Dwudziestego siódmego marca 1407 roku przez cały dzień trwało grabienie, łupienie i mordowanie Żydów, któremu nikt nie miał odwagi stawić oporu, a nierozważnego szaleństwa tłumu, którego, gdy raz posunął się do zabijania i grabienia, nie można było w żaden sposób powstrzymać - opisywał Jan Długosz wypadki, które zaczęły się, gdy w kościele św. Barbary kanonik Budka powtórzył plotkę, według której ubiegłej nocy Żydzi mieli dokonać mordu rytualnego na chrześcijańskim dziecku. Tumultowi próbował zapobiec starosta krakowski, lecz bezskutecznie. Ostatnia faza pogromu rozegrała się w kościele św. Anny. Gdy Żydzi schronili się w wieży, tłum spalił drewnianą świątynię. Wszystkie żydowskie dzieci, które uniknęły śmierci, zostały ochrzczone.
Źródło: G-W Historia.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)