obozu politycznego. W bieżącej polityce oznacza to faktyczne usztywnienie postawy wobec "wrogiego" rządu, dlatego nie należy mieć większych złudzeń co do jego pomocy w rozwiązywaniu obecnych problemów związanych z wojną z Rosją czy naprawianiu państwa po Dobrej Zmianie. Inaczej mówiąc, partia (obóz) ponad wszystko!, co zapowiada bardzo trudny rok.

Znacznie ciekawszy jest przypadek Mastalerka, dlatego ostatnio przyjrzałem mu się uważniej i stwierdziłem ze smutkiem, że zdecydowanie go nie doceniałem. Tymczasem stał się politykiem, którego inteligencja dorównuje ambicjom, a to wszystko wsparte dużą odwagą i wprawą w rozgrywkach politycznych. To on jest w końcu chyba jedynym politykiem na Prawicy, który o Prezesie mówi wprost - "król jest nagi!", to on stał się nowym przewodnikiem dla Prezydenta i należy sądzić, że jego wpływ będzie tylko wzrastał. Polecam uważne przesłuchanie jego  ostatniej rozmowy z Warzechą  na Youtubie, pamiętając, że przedstawione tam deklaracje musiały być uzgodnione z pozostałym Triumwirami. Co ważne, wszyscy należą do następnego pokolenia i sama natura jest po ich stronie.

Osobnym, ciekawym zagadnieniem jest sprawa kandydowania do wyścigu o fotel Prezydenta, o czym zadeklarowali zarówno Morawiecki jak i Mastalerek, a co jak widać, nie przeszkadza we współpracy. Po przejściu do Opozycji i przegraniu wyborów do Samorządów oraz PE, dla Prawicy fotel Prezydenta pozostał  ostatnim cennym łupem,  stąd wewnętrzna walka o zostanie oficjalnym kandydatem zapowiada się wręcz homerycka. Oczywiście Morawiecki posiada wystarczający potencjał, aby samodzielnie stanąć do wyścigu przeciw nominatowi Prezesa, jednak oznacza to ostateczne zerwanie i założenie konkurencyjnej partii, zaś szansa na zostanie prezydentem jest minimalna, a wręcz żadna. Trzeba bowiem pamiętać, że dowolny kandydat Prawicy stanie wobec przedstawiciela Koalicji, której sztabem wyborczym będzie faktycznie kierował premier Tusk, ten sam Tusk, który od 19 lat nie przegrał żadnych wyborów, które osobiście prowadził !

Dlatego jest oczywiste, że dla jakiejkolwiek szansy na  zwycięstwo Prawicy potrzebna jest absolutna współpraca i koordynacja przez jednego Lidera, aby wykorzystać całość politycznego potencjału. Inaczej mówiąc, wszyscy politycy Prawicy znów muszą się podporządkować Kaczyńskiemu, bo wbrew jemu nic się nie uda, a Prezes na pewno nie zrezygnuje z pozycji Lidera. Ponieważ jest oczywiste, że ani Morawiecki ani tym bardziej Mastalerek nie otrzymają nominacji od Prezesa, ich deklaracje moga świadczyć tylko o dwóch strategemach - albo są tylko elementem negocjacji, albo walka o kandydaturę na Prezydenta ma być środkiem dla zbudowania i umocnienia konkurencyjnej wobec Prezesa i jego ugrupowania  nowej partii,  w oczekiwaniu na samoistną abdykację organizmu Prezesa. W obu przypadkach Triumwirat nie traktuje poważnie możliwości powrotu do Pałacu.



marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka