28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  101   0

Wyzwania XXI wieku. Kiedyś krążyło po USA mnóstwo anegdot o niez

lo-hp [ michael ] Dosłownie legendy, o jego inteligencji, niezwykłej bystrości umysłu i niesamowitej wprost podzielności uwagi. Podobno umiał skupić się nawet na dwóch działaniach równocześnie. Wyobraźcie sobie Państwo, dawał sobie radę na przykład ze spacerowaniem i równoczesnym paleniem fajki. Takie anegdoty prawdopodobnie zwichnęły mu prezydencką karierę, choć podobny styl żartów zupełnie nie zaszkodził Helmutowi Kohlowi.

Różnie się w polityce plecie. Anegdotka jest taka sobie, ale chyba nie ma lepszego wprowadzenia do zrozumienia na czym polega przejście od sposobu rozumienia rzeczywistości metodą CM = 1, do technik właściwych dla CM = 2. Sam się nieraz dziwię, jak moi rozmówcy są zdumieni łatwością uchwycenia istoty rzeczy.

Trochę jak z tym słynnym mówieniem prozą. Jest to oczywiste, łatwe i naturalne. Ale jednak nie zdajemy sobie sprawy, że tak właśnie jest, a zorientowanie się, że to rzeczywiście jest potężne narzędzie, które praktycznie używane, automatycznie mnoży przyrodzony człowiekowi geniusz przez dwa. Jest to zdanie sobie sprawy z wielowymiarowości wszystkich naturalnych zjawisk i roli czasu w tych wszystkich zjawiskach.

Jest to właśnie owo przejście Geralda Forda. Nie jedno zdarzenie, ale kilka równocześnie. Tradycyjnym, odrobinę bardziej naukowym wyobrażeniem tej metody jest przejście od metody logiki formalnej, logiki albo łańcucha zdarzeń następujących jedno po drugim do metody opisu zjawisk, które mogą być opisane diagramami sieciowymi albo np. grafami Feynmana. W ekonomii jest to przejście od metody układania harmonogramu Gantta - Adamieckiego do metody programowania sieciowego PERT, zastosowanej kiedyś przez armię amerykańską do zarządzania projektem budowy rakiet Polaris.

W takiem systemie dawały opisać się wszystkie czynności żywej rzeczywistości. Nie będę opisywał tego zbyt dokładnie, zaraz domaluję linki do odpowiednich haseł w Wikipedii. Ale zdajmy sobie sprawą, że siłę tej metody można bardzo łatwo opanować i błyskawicznie stosować do analizowania bardzo wielu zjawisk. Sami odkryjemy jak niezwykle atrakcyjne są możliwości biorące się z praktycznego zastosowania tego mocnego narzędzia, rozumianego jako sposób obserwowania i rozumienia rzeczywistości. Trochę więcej dowiemy się z dyskusji, która mam nadzieję, za chwilę się rozwinie.

Bardzo mnie interesuje pokazanie, że siła tej metody natychmiast obnaża i ujawnia wady współczesnego, polskiego dyskursu politycznego. Otóż, istota tego środka analizy zjawisk politycznych polega na stworzeniu możliwości odejścia od paskudnego nawyku oceniania według jednego tylko kryterium, uznawania jedynej słusznej racji, nawet bez próby pomyślenia o przyjęciu jakieś reguły wyboru, choć by nawet tylko "albo - albo". Współczesne dyskusje, praktycznie wszędzie, przebiegają na zasadzie jednokryteryjności, bez zauważenia żadnej, nawet najmniejszej roli czynników innych niż "oficjalne uznane za słuszne", zlikwidowanie roli czasu we wszystkich realnych zjawiskach. Nie mówię nawet o roli historii. Mówię oczywiście o rozmowach o polskiej rzeczywistości i przyszłości. W polityce istnieje tylko chwila bieżąca. Wydaje się, że ani przeszłość, ani przyszłość nikogo nie obchodzi.
Co się z Polską stanie, gdy Tusk cztery lata porządzi?
Jakie są prawdopodobne skutki wyboru PO, oprócz oczywiście uzyskania większości parlamentarnej przez tę partię?
A może od tego Polskę szlag trafi? A kogo to równo obchodzi?

O co chodzi w polityce?
Co to jest polityka?
Jaki jest cel uprawiania polityki?

Walka o władzę. I to wszystko. Jedynym celem, słynnej już gry politycznej, jest zdobywanie i utrzymywanie władzy. Polityków ocenia się tylko z punktu widzenia jakości ich wycwanienia się w skuteczności tej walki i trzymania się stołka. Jest to teoria politologii badającej wyłącznie jakość spawu pomiędzy tyłkiem, a fotelem. To jest łatwizna, niestety i politologiczne kanciarstwo. To jest znakomita pożywka dla politycznej szarlatanerii.

Ogólnopolskim cyrk, tyle, że nie Monty Pythona, a Reykowskiego. Było to niezwykle charakterystyczne we wszelkim telewizyjnym mądrzeniu się, wszelkich politologicznych pseudouczonych. Nie wymieniam nazwisk, bo wszyscy stali się przez tę jednostronność zupełnie nierozróżnialni. Szukam linka do rysunku Andrzeja Mleczko "Nie pieprz bez sensu", bo jest on najlepszą rezenzją do pracy polskich politologów we wszystkich mediach.

Tak jak w starym powiedzeniu o człowieku, któremu wszystko się tylko z jednym kojarzy. To jest istota tego błędu, nie tylko polskiej domeny publicznej. Można spróbować zainteresować się innymi możliwymi celami politycznymi, którymi być może zajmuje się prawdziwa polityka i żywi politycy. Może jeszce chodzić o pieniądze, albo ułożenie sobie "odejścia" na przyszłość, aby tylko powiedzieć o najprostszych ewentualnościach. Innym, bardzo ważnym celem sprawowania władzy jest racja stanu kraju, w którym rządzą politycy.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale