Maseczki, których noszenie miało szkodzić, kiedy ich nie było a mają być obowiązkowe kiedy się pojawiły to wybaczalny, choć medialnie nośny drobiazg, bo na nasze szczęście jednak się pojawiły.
Dla wielu ostatnich ograniczeń trudno wymyślić medyczne uzasadnienia a kolejnych możliwych do uzasadnienia już po prostu nie ma.

Wracając do tytułu - "My dostarczamy sprzęt, a on gdzieś znika." - przecież patrole milicyjno - wojskowe i pełzająco militrayzowana poczta mają swoje potrzeby i nie ma przesłanek, żeby krzywa ich potrzeb ulegała spłaszczaniu.
Jest jednak nadzieja, że sprawa znikania sprzętu uzyska rychłe rozwikłanie.
Patrole milicyjno - wojskowe mogłyby korzystać ze starych zapasów zwłaszcza, że wtedy na wyposażeniu była również TARCZA ANTYKRYZYSOWA.

Bardzo to przykre, że po trzydziestu latach niepodległości pisowski rząd wystawia do wątpliwej roli policjantów, żołnierzy i dodaje do tego jeszcze listonoszy.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)