mirnalia
Rozmaitości
3 obserwujących
211 notek
24k odsłony
  197   0

Masa kłamstw syna pisarki – pora na prawdę!

Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński
W swoim archiwum znalazłem masę komentarzy dyskutanta o niku p..p. Ponieważ kilka dni temu dowiedziałem się, że jest nim syn pisarki, przeto jego wypowiedzi nie są takimi sobie wpisami anonima z ulicy, jakich w „klubach dyskusyjnych” wiele. To zrozumiałe, że popiera mamę, ale ilość zniesławień i ubliżeń jest cokolwiek żenująco przesadna. No i to wieloletnie przekonanie, że jestem Kawalcem – groteska, ale co ta rodzina ma myśleć? Że przez lata niesłusznie obrażała i zniesławiała niżej podpisanego? Sami do tego nie dojdą, więc kto może cokolwiek uczynić w tej sprawie?

Panie Janie - w załączeniu skany:

pismo wysłane do paru instytucji w sprawie sądowego bubla (18 XII 2009),

propozycja admina NK, abym moderował i usuwał wulgaryzmy,

pismo do Rzecznika PG

oskarżenie pisarki, że jestem Kawalcem,

fałszerstwo pisarki z zamianą nazwisk oraz złożenie donosu przez nią wraz z zachętą, aby to uczynili inni studenci (z przewodnim kłamstwem, że jestem Kawalcem),

stanowisko Samorządu Studentow PG („bardzo dobrze, iż zwraca Pan uwagę na ten problem i cieszę się, że informuje Pan Samorząd o tym”, „kilku nieodpowiedzialnych, pozbawionych kultury i dobrego smaku studentów”, apsekt bezprawnego wykorzystywania nazwy i loga PG oraz pośrednie szkodzenie wizerunkowi PG),

sugestia p. Dominika Langnera (współautor tezy, że jestem Kawalcem) wpłaty 50 tys. zł,

odpowiedź NK (4 lutego 2009) na zarzut, że niektóre osoby uważają mnie za Kawalca,

info do NK (ta sama data), że pisarka zamieszcza kłamstwo „by nie było wątpliwości MN=JK=AZ to są te same osoby”,

pismo do mec. Kolankiewicza na tle korespondencji z NK, że opublikuję tekst o pomówieniu mnie przez pisarkę,

pismo do mecenasa informujące, że 1 lutego 2009 wysłałem do NK sprawę pomówienia mnie przez pisarkę,

info do mecenasa, że pisarka mnie uważa za JK,

info do mecenasa - pisarka przesyła uśmieszki do autora wulgarnego tekstu,

pismo do mecenasa - ponowny zarzut że jestem JK i że to podlega pod proces karny,

info do mecenasa - przykład żartu, który nie zniesmaczał pisarki,

pismo do mecenasa w sprawie mediacji,

odpowiedź mecenasa w sprawie pomówień,

info do mecenasa - żądanie 20 tys. zł pojawiło się po artykule „Poniżenie na własne życzenie” (nie zaś po kilku),

info do mecenasa - mój artykuł „Chamstwa ci u nas coraz więcej” został wybrany przez redakcję EIOBA artykułem dnia,

pytanie do mecenasa - czy pisarka nadal upiera się przy Kawalcu i co z fałszerstwem podpisu, także pytanie o mediacje,

info do mecenasa i mediatora - usprawiedliwienie, że nie będzie mnie na rozprawie we wrześniu 2009 z powodu zawału,

pismo do mecenasa i mediatora oraz do SO w Gdańsku - co z fałszerstwem i byciem JK.

Mnie zdumiewają dwie sprawy -

a) gdybym nie ujawnił wpisów pisarki w styczniu 2009, ale po roku, to ileż więcej szokujących materiałów tu bym publikował???

b) mec. Kolankiewicz - mając te (a to tylko ułamek!) twórczości pisarki brylującej pośród wulgarnej młodzieży - dał się jednak wciągnąć w taką aferę, z której nigdy nie wyjdzie; gdzie prawniczy, rozważny i ostrożny instynkt, gdzie rozum???



Panie Janie, nieprawdą jest, że miałem dodatkowe konto na Jacka Kawalca, z którego obrażałem mamę i innych naszoklasistów – pisze Pan o tym chyba kilkadziesiąt razy, okraszając zniewagami.

Nieprawdą jest, że to ja powinienem udowodnić, że nie miałem drugiego konta, lecz Pan z mamą, że miałem, a dowód, który przedstawiliście jest infantylny i bezwartościowy. Proszę go przekazać specjaliście od logiki i internetu.

Nieprawdą jest, że o fałszerstwie i drugim koncie pisałem po otrzymaniu przedsądowego wezwania, bo o tym pisałem wielokrotnie do admina NaszaKlasa i swój protest wyrażałem wprost na forum NK w pierwszych miesiącach 2009.

Nieprawdą jest, że nie wysyłałem do prezesa SO w Gdańsku moich tekstów – wysyłałem w dwojaki sposób: na emajlowy adres sądu oraz poprzez specjalny formularz widniejący na jego stronie.

Mechanizm manipulacji mecenasa polegał na zmienianiu moich słów – przykładowo pisałem o pikantnych dowcipach mamy, a on zmieniał na wulgarne, zaś sędzia przyjmował bezkrytycznie (nie sprawdzał z oryginałem) tekst i wyrok wydawał na podstawie zarzutu wulgarności. Przykłady nieuczciwości adwokata zostały zebrane w osobnym artykule.

Gdyby sąd poważnie podszedł do obywatela, który miał zawał, operację, sanatorium i zwolnienia wystawione w związku z tymi faktami i przełożył proces o parę tygodni, to nie byłoby kompromitacji mamy oraz sędziego – po prostu, będąc na rozprawach, pilnowałbym sprawy fałszerstwa i pomówienia o drugie konto, więc wyrok byłby skazujący, ale... mamę, zwłaszcza że z pewnością poproszono by biegłego o opinię już na tym etapie.

Może to dziwić, ale proponowałem sądowi - celem przyspieszenia postępowania – że wszelkie kwestie mogę wyjaśniać emajlowo albo osobiście po przewiezieniu mnie autem z Gdyni do sądu w Gdańsku (wyobraźmy sobie sytuację, w której pisarka mieszka kilkaset kilometrów od Gdyni; a gdybyśmy spierali się w Rosji?).

Nie otrzymałem odpowiedzi, co w sumie nie dziwi, bo urzędnicy nie traktują polskiego obywatela poważnie. Niejako automatycznie nie doszłoby do procesu karnego. Świat nie zostałby zalany moimi artykułami i Pańskimi komentarzami – wydawałby się zatem nam wszystkim piękniejszy.

Jeśli poda Pan dokładny mój (a nie Kawalca) konkretny cytat z oprotestowanych w sądzie czterech tekstów, to zaraz mamę przeproszę.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale