Przy okazji – 'Rzeczpospolita Polska' przełożono na ‘Republic of Poland’. Niby nic wielkiego, jednak widać, że Anglicy nie mają ścisłego odpowiednika na nasze określenie i stosują własne, natomiast jeśli oni mają swoje pomysły (np. ‘commonwealth, establishment, weekend, grill’), to nasz język okazuje się ułomny, ponieważ nie mamy dobrych zamienników, ba, nawet nie mamy poprawnych spolszczeń; lepiej – rżniemy dosłownie z angielskiego i wpisujemy do słownika języka polskiego (sic!). Aby było jeszcze śmieszniej – organizujemy dyktanda z języka polskiego (…) i serwujemy wiele takich zerżniętych wyrazów, co powinno być surowo zabronione przez rozsądnie myślących Polaków a mecenasów owych pseudopolskich dyktand.
Tamże ‘płeć’ przełożono (słusznie) na ‘sex’, jednak dzięki Anglikom mamy ‘uprawiać seks, seksowna’ (i nikt nie daje propozycji zamiany na polską ‘płeć’). Fraza ‘adres zameldowania’ to ‘place of residence’ – w przyszłości proponuję zamienić tę formułę na dostojniejszą (i zgodniejszą ze światowym językiem) ‘miejsce rezydowania’. Dlaczego mamy być zameldowani, a nie możemy sobie rezydować (jak w szerokim świecie)? Zresztą po co komu owo miejsce, które w wolnym (nieskrępowanym) świecie można zmieniać częściej niż samochody? Najważniejszy jest numer PESEL, a tenże jest na plastyku. A adres rezydowania może zostać, ale niekoniecznie w sensie ‘ostatni, aktualny’, lecz jako ‘jakikolwiek, jeden z adresów zameldowania’. Podobno za parę lat i tak dowody nasze będą pozmieniane, ale właśnie dlatego można się dobrze przygotować…


Komentarze
Pokaż komentarze (15)