49 obserwujących
385 notek
389k odsłon
1101 odsłon

Krakowskie jasełka i talmudyczna nienawiść

Wykop Skomentuj117

Od kiedy pan Eli Barbur był łaskaw wykasować mój komentarz, przestałem czytać jego teksty. Dziś jednak – za sprawą promocji w Onecie – uczyniłem wyjątek.

Sądzę, że Eli Barbur wystraszył się mojego pytania o to, kto się wstydzi/powinien wstydzić za Abrahama Gancwajcha i jego kolegów – żydowskich gestapowców z organizacji „Żagiew”. Podejrzewam w związku z tym, że pan Barbur wystraszyłby się także pytań o wstyd za decyzję izraelskiego ministra sprawiedliwości w sprawie ukrywającego się w Izraelu stalinowskiego oprawcy. Przypuszczam, że pan Barbur wystraszyłby się pytania o słynną instrukcję wydaną przez przedstawicieli izraelskiego resortu edukacji, w której znalazły się słowa: „Wszędzie będziemy otoczeni przez Polaków. Będziemy nienawidzić ich z powodu udziału w zbrodniach”.

Być może niesłusznie, ale spodziewam się także, że nasz korespondent z Bliskiego Wschodu nie poradziłby sobie również z próbą uczciwej – nie obarczonej strachem przed rzeczywistością i pogardą względem gojów – oceny bluźnierstw i plemiennej dumy z faktu zamordowania Jezusa, jaką zaprezentował żydowski „gówniarz” (copyright by Wojciech Sadurski) z Hebronu. Sądzę, że Eli Barbur nie poradziłby sobie z próbą skomentowania wypowiedzi izraelskiego żołnierza z Ramallah, wypowiedzi, której nie powstydziłby się żaden żołnierz dywizji SS-Totenkopf. Podejrzewam, że pan Barbur nie miałby także nic do powiedzenia w sprawie szczerej, opartej na Talmudzie pogardy do nie-Żydów, której świadectwem życie i twórczość rabina Meira Kahane. (Szczegóły zainteresowani znajdą tu:http://mementomori.salon24.pl/13235,antysemityzm-w-rzykach )

Wziąwszy pod uwagę powyższe, pamiętając, że właściciele tego Salonu nigdy nie bali się autorów wykraczających poza polityczną doraźność, a przy tym takich, którym zdarzyło się docierać do niezbyt sympatycznej prawdy; pamiętając ordynarne ataki pod moim adresem ze strony Dany Rothschild; doszedłem do wniosku, że akurat pana Eli Barbura oczekiwaniami przytłaczać nie należy. Wydaje się, że po kimś, kogo nie stać na uczciwą konfrontację z niewygodnymi (?) faktami, kto korzystając z polskiej gościny pozwala sobie na dywagacje (pogróżki?) na temat powtórzenia medialnej „promocji” Polski, podobnej do tej, z jaką mieliśmy do czynienia za sprawą paszkwilu w „El Pais” (zob.http://mementomori.salon24.pl/13183,list-otwarty-fundacji-paradis-judaeorum-do-ministra-spraw-zagran ); nie należy się przecież spodziewać zbyt wiele. Od kogoś takiego nie należy oczekiwać kultury i wiedzy, jaką miał Paweł Hertz. Autor, który, przypomnę, już dawno zauważył, że „O godnym rozwiązaniu problemu mniejszości decyduje także jej stosunek do większości” (por. http://mementomori.salon24.pl/13200,polacy-i-zydzi-czyli-skad-sie-wziely-uprzedzenia).

Zwracam uwagę na te okoliczności, ponieważ wiele spraw, w tym wiele faktów, o których tylekroć dyskutowaliśmy na tym blogu stanowi ważny - dziwnym zrządzeniem losu - zupełnie pomijany kontekst relacji polsko-żydowskich. Tak się bowiem nie raz składało, że pytania o aktualne sprawy najwyższej wagi (ekstradycja zbrodniarzy, wychowanie młodzieży, pogróżki Światowego Kongresu Żydów) często były/bywają po prostu ignorowane. Tymczasem arogancja przedstawicieli izraelskiego rządu (por. uzasadnienie odmowy ekstradycji Salomona Morela, wyznaczanie przez ambasadora Pelega składu polskiego rządu etc.) przyjmowana jest jako coś oczywistego i w pełni uzasadnionego. Zaś akty poniżania Polaków i przebywających w Polsce obcokrajowców, jakich dopuszczają się obywatele Izraela traktowane są jako mało znaczące incydenty..

Jednocześnie żaden polski dziennikarz nie posuwa się do straszenia „promocją” Izraela w światowych mediach za pomocą filmów o biciu przez Izraelczyków polskiej stewardesy i włoskiego mieszkańca Kazimierza. Żaden korespondent ani publicysta nie dywaguje, co by było gdyby krakowscy hotelarze postarali się o rozpropagowanie w środkach masowego przekazu doświadczeń związanych z goszczeniem uczestników „Marszów Żywych”.

Niemal w tym samym czasie kwestie błahe zdają się urastać do rangi jeśli nie zarzewia międzynarodowego konfliktu, to co najmniej uzasadnienia dla najcięższych oskarżeń pod adresem Polski… Wygłup gimnazjalistów z małopolskich Rzyk stawia w stan pogotowia ogólnopolskie media i wywołuje błyskawiczną, bezkompromisową reakcję organów ścigania. Tropiący bakcyla „polskiego antysemityzmu” tekścik Eli Barbura promowany jest przez najpopularniejszy portal, jako doniosłej wagi wydarzenie..

Chciałbym zostać dobrze zrozumianym. Od dłuższego czasu staram się wykazać, że dzieje stosunków polsko-żydowskich zasługują na uczciwy opis. Nie tylko uczestnicy „Marszów Żywych” powinni poznać dziedzictwo polskiej gościnności, które streszcza się w haśle „Paradis Judaeorum”. Trwający w izolacji względem „zewnętrznego” świata Żydzi, składający współwyznawcom życzenia „do zobaczenia w przyszłym roku w Jerozolimie”, stanowili przez setki lat najbardziej wyrazistą grupę gości na polskiej ziemi. Dzięki swobodom, jakie im stworzyli polscy gospodarze, Żydzi dawnej Rzeczypospolitej stali się najliczniejszą w dziejach częścią światowej diaspory. Ci spośród Żydów, którzy – wzorem innych imigrantów – zdecydowali się na asymilację, stali się częścią polskiej wspólnoty narodowej.

Wykop Skomentuj117
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale