Ostatnio namnożyło się w mediach, a szerzej w międzynarodowej infosferze, mitów i zwyczajnie błędnych obserwacji dotyczących wojny hybrydowej między Europą a Rosją. Dotyczy to nie tylko wzajemnych wrogich działań, ale także sytuacji w Rosji, szczególnie rosyjskich władz, które będę nazywał jednym słowem -Kreml. Najnowsza eskalacja nieprzyjaznych oświadczeń i posunięć Kremla wywołała w Europie burzę polityczną i medialną, w której prognozuje się dwa główne kierunki rosyjskiej agresji. Jest to wzmagająca się fala prowokacji i sabotaży w szeregu krajów europejskich oraz zagrożenie bezpośredniego ataku na kraje Bałtyckie o rozmaitym stopniu intensywności.
Musimy jednak zacząć od podstaw - powszechnie pojęcie wojny hybrydowej odnosi się do wrogich działań Rosji wobec Europy, które jednak nie przekraczają poziomu bezpośredniej konfrontacji z NATO. Problem w tym, że również Zachód, a szczególnie Zjednoczona Europa prowadzi od prawie 5 lat znacznie bardziej intensywną wojnę hybrydową wobec Rosji! Na samym początku rosyjskiej agresji na Ukrainę Zachód zamroził ponad 300 mld$ rosyjskich pieniędzy w swoich bankach, nałożył ciężkie sankcje na tysiące firm oraz Oligarchów i od razu rozpoczął dostawy uzbrojenia oraz AMUNICJI dla Ukrainy. Przy czym w miarę upływu wojny skala dostaw stale się zwiększała, co doprowadziło do faktycznej porażki strategicznej Kremla, który ugrzązł w wyczerpującej wszelkie zasoby państwa wojny na wyniszczenie.
Co najbardziej rozwścieczało Kreml, to skala własnej bezradności! Na głowy rosyjskich żołnierzy lecą tysiące ton europejskich lub zakupionej przez Europę pocisków artyleryjskich, min moździerzowych, rakiet, już nie licząc amunicji strzeleckiej. To samo dotyczy tak groźnych ostatnio dronów i wchodzących do akcji dalekosiężnych rakiet, zbudowanych z części, dostarczonych przez Europę, a często zakupionych w Chinach :-). A w tym samym czasie Rosja była praktycznie bezbronna, bo rosyjska agentura w Europie, jak choćby Orban w gruncie rzeczy niewiele mogła pomóc. W końcu w piątym roku ciężkiej wojny z prawdziwym refleksem rosyjskiego szachisty Kreml zaczął konkretne działania przeciw drugiemu wrogowi po Ukrainie, ale równie groźnemu. Kreml wreszcie usłyszał biednego Girkina, który siedząc w łagrze od 3 lat, zdarł gardło domagając się uderzenia w linie logistyczne dostaw dla Ukrainy na jej terenie. Rozpoczęły się ataki na pociągi oraz wstępne uderzenia na przejścia graniczne, szczególnie z Polski do Ukrainy.
Jednak o wiele większy alarm wywołały inne, ofensywne działania Rosjan. Pierwszym, ściśle politycznym było wszechstronne wsparcie dla własnych, agenturalnych partii, aby po dojściu do władzy zablokowały wsparcie dla Ukrainy. Z nich największy strach wywołała AfD swoim zwycięstwem w jednym Landzie na terenach byłej NRD. Na szczęście skończyło się na strachu, ponieważ w dwóch następnych wyborach dość gładko przegrała i nawet panikarze się zorientowali, że w skali całych Niemiec AfD nie ma żadnych szans z braku sensownych koalicjantów. Z pozostałych największe nadzieje wzbudzała LePen, jednak Putin znów błysnął swoim strategicznym geniuszem, nacjonalizując (czytaj - ordynarnie kradnąc) aktywa paru największych francuskich sieci handlowych działających dotąd w Rosji(coś ponad 6 mld Euro). Ze wstydem zresztą przyznam, że jakoś wyjątkowo mało się tym wzuszyłem :-). W rezultacie Francuzi naprawdę się wkurzyli, wydali gromkie deklaracje, a co najważniejsze, odtąd wszelka prorosyjska propaganda będzie politycznym strzałem w kolano. Zrozumiała to nawet LePen, przyłączając się do głosów oburzenia :-)
Celem kampanii podpaleń zakładów przemysłowych, wykolejeń pociągów, ataków dronami, ma być zastraszenie społeczeństw, które powinny zmusić władze do wycofania się z poparcia Ukrainy. Ten sam cel przyświeca narastającej agresji wobec Bałtów, którzy są najbardziej zagrożoną flanką wojny hybrydowej z racji swojego trudnego położenia geograficznego, małej liczby mieszkańców i dużej rosyjskiej diaspory, która może się stać "piątą kolumną". Inaczej mówiąc, Kreml stosuje ordynarny szantaż, żądając faktycznej kapitulacji Europy, bo inaczej to....ho, ho! Jednak osobiście sądzę, że efekt może być wręcz odwrotny, ponieważ Europa dysponuje w tej grze bardzo silnymi kartami, których dotąd nie użyła, w przypadku groźnej prowokacji, szczególnie wobec Bałtów, członków NATO. Pierwsza jest dość oczywista, są to zamrożone rosyjskie aktywa, które można w każdej chwili przeznaczyć dla obrony Ukrainy, jak to się już robi z odsetkami od tych kwot. Następna, jeszcze mocniejsza, to zablokowanie "floty cieni", przewożących rosyjską ropę z Morza Czarnego i Bałtyku, będącej po odcięciu rosyjskich ropociągów głównym dostawcą twardych dewiz napędzających wojnę. W końcu Bosfor i Cieśniny Duńskie jest znacznie łatwiej zakorkować od Ormuzu! Dalej można znacznie zwiększyć dostawy dalekonośnych rakiet i innego sprzętu, którego dotąd prawie wcale nie dostarczano, z rozmaitych powodów. I na koniec, Europa przy prawie pewnym wsparciu USA może uderzyć z pełną siłą w wojnie cybrnetycznej, korzystając z oczywistej przewagi technologicznej. Przy tym wszystkim zgoda na używanie przez ukraińskie drony Starlinków to już jest mały pikuś:-) Po prostu narzędzia i to potężne są gotowe, pozostaje wola ich użycia i dlatego Kreml, eskalując konfrontację poważnie ryzykuje narwanie się na potężną odpowiedź. Natomiast w przypadku wszelkiej agresji na państwa bałtyckie Europa może w prosty sposób gwałtownie podnieść ryzyko Rosji, wysyłając do nich wcześniej choćby po batalionie wojsk z większości państw europejskich i np. Kanady, skoro chce się ona bliżej sprzymierzyć z Europą.
Równie ciekawe są złudzenia Putina i jego Czekistów co do panowania nad społeczeństwem przy pomocy strachu i terroru, co po wyborach zamierzają dokonać, wzorem Stalina gotując państwo do stanu wojny totalnej. Nie zauważyli, że nie dorastają mu do pięt, ponieważ samo dokręcenie śruby Rabom, czyli ok. 90% społeczeństwa bez praw i szans na opór nic nie daje, ponieważ nadal pozostaje ok. 10 % "elity", która wcale nie jest tak bezradna, jak się wszystkim wydaje. Stalin potrafił natomiast kompletnie sterroryzować CAŁY Naród, niszcząc Elitę partii , wojska i Czekistów jeszcze staranniej, niż resztę niewolników. A to właśnie elita posiada ogromną większość pieniędzy, którą starannie chroni przed państwowym rabunkiem, np. wywożąc w b.r. ponad 100 mld$ za granicę oraz w dużej części wyjeżdżając w ślad za nimi. W obecnej sytuacji, gdy Kreml wszelkimi metodami stara się zdobyć więcej pieniędzy na wojnę, spokojny wywóz sumy porównywalnej z zadłużeniem państwowego budżetu świadczy o kompletnej bezradności Kremla i projektowane obłożenie dodatkowymi podatkami Rabów nie ma większego sensu w obliczu kolapsującej coraz szybciej cywilnej gospodarki.
Co prawda, w obliczu coraz gorszego położenia Kremla nie można niestety wykluczać rozmaitych "rozpaczliwców", czyli nie wolno tracić czujności, jednak Zjednoczona z Ukrainą Europa ma aż za dużo narzędzi, które okiełznają w razie czego Rosję, problem tylko leży w gotowości do ich użycia. Ano niedługo zobaczymy, z jakiego surowca są zbudowani nasi Liderzy....


Komentarze
Pokaż komentarze (10)