36 obserwujących
153 notki
2781k odsłon
  2377   0

Ile jest Ukrainy w Polsce, ile Polski na Ukrainie

Od 25 lat jesteśmy świadkami – i uczestnikami – zbliżenia polityczno – ekonomicznego między Ukrainą i Polską, jednego z najważniejszych procesów historycznych w dziejach obu narodów, który zmienia oblicze naszego kontynentu. Porozumienie Ukraińców i Polaków następuje bowiem wtedy, gdy „na wschodnich rubieżach Europy, pojawia się agresor w postaci putinowskiej Rosji, która widzi w polsko –ukraińskim  pojednaniu zagrożenie dla swoich neoimperialnych planów” jak napisali w liście otwartym wybitni przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie.

Równanie – im sojusz ukraińsko –polski trwalszy, tym Rosja słabsza, jest kamieniem węgielnym polityki Kijowa, to dlatego prezydent Poroszenko – w trakcie narastającego konfliktu miedzy ministrem Waszczykowskim i prezesem ukraińskiego IPN –u – klęknął przed pomnikiem lwowskich orląt i w specjalnym przemówieniu przypomniał, że UPA walczyła z komunistami, ale popełniała także zbrodnie, to dlatego grupa wybitnych intelektualistów ukraińskich zaproponowała  by jedną z ulic Lwowa nazwać imieniem Jacka Kuronia, urodzonego w tym mieście polityka i działacza społecznego. Ideę tą poparł kilka dni temu mer Lwowa Andrji Sadowyj. Autorzy listu zaproponowali także: „władzom innych miast Ukrainy i Polski, by dokonały podobnych kroków – nazwania ulic imieniem osoby, która tak wiele zrobiła dla polsko-ukraińskiego pojednania.”. Wspaniały pomysł. Czy doczeka się realizacji, szczególnie po stronie polskiej?  Miejmy nadzieję, że tak.

Zawirowania polityczne nie mogą jednak wpłynąć na realne codzienne pojednanie polsko – ukraińskie, z tego prostego powodu, że jego trwanie i pogłębianie zawdzięczamy 2 milionom Ukraińców, którzy pracują w Polsce.  Ta zarobkowa emigracja jest główną przyczyną zbliżenia pomiędzy dwoma narodami, to dzięki handlowym i pracowniczym kontaktom poznajemy się coraz lepiej i coraz lepiej rozumiemy. Medialnym symbolem tego pojednania jest serial „Dziewczyny ze Lwowa” zrealizowany przez TVP1.  Od kilku dni pracujemy z synem nad utworzeniem portalu internetowego dla nowej (z każdym dniem ich przybywa) agencji pracy rekrutujące – zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem – Ukraińców dla polskich firm. Gęstość kontaktów ekonomicznych i intelektualnych między oboma krajami – polscy politycy pracujący dla ukraińskiego rządu – jest zjawiskiem fascynującym.

Cieniem na naszych relacjach kładzie się rzeź wołyńska, jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Polski. Mam wrażenie, że część opinii publicznej na Ukrainie nie rozumie, że Polacy mogą wybaczyć, ale nie mogą – nigdy w życiu – zapomnieć o ofiarach rzezi w której ginęli także Ukraińcy, którzy pomagali przeżyć swoim sąsiadom –Polakom. Z drugiej strony Polacy nigdy nie zadają sobie pytania – dlaczego Ukraińcy uważają S. Banderę za bohatera narodowego. S. Bandera dla Polaków jest zwyrodniałym mordercą. Dla Ukraińców natomiast jest przywódcą, który pierwszy publicznie i zbrojnie zaprotestował przeciwko zaplanowanemu przez bolszewików głodowi na Ukrainie w latach 1932 -1933- w wyniku którego zmarło od 6 do 8 milinów ludzi. Był to pierwszy totalitarny Holocaust w Europie.

Na początku lat 30 – tych kierownictwo OUN postanowiło zintensyfikować akcje dyplomatyczną, której celem było poinformowanie zachodnich polityków o zbrodniach bolszewików na Ukrainie, jednocześnie OUN – pod wpływem S. Bandery OUN postanowiło przeprowadzić działania terrorystyczne o charakterze antysowieckim. Na konferencji OUN w Berlinie 3 czerwca 1933 przyjęto uchwałę o zorganizowaniu zabójstwa sowieckiego konsula generalnego ZSRR we Lwowie jako aktu protestu przeciwko wielkiemu głodowi na Ukrainie. Realizacją rezolucji miał zająć się krajowy prowodyr – i jej inicjator – Stefan Bandera. Akcja dyplomatyczna OUN i dodajmy kilku amerykańskich dziennikarzy odniosła  jednak skutek i zaalarmowana opinia publiczna i zachodni politycy postanowili publicznie spytać Stalina o głód na Ukrainie. Odpowiedź Litwinowa – ministra spraw zagranicznych – jest zdecydowana; są to oszczerstwa i wierutne kłamstwa kontrrewolucjonistów i faszystów i minister dodał; proszę przyjechać na Ukrainę i samemu zobaczyć jaka jest prawda. Z tego zaproszenie skorzystał Edward Herriot, jeden z czołowych polityków francuskich, przewodniczący Partii Radykalnej, premier rządu do 1932 r. Przypływa rządowym statkiem do Odessy 26 sierpnia 1933 roku, specjalnie wyszkoleni sowieccy agenci biorą go pod swoja opiekę i obwożą po wyczyszczonych z trupów kilku wioskach „potiemkinowskich”. Edward Harriot, typowy francuski inteligent, zakochany w wiecznej Rosji i socjalistycznym eksperymencie Lenina i Trockiego, widzi tylko fasadę, kadry filmu sowieckiego pt, „Świat się śmieje”. Rozczulającej komedii sowieckiej o frywolnym życiu w ukraińskim kołchozie.

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka