Jan Herman Jan Herman
295
BLOG

Dzień odlewnika

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

Dziś jest 1 grudnia, znany mi jako dzień odlewnika: nie hutnika, tylko odlewnika. Dzień ten przeniesiono, nie wiedzieć czemu, na 10 grudnia. Odlewnictwo polega na wprawie w kilku następujących po sobie procesach:

  1. Rozgrzewaniu surowego metalu do temperatury właściwej: niedogrzany metal źle się odlewa, pozostawia „bąble”. Rozgrzewaniem metali zajmują się „piecowi”;
  2. Przeniesieniem metalu z dużego pieca to pieców roboczych, by tam, podgrzewany elektrycznie, metal „przyzwyczajał się” do właściwej temperatury;
  3. Wlewaniem metalu do form : formy metalowe (kokile) obsługują „kokilarze”, a formy piaskowe obsługują „formierze”, arystokracja odlewnicza;
  4. Studzeniu odlewów (to się robi samo, choć niekiedy celowo chłodzi się gwałtownie), ich „kosmetyce” oraz konfekcjonowaniu;

Pracowałem kilka miesięcy w odlewni metali nieżelaznych (brązy, inne stopy oraz aluminium). W Lęborku jest „żeliwiak”, zwany ładniej „SPOMEL”, od kiedy w 1978 roku wygrałem konkurs na nazwę (SPOMEL to nazwa mojego autorstwa, akronim od Spółdzielnia Odlewu Metali w Lęborku). Byłem najpierw kokilarzem, potem piecowym, miałem zostać mistrzem, ale kierownik nie dopuścił mnie (po złości) do egzaminu. To dobrze, bo ostatecznie zostałem ekonomistą, a to bardziej wymagające rzemiosło, choć też wymaga rozgrzewania, przenoszenia, formowania i studzenia. Odszedłem ze spółdzielni (i aż do egzaminów na SGPiS zostałem drzewiarzem w LZPD), kiedy jej prezes (w innym wymiarze ojciec jednej z harcerek „mojej” drużyny) – odmówił poprawek w BHP, a ja jako piecowy – mimo przestrzegania norm – parzyłem sobie boleśnie ciało kroplami lepkiego płynnego metalu.

 

*             *             *

Polskę rozgrzewano kilka razy. „Piecowi” nie zawsze okazywali się fachowcami: bywało, że niedogrzano, bywało, że przegrzano.

W temperaturze właściwej Polski nie umiano podtrzymać: na każde „ciało” źle działa pulsowanie temperatury, zamęczanie substancji.

Kiedy wlewano Polskę do rozmaitych (re)form – nie zawsze efekt był oczekiwany, nie mówiąc o samym wykonaniu odlewu.

W konfekcjonowaniu jesteśmy mistrzami: nawet największy bubel potrafimy przedstawić jako „zieloną wyspę” albo jakoś tak.

 

*             *             *

Nawet jeśli data się nie zgadza (ale ja pamiętam, kiedy wręczano mi nagrodę za zwycięstwo w konkursie) – to nauki, jaki pobierają odlewnicy podczas pracy – warto zapamiętać.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka