Największymi wadami modelu ICM UW nie jest obśmiewane korzystanie z danych zgromadzonych przez internautę, ale to, ze po pierwsze nie odtwarza nawet nieodległych danych historycznych a po drugie iż jego autorzy nie spróbowali wykorzystać informacji z innych krajów Europy, w szczególności nieodległych od Polski ale takich, w których wiosną epidemia osiągnęła pełny zasięg. Na takiej podstawie można by pokusić się o stworzenie modelu nadającego się do prognozowania.
Obecnie w najlepiej nadających się do budowania analogii krajach europejskich epidemia wyprzedza Polskę - tygodniowa średnia dziennych zachorował minęła maksimum, uprzednio przechodząc punkt przegięcia. Tym razem posłużę się przykładami Danii (z lewej) i Słowacji.
W naszego dużego sąsiada Niemiec ( z lewej) przeszła przez punkt przegięcia i wydaje się być w maksimum.
.
Na prawym wykresie widać, że Polska punkt przegięcia ma za sobą a maksimum może nastąpić jeszcze w tym tygodniu. Jednak czytelnikom oglądającym wykresy i na ich podstawie chcącym prognozować doradzałbym patrzeć co dzieje się w Niemczech.
Liczbę nowych pacjentów, w tym wymagających respiratorów za kilka czy kilkanaście dni można przewidzieć na podstawie aktualnych danych. Niestety również liczbę zmarłych. Do prognozowania obecnej fazy model matematyczny i to nie tylko ten z ICM wydaje się zbędny.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)