5 obserwujących
48 notek
16k odsłon
  460   2

Ostatni lot Generała Sikorskiego

Podobno nie było żadnego wypadku nad Gibraltarem! Liberator generała Sikorskiego wystartował bez przeszkód, wzniósł się do góry a potem łagodnie wodował na morzu. Tonął, zgodnie z “zasadami sztuki” przez 8-10 minut. Lotnisko w Gibraltarze jest bardzo trudne i takie niepowodzenia przy starcie zdarzały się dość często, tak często, że nawet przestano już zwracać na to uwagę. Zresztą, zwykle po takim niefortunnym starcie i wodowaniu nie było żadnych ofiar tylko śmiech kolegów pilota.

Kazimierz Pużak, przewodniczący parlamentu Polski Podziemnej tak natomiast pisze w swoich wspomnieniach:

”Sikorski zginął w Gibraltarze w początku lipca. Około tego czasu, bo 30 czerwca wpadł w ręce Gestapo komendant ZWZ Grot. Te straszliwe dwa ciosy jednocześnie przypieczętowały nasz los. Odtąd też pustka wyraźnie zaciążyła na naszych sprawach, może nie tak mocno w kraju, ale na pewno rozstrzygająco za granicą, gdyż dała pole do precedensów. Okoliczności tych dwóch spraw giną w tajemnicy dotychczas całkowicie niewyjaśnionej. Ale nie ma zbrodni, która by się ukryła. Przyjdzie jej czas na pewno. Dwaj koronni świadkowie mówią: Retinger - szara eminencja Sikorskiego - w kwietniu 1944 roku wyjaśnił mi podczas bytności w Warszawie (przybył jako skoczek), że katastrofę spowodowała aberracja światła powstała z racji zachodzącego zmierzchu nad wodą. W zetknięciu horyzontu z oceanem powstały jakoby dwa poziomy pułapu i dlatego pilot, straciwszy orientację rzeczywistego horyzontu - wpadł do morza. Taką tezę wykoncypowała komisja specjalna. Od siebie Retinger nic nie dodawał, chociaż po katastrofie niezwłocznie przyleciał na miejsce wypadku; toteż ze zdziwieniem przeczytałem kilkakrotnie w ”Gazecie Ludowej” cytowane słowa Mikołajczyka - szkoda, że tak późno odkrył tę tajemnicę, która mu ciążyła, - że sprawcami śmierci Sikorskiego są sanatorzy zagraniczni, a drugi raz, że w związku z rebelią Andersa Sikorski poleciał na Bliski Wschód, no i w drodze powrotnej zginął w katastrofie. Ta druga relacja odbiega jaskrawo od pierwszej. Czyli, że Mikołajczyk jeszcze mniej może powiedzieć o samej katastrofie aniżeli p. Retinger, który sam ani słowem nie wspomniał o rzekomych aferach rebelianckich gen. Andersa i jego kompanii. Swoją relację Retinger składał wobec mnie (powtórnie), Olzy, Urbańskiego i Grudzińskiego. O Andersie wówczas nie było mowy ani słowa.”

Wersja Retingera wydaje się być jednak mocno naciągnięta. Liberator startował przed północą, a więc praktycznie po zmierzchu, który w Hiszpanii nawet latem zapada wcześniej niż np. w Polsce. Opowiadanie takiej historii Pużakowi, który był najwyżej nad Bałtykiem, a o lotnictwie miał jako urzędnik poczty słabe pojęcie, wydaje się być próbą opowiedzenia czegokolwiek, co nosi pozory prawdopodobieństwa. Retinger uważany był zresztą przez polskie władze podziemne za osobistość co najmniej podejrzaną. Cytowany już Baliszewski, w kolejnym programie ”Rewizja nadzwyczajna” , mówił wręcz o wyroku śmierci na Retingera wydanym przez polskie podziemie. Wyrok miał zostać zakomunikowany grupie egzekucyjnej przez płk. Iranka-Osmeckiego.

Pużak, sprawujący najwyższą funkcję cywilną w ramach struktur Polski Podziemnej nic nie wspomina o rzekomym wyroku, a Bór Komorowski wspomina tylko raz postać Józefa Retingera przy okazji akcji ”Most” z 25 lipca 1944, gdzie Retinger odlatujący do Londynu wraz z kandydatem na prezydenta Tomaszem Arciszewskim wymieniany jest jako ”specjalny emisariusz rządowy”. O operetkowym wyroku na Retingera pisze natomiast Józef Mackiewicz w książce “Nie trzeba głośno mówić”. Czyżby polskie podziemie chciało wykonać wyrok śmierci na ”specjalnym emisariuszu rządowym” własnego rządu? Czy może taki wyrok śmierci chciano też wykonać i wykonano na Sikorskim? Tadeusz Bór Komorowski tak pisze w swoich wspomnieniach:

”W cztery dni po aresztowaniu Roweckiego spotkał nas drugi cios: Gen. Sikorski zginął tragicznie w Gibraltarze. Niemcy z triumfem rozgłosili tę wiadomość głośnikami po ulicach. Usłyszałem ją, idąc przez miasto. Wrażenie było olbrzymie. Dokoła głośników zbierały się tłumy wstrząśniętych głęboko ludzi. Niektórzy płakali. Sikorski miał olbrzymi mir i autorytet w kraju w szerokich warstwach społeczeństwa. Ufano mu i uważano go za tego, który wyprowadzi naród z wszystkich trudności na wolność. Cześć, jaką go otaczano, była jedną z podstaw wiary w lepszą przyszłość naszego kraju. W niespełna tydzień straciła Polska dwu wybitnych przywódców: jeden z nich znany był całemu światu, nazwisko drugiego okrywała tajemnica konspiracji.”

Oczyścić przedpole dla polskich komunistów

Czy eliminacja dwóch czołowych przywódców polskich w jednym czasie była przypadkiem? Sądzę, że nie, że stanowiło to oczyszczenie pola dla ”nowych przywódców” Polski, szykujących się do wkroczenia do naszego kraju od Wschodu, co wskazywałoby, kto zyskuje tu najwięcej... Spadanie po równi pochyłej zaczęło się jednak wcześniej: 13-04.1943 roku radio niemieckie doniosło o wykryciu masowych grobów polskich w lasku katyńskim pod Smoleńskiem, oskarżając o zbrodnię władze sowieckie.

15-04.1943 Sowieckie Biuro Informacyjnie zareagowało komunikatem stwierdzającym, że ” goebbelsowscy oszczercy usiłują (...) za pomocą kłamstw i oskarżeń zataić krwawą zbrodnię hitlerowskich zabójców” i tłumacząc, iż polscy jeńcy wojenni zatrudnieni przy robotach na zachód od Smoleńska wpadli w ręce niemieckie w lecie 1941 r. i zostali wówczas wymordowani. Zwrócenie się rządu Sikorskiego do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą z zbadanie sprawy sowieci potraktowali jako dowód, że między ”wrogiem aliantów Hitlerem i rządem pana Sikorskiego istnieje kontakt i zmowa w prowadzeniu (...) wrogiej kampanii”. (Cytat z: Andrzej Albrecht ”Najnowsza Historia Polski”.)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura