Pod koniec lat 00. * (już następnego wieku) pewien wojskowy samolot zbliża się do lotniska w centrum Europy. Rozwozi oficerów po ważnej konferencji poświęconej... bezpieczeństwu lotów. Jakie były główne tematy referatów i dyskusji, to zapewne dowiemy się podczas śledztwa. Także dowiemy się, czy po zakończeniu części oficjalnej, dowódcy spędzali czas jeszcze po (wschodnio)słowiańsku (z wodoognistą fantazją), czy już po natowsku (bez ciekłego ognia). Ciemno, pogoda nieciekawa - nisko chmury, jakiś drogi system naprowadzania od lat nieczynny (kasa wzięta, robota niewykonana; wiadomo - RP płaci i... traci) a do tego pas do lądowania słabo oświetlony. Od niemal roku milionom polskich kierowców nakazuje się włączać światła, przez cały rok, nawet podczas doskonałej widoczności. Ostatnio trwa taka akcja w radiu - włącz światła, włącz myślenie. Są jednak ludzie, co to lubią oszczędzać na bezpieczeństwie, także w ruchu lotniczym... Załoga sygnalizuje kiepską widoczność pasa, ktoś w końcu włącza dodatkowe oświetlenie, ale samolot musi wykonać dodatkowe okrążenie. Ponieważ na pokładzie jest czołówka polskich dowódców, przeto trema zżera pilotów, do których zza drzwi dochodzą uszczypliwe uwagi podważające umiejętności i zamiast pełnego swobodnego (ale dłuższego) kręgu wykonano ciaśniejszy (i szybszy), z większym pochyleniem skrzydeł na wirażu na jedną z burt. Zbyt mały promień skrętu, trochę za nisko i...
W obu przypadkach do katastrof doszło z powodu podjęcia decyzji o wejściu na drugi (powtórny) krąg. Oczywiście jest bardzo wiele powodów prowadzących do tragedii lotniczych. Można zauważyć, że gdyby nie wynaleziono samolotu, to tysiące ludzi nie przepadłoby w katastrofach. A poszczególni ludzie nie zginęliby, gdyby nie wsiedli do tych samolotów a najlepiej, gdyby nigdy nie pomyśleli o jakimkolwiek locie. Jednak pomińmy tego typu rozważania jako mało sensowne i oceńmy wyłącznie prawdziwość zdania - gdyby nie manewr wykonywania powtórnego kręgu nie doszłoby do obu tragedii. Ludzie z obu maszyn przeżyliby swoje loty nawet nie zauważając, jak blisko otarli się o śmierć. Następnego dnia zmagaliby się z problemami dnia codziennego i mogliby dożyć sędziwego wieku. Oczywiście, z racji pomijalnie małego prawdopodobieństwa zaistnienia katastrofy z innej przyczyny, należy założyć, że inny powód nie zaistniałby podczas obu rozpatrywanych lotów. Z uwagi na techniczną wadę wału napędowego, do tragedii samolotu pasażerskiego doszłoby zapewne podczas następnego lotu, co miałoby marginalne znaczenie dla statystyki, jednakże miałoby zasadnicze znaczenie dla ofiar i ich rodzin - zginęliby inni pasażerowie...
Obie katastrofy miały niezwykłą oprawę - w obu przypadkach w stolicy odbywały się konferencje na temat bezpieczeństwa... lotów. Los zakpił sobie z ludzkiej pychy. Przesądni podróżni będą chcieli wiedzieć, czy podczas planowanego lotu nie odbywa się konferencja dotycząca (nie)bezpieczeństwa przemieszczania się w przestworzach. Poprzez federację zrzeszającą konsumentów wymogą od przewoźników, aby w internetowym rozkładzie zaznaczano loty, podczas których będą odbywały się tego typu sympozja. Z pewnością na te połączenia będą okazyjnie niskie ceny...
Aby formalnościom stało się zadość, czynię zapis - wszelkie podobieństwo powyższego opisu do zaistniałych w Polsce katastrof jest niezamierzone i przypadkowe; to jest próbka czarnego scenariusza do filmu, którego nikt nie zrealizuje.
* - jak odczytać 00.? - a to problem... czytającego; może to lata zerowe, zaś 10. - lata dziesiąte, wszak 20. to lata dwudzieste


Komentarze
Pokaż komentarze (14)