Jan Herman Jan Herman
253
BLOG

Kołybanie

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 3

Najbardziej mi się (nie) podoba – ustanowiona i pielęgnowana „od góry” przez władze Najjaśniejszej, pełzająca beztwórczo ku „dołom” maniera nic-nie-robienia, przy czym cały czas jest wrażenie, że dzieje się aż nadto wiele.

Oto wybory. Jedne. Drugie. Kolejne. Zapowiedzi szumne w mediach, ustalenia sekretne w miejscach mniej eksponowanych, do tego intrygi i geszefty, pośród których nikt już ładu nie dojdzie.

A cóż to są te wybory, chciałoby się zapytać, skoro powodują niemoc władz, zajętych agitowaniem siebie i podstawianiem nogi konkurentom? Tu przecież rządzą prawa mamucie: duży może być jutro większy lub nieco mniejszy, średni może urosnąć albo stać się mały, mały przeżyje do jutra albo upadnie. Więc mali się tulą do średnich i dużych, średni intrygują najwięcej, a duzi ustanawiają naprędce prawa stosowne do aktualnego potencjału, by go sobie zakonserwować na „po”, gdyby jakiś przypadek sprawił, że to TAMCI będą luminować, a im przypadnie rola komentatora.

Wybory są zatem szyderczym ukłonem ku wyimaginowanej demokracji, o której potencjalny wyborca myśli, że to jego narzędzie polityczne, a która ledwo łopoce na gmachach, w których są korytarze, gabinety i biurka oraz dłuuuuugie szeregi akt nowych i starych, tych zaś pilnują rzeeeeesze fajnych i niefajnych ludzików, sprawujących rzeczywistą władzę nad wyborcą, a jednocześnie poprzez „pragmatykę urzędniczą” reprodukując władzę swoich przełożonych, z tym najwyższym włącznie, przysłanym nomenklaturowo „skądś”, ze świata polityki.

W korytarzach, gabinetach i na półkach z aktami, a tym bardziej w sercach, duszach, umysłach i sumieniach fajnych i niefajnych ludzików, nie łopoce żadna demokracja (ona jest, zapomniana, na dachu), tylko wiją się i piętrzą oraz mnożnikują „pragmatyki urzędnicze”: nikt tu nie zbawia ani Polski, ani świata, procedury i algorytmy wyplują poza gabinety i korytarze każdego, kto będzie się puszył z ambicjami i projektami ponad suchy plan zatwierdzony przez instancje. Wypluty poza gmach – zobaczy tę łopocącą na dachu demokrację, ale już nic dla niej nie może uczynić ani dobrego, ani złego.

Idzie więc w wyborach o to, kto będzie iluminował kraj swoją osobą, indywidualną i kolektywną. Bo ile iluminacji – tyle możliwości posyłania nomenklaturszczyków do kierowania gmachami, korytarzami, gabinetami oraz fajnymi i niefajnymi ludzikami.

Od tego demokracji nie przybywa, choć czasem łódka się kołybie.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka