Motto: „Gdy rozum śpi, budzą się demony”
Motto jest tytułem jaki hiszpański malarz Francisco Goya, dał namalowanemu w 1798 roku, najsławniejszemu swojemu dziełu, które w swym wyrazie miało być przestrogą, do czego może doprowadzić nieprzewidywalna wyobraźnia ludzi żądnych władzy. I choć od tamtego czasu minęło prawie 220 lat i ludzie zdążyli być już 6 razy na Księżycu, to dziś także nie brak jest ludzi, którzy swą “godność”, poczucie ważności a także satysfakcję czerpią nie z tego, że udało się im dokonać czegoś pozytywnego dla drugiego człowieka, ale zadowolenie mają z tego, że wbrew rozumowi właśnie, mogą zabronić, odmówić, zakazać, czy tak zinterpretować problem, żeby było dla nich jak najgorzej. Przykładem takiego postępowania jest gehenna jakiej od kilkunastu już lat, za przyczyną pracowników Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej m. st. Warszawy i pracownic Osiedla “Za Żelazną Bramą” Teresy Sosnowskiej i Bogumiły Cholewskiej, oraz syndyka masy upadłości Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w upadłości likwidacyjnej Wiesława Ostrowskiego, osiemdziesięcioletni, schorowany emerytowany nauczyciel wraz z rówieśniczką żoną, codziennie doświadcza. Oto dla panów Rafała Wiznera i Jacka Dziadosza, specjalistów ds. kontrolno -rozpoznawczych oraz st. bryg. Bogdana Łasicy zastępcy Komendanta Miejskiego PSP, cztery pilśniowe płyty, które po zespoleniu przyjmują formę i kształt skrzyni lub ławy, której wymiary to: dł;-1.50 cm., szer;- 0.40 cm., wys.0.45 cm., stojąc na samym końcu mającego 1.70 cm. szerokości korytarza, przyjmuje kształt ŁATWOPALNEJ KOMODY, STANOWIĄC UTRUDNIENIA EWAKUACYJNE. Bo to w oparciu o dokonane w dniu 5 sierpnia 2015 roku przez panów specjalistów ustalenia, st. bryg. mgr inż. Bogdan Łasica, decyzją z dnia 26 listopada 2015 roku, zakazał osiemdziesięcioletniemu emerytowanemu nauczycielowi, możliwości korzystania ze znajdującej się od zawsze na korytarzu tej ławy, która służy też innym lokatorom, którzy mogą na niej spocząć po pokonaniu 102 schodków gdy windy nie chodzą, co wcale nie jest taką rzadkością. Franc Fiszer opowiadał kiedyś przy kawie w Ziemiańskiej taką anegdotę, „Żeby w Polsce zapanował porządek to się powinno rozstrzelać co najmniej 200 tysięcy łajdaków. A gdy ktoś z przysłuchujący się zapytał: A jak się tylu nie znajdzie? A to nie szkodzi, dobierze się z uczciwych, odparł Fiszer. Anegdota to jako żywo przypomina mi moją sytuację. Podejrzewam, że panowie specjaliści ds. kontrolno rozpoznawczych z Komendy Miejskiej PSP, pewnie mają wyznaczone jakieś limity w ujawnianiu nieprawidłowości za co otrzymują sowite wynagrodzenie. Skoro brak było wystarczająco sytuacji, które można było wykazać jako nieprawidłowości, to się wykazuje tę jak wyżej. Ja zdecydowanie jestem za powszechnym przestrzeganiem prawa. Jednak nieposłuszeństwo wobec prawa jest świętym obowiązkiem wszędzie tam, gdzie posłuszeństwo byłoby złamaniem wierności wobec sprawiedliwości. A ustalenia i decyzje panów z Komendy Miejskiej PSP w mojej sprawie, nie tylko są rażąco niesprawiedliwe, albowiem mają też łatwo zauważalne objawy deficytu empatii i oparte są na wrogości i złośliwości. Dodam tylko, że po otrzymaniu decyzji Komendanta Miejskiego PSP, podpisaną przez st. bryg. mgr inż. Bogdan Łasicę, zgodnie z pouczeniem i w terminie zwróciłem się z uprzejmą prośbą do Józefa Galicy Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej z bardzo uprzejmą prośbą: Oto to pismo: Zwracam się do Wielce Szanownego Pana Nadbrygadiera Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej z bardzo uprzejmą prośbą o zwolnienie mnie z obowiązku natychmiastowego usunięcia stojącej na korytarzu, tuż przy przy drzwiach wejściowych do mojego mieszkania ławy. Prośbę swą motywuję tym, że zrobiona z pilśni ława a nie jak określono w decyzji Miejskiego Komendanta Państwowej Straży Pożarnej komoda, mająca następujące wymiary dł;1.50 cm, szer;0.40 cm, wys. 0.45 cm, nie stanowi samoistnego zagrożenia pożarowego, a z racji usytuowania jej na samym końcu korytarza, nie będzie stanowiła przeszkody gdy zajdzie potrzeba ewakuowania mieszkańców. Wręcz przeciwnie, może okazać się zbawienna gdy trzeba będzie posadzić lu położyć by reanimować zaczadzone dymem osoby. Pragnę zaznaczyć, że ława ta, wykorzystywana jest nie tylko przez bardzo starszych już mieszkańców do chwili wytchnienia przed otwarciem mieszkania, ale także jako miejsce gdzie można usiąść i poczytać lub nawet popisać, gdyż miejsce gdzie ona stoi jest widne i ciche.Najważniejszym jednak argumentem mojej prośby jest to, że stan mojego zdrowia jest taki, że obecnie nie jestem w stanie wywiązać się z nałożonego przez pana Miejskiego Komendanta PSP, na mnie obowiązku. Jestem po bardzo poważnej operacji [usunięcie guza szyi] a i w najbliższym czasie czeka mnie kolejna operacja. Zobowiązuję się, że jak tylko uporam się ze zdrowiem, natychmiast przystąpię do wykonania nałożonego na mnie obowiązku. Licząc na zrozumienie i pozytywne rozpatrzenie mojej prośby z góry dziękuję.
Z wyrazami szacunku i poważania.
Niestety prośba moja pozostała bez żadnej odpowiedzi.
Także pismo skierowane do pana syndyka też pozostało bez jakiejkolwiek odpowiedzi.
A oto to pismo:
Pan Wiesław Ostrowski
Syndyk masy upadłościowej Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w upadłości Likwidacyjnej. 03-307 Warszawa Ul. Kotsisa 2/4 lok. 14
Szanowny Panie
W odpowiedzi na Pańskie pismo z dnia 3 lutego 2016 roku, w którym powołując się na decyzję Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej z dnia 26 listopada 2015 roku, nie tylko wezwany zostałem do usunięcia mebli z korytarza stanowiącego część wspólną nieruchomości przy ul. Grzybowskiej 6/10 w Warszawie, ale także dowiedziałem się, że taki obowiązek wynikający z decyzji Komendanta Miejskiego PSP z czerwca 2010 roku, ciążył na mnie już od sześciu lat. Ponieważ z pisma tego dowiedziałem się także, że do usunięcia mebli wezwany zostałem pierwszy raz już 08-07- 2010 roku, uprzejmie informuję Wielce Szanownego Pana co następuje:
1. Ja pierwsze pismo do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Administracja Osiedla :Za Żelazną Bramą”, złożyłem 11-03-2001 roku, drugie 17-09-2005roku, a trzecie 15-06-2010 roku. We wszystkich tych pismach prosiłem o pozostawienie ławy w spokoju. Na żadne z tych pism, nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. No bo trudno za odpowiedź uznać sytuację, gdy przypadkowo spotkana w windzie pani administratorka Bogusława Cholewska, w obecności innych obcych osób „obiecuje’ i „straszy”, że zaraz zrobi porządek z tą łatwopalną KOMODĄ.
2. 15 grudnia 2015 roku, napisałem pismo do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Al. 3- Maja 12, 00- 391 Warszawa, w którym prosiłem o zwolnieniu mnie z tego obowiązku.
3. 30 grudnia 2015 roku doręczono mi podpisane przez pana Piotra Nowakowskiego pełnomocnika pana syndyka pismo, w którym nie tylko wezwany zostałem do niezwłocznego wykonania obowiązków wynikających z decyzji Komendanta Miejskiego PSP m.st. Warszawy znak MZ.5582.1658-1.16.8447.2015.JD z dnia 26 .11. 2005 roku, dotyczącej budynku przy ul. Grzybowskiej 6/10, ale także pouczony zostałem o służącym mi uprawnieniu do odwołania się od tej decyzji do Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnej w terminie 14 dni od jej mi doręczenia.
4. !4 stycznia 2016 roku, złożyłem swoją prośbę, a jej adresatem był Wielce Szanowny Pan Nadbrygadier Józef Galica Mazowiecki Komendant Wojewódzki PSP. Na odpowiedź czekam z nadzieją, że skończy się ta moja gehenna a pan nadbrygadier wykaże się większą empatią jak wszyscy ci z którymi miałem nieprzyjemność mieć do czynienia w sprawie łatwopalnej komody i nie będę musiał na drodze sądowej dochodzić swego prawa.
5. .Z wyrazami szacunku i poważania
6. Załączniki 7 .
Warszawa 12 lutego 2016 roku.
Marian Bińkowski
Jak długo jeszcze, prawi uczciwi ludzie, na własnej skórze, będą się przekonywać, że rację miał Holender Matthijs van Boxel, autor “Encyklopedii głupoty”, który stwierdził, że NIKT NIE JEST WYSTARCZAJĄCO INTELIGENTNY BY POJĄĆ WŁASNĄ GŁUPOTĘ. A może słuszniejsze jest stwierdzenie Johana Hiuzinga, który uważał, że nie każdy człowiek zasługuje na to by nazywać go Homo sapiens, a nazywanie niektórych tak, jest bardzo grubą przesadą i na wyrost.


Komentarze
Pokaż komentarze