/wszyscyśmy apostołami/
/wszyscyśmy apostołami/
Jan Herman Jan Herman
336
BLOG

Kto nas pogodzi?

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 4

W Polsce XXI wieku nie ma problemu społecznego, który jej wmawiają tak zwane elity, a mianowicie konfliktu między konserwatywnym żywiołem parafialnym a lewicowym żywiołem proletariackim. Żywioły te przenikają się w dowolnej płaszczyźnie, w dowolnym przekroju. W rzeczywistości mają ten sam interes społeczny: ratowanie swojej godności ludzkiej i minimalnego poziomu życia przed „błękitno-szarymi”, czyli przed biurokracją-nomenklaturą i przed rwaczami jemiołowymi, gotowymi dla swojego plugawego i podłego interesu stłamsić tego samego wyborcę, do którego tak się łaszą i obłaskawiają paciorkami w okresach przedwyborczych.

Ten konflikt (konserwatyzm versus lewicowość) byłby realny (tak jak jest realny w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji i kilku innych przestrzeniach), gdyby nie było tej rozpaczliwej potrzeby walki o człowieczeństwo i realny udział w życiu społecznym-publicznym. Człowiek korzystający w pełni ze zdobyczy cywilizacyjnych (nie mówimy o luksusie, tylko choćby o pełnoprawności konsumenckiej), syty, wyspany, zdrowy i oczytany – spełnia minimalne warunki do rozwijania – wedle wyboru – swoich idei socjalistycznych albo personalistycznych, może bez burczenia w brzuchu i bez obawy o jutro zastanawiać się nad istotą zbawienia i/lub sensem Uniwersum i podobnymi kwestiami ostatecznymi.

Socjalizm jest głównym nurtem lewicowości, a komunizm (w lewackim wydaniu polskim) – agresywnym przedłużeniem niedostatku, krańcowych wykluczeń pleniących się jak zaraza. Personalizm jest głównym nurtem konserwatyzmu, a mesjanizm jest krzykiem wspólnoty rozdzieranej na strzępy. Oto sens takich ugrupowań jak Solidarność Walcząca, Nowa Lewica, Ruch Sprawiedliwości Społecznej, Sierpień’80, zmiana, Falanga, ONR, „kibole”.

To jest zupełnie inna jakość niż Krytyka Polityczna (lewicowe peregrynacje sytych) czy Teologia Polityczna (konserwatywna dysputa dostatnich). Jakość odrębna społecznie, doświadczająca nędzy, a nie perorująca o niej. Doświadczająca okropieństw, plugastw i podłości systemu-ustroju, nie znajdująca dla siebie żadnego w tym ustroju miejsca poza agresją zwierzęcia doprowadzonego do ostateczności. Pragnącego jedynie zdechnąć z honorem.

Po przeciwnej stronie są owi „błekitno-szarzy”, czyli królowie pokrętnych geszeftów publiczno-prywatnych, ich akolici (hunwejbini, jak Korwin-Mikke) pretendujący do kierowniczych ról w przyśpieszaniu „pozytywnych przeobrażeń” oraz niemała armia małych i mikrych przedsiębiorców, która nie rozumie, że należy do proletariatu, że walczy o przetrwanie tak samo jak zatrudniani przez nią nieszczęśnicy, systemowo-ustrojowo pozbawiani praw pracowniczych, obywatelskich i ludzkich. Tym bardziej owa armia jest za „wolnym” rynkiem kraszonym liberalną pomadą, im bardziej rwacze robią ich na błękitno i szaro. Na tym tle przyjemnie się słucha Cezarego ..., szefa związku pracodawców, który rozumie, że przedsiębiorca jest karmą systemu-ustroju, daniem przyprawianym wedle receptury, a nie podmiotem współbudującym „klasę średnią” społeczeństwa obywatelskiego.

Jest taka „okupacyjna” piosenka, wykonywana niegdyś często przez Gintrowskiego, taka narracja ojca, będącego w AK, ubolewającego nad rozgorączkowanym rewolucyjnie synem, który chce Niemca bić, a nie czekać, i wstąpił do AL. Niechby już nawet był w AL, byle żył – rozpacza w finale ojciec.

Solidarność – niewątpliwy polski wkład do historii tej części świata, zawdzięczany w równym stopniu Papieżowi-Polakowi jak też Gorbaczowowi – potrafiła w buncie anty-ustrojowym pogodzić „tych z AL i tych z AK”. Kiedy jednak urosła w siłę – wszelkich „dwuideowców” wzięła na ząb i dziś jest jak najbardziej parafialna. Karesy Piotra Dudy z Janem Guzem są tylko ściemą „pod publiczkę”. A jeszcze udało im się zgłuszyć Kukiza do „trójkąta”, jak Niepokonanym, też dokonującym apostazji od wartości, dla których powstali.

Naszym – Ludu i Narodu – wrogiem politycznym, śmiertelnym w dosłownym znaczeniu, jest system-ustrój i jego błękitno-szarzy zaprowadzacze. Solidarność w swej formule działania realizowała „doktrynę” samorządności wiecowej.

Dziś to myślenie (o ile myślenie a nie odruch) reprezentuje z jednej strony Kukiz (pytanie, czy rozumie, jakie demony obudził), z drugiej strony Zmiana, partia rachityczna, bo dająca się odizolować od tego, co nazywam „indignados”, a w Polsce nosi imię Zmieleni, Niepokonani, Oburzeni. I broniąca się (po co?) przed opinią konglomeratu lewaków i faszysttów, niczym NSDAP. Zwolenników Putina i kiboli.

Gdybyż ktoś tych dwóch facetów (Paweł Kukiz i Mateusz Piskorski) oświecił, jak wiele mają wspólnego, a tradycyjnie półprocentowych Ikonowiczów i Ziętków uświadomił, kim są (ideowo) w rzeczywistości!

/PEŁNY TEKST: http://publications.webnode.com/news/miedzy-ludem-a-narodem/#.VTzWkAjQGTQ.facebook /

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka