45 obserwujących
1209 notek
845k odsłon
  271   1

GNOZA SMOLEŃSKA - traktat o dowodzie na wybuch w tupolewie znalezionym w pralni chemicznej

Dyskurs pomiędzy psychikami i pneumatykami wszedł na wyższe poziomy uduchowienia

O wybuchowych dowodach zbadanych przez chemika Jacka Wójcika psychicy piszą "Po pierwsze jest ważne dlatego, że, jak już wspomniano, zostało przeprowadzone na próbce, co do której nie można mieć wątpliwości, iż nie ingerowali w nią Rosjanie."

Choć to zdecydowany przełom w poglądach ogółu gnostyków - bo dotychczas obowiązywał konsensus, że Rosjanie mogli sfabrykować wszystko - łącznie ze zwłokami -  zgódźmy się, że Rosjanie nie ingerowali, ale co z Polakami skoro ci sami psychicy zarzucają pneumatykom posypywanie bliźniaczego tupolewa trotylem "My natomiast musimy zadać wprost kolejne pytanie: czy skażenie wnętrza slotu „2/2” może mieć związek z obecnością którejś z osób, odwiedzających wiosną 2018 roku hangar w Mińsku Mazowieckim, w którym stał samolot 102. Powtórzmy: spośród wielu elementów maszyny, zanieczyszczony materiałem wybuchowym został akurat ten, którego odpowiednik według narracji przewodniczącego Podkomisji oraz jego najbliższych współpracowników z pewnością został rozerwany wybuchem, a nie uderzył w brzozę."

Z argumentem "Po drugie, publikacja wyników badań przez prestiżowe czasopismo branżowe oznacza, że praca przeszła niezależną recenzję i jest poprawna pod względem metodologicznym."  polemizować najtrudniej ale spróbuję.

Po pierwsze - autorowi należy zadać pytanie jak to się stało, że na II Konferencji Smoleńskiej wystąpił jako współautor i prelegent referatu Wojciech Fabianowski, Jan Jaworski, Krystyna Kamieńska-Trela, Sławomir Szymański, Jacek Wójcik "Badania fizykochemiczne fragmentów ubrań ofiar katastrofy smoleńskiej: badania TLC, NMR i MS" a w wydanych drukiem materiałach jego nazwisko nie występuje i dalej - czy  swojego współautorstwa wstydzi się on czy wstydzili jego koledzy. Sytuacja jest trochę podobna do dziejów odkrycia z tej samej II konferencji, że kupa śmieci to brzoza zreferowanego przez Chrisa Cieszewskiego "Chris Cieszewski, Thomas R Jordan, Marguerite Madden, Roger C Lowe, Arun Kumar, Pete Bettinger, "Spatiotemporal analysis of broken tree signatures on high-resolution satellite imagery",  z którego autorstwa w wersji drukowanej wycofali się wszyscy poza Cieszewskim, a które w tamtym czasie żyjący wtedy jeszcze w zgodzie psychicy i pneumatycy przedstawiali jako największy sukces niezależnych badań.
Nie inaczej jest dzisiaj z dziełem Jacka Wójcika:
-   Witakowski: "jego treść powinna mieć dla polskiej opinii publicznej siłę trzęsienia ziemi",
- Dąbrowski&Co: „Badanie przeprowadzone przez dr. Wójcika jest najpoważniejszą z przeprowadzonych dotychczas prób zweryfikowania tezy o wybuchu na pokładzie Tu-154M”

Po drugie - autor cytuje dwa artykuły jednego z dwóch głównych pneumatyków - Biniendy [poz. 5 i 6]. O drugim artykule, choć ukazał się w poważniejszym niż pierwszy czasopiśmie Binienda wstydliwie milczy - zapewne dlatego iż sam nie wię o co i jak drzwiami tupolewa pocierał.

jZaś o pierwszym, którego myśli Binienda kontynuował do - wydaje się, iż wstydliwego końca - psychicy napisałi "wielokrotnie prezentowano publicznie fragmenty symulacji MES, dających albo wzajemnie sprzeczne wyniki, albo wykonanych z użyciem nierealistycznych parametrów i danych wejściowych" 

Dlaczego nie należy się spodziewać, iż omawiane dzieło kimkolwiek właczywszy w to somatyków wstrząśnie - Dąbrowski&CO  lakonicznie streszczając istotę dzieła "Po trzecie, doktor nie poszukiwał w próbce śladów materiału wybuchowego jak jego poprzednicy, lecz produktów eksplozji."  z wdziękiem pomijają, że "fingeprints of explosiion" to dosyć popularne związki chemiczne aldehyd mrówkowy oraz octowy a tylko "not expected to evolve from mixtures used in chemical finishing and washing of textiles". 

Dowód  z pralni chemicznej na wybuch w tupolewie uwalnia od rozważań  o sensie organizowania go w samolocie, który już zdążył zostawić za sobą kilka tak istotnych części, że leciał do góry kołami.

I tak jest dużo poważniej niż gdyby Wójcik znalazł ślady keczupu, w którym też się nie pierze ubrań, bowiem keczup świadczyłby o jeszcze bardziej niebywałej perfidii Tuska i Putina ale żart Wójcika równie przedni jak Cieszewskiego.
image


Polecam też swój komentarz odnoszący się do referowanego 21.10.2016r. debiutanckiego w charakterze podkomisia dzieła głównego
psychika:: 
"
Otóż uskok wiatru oraz zrównana z nim 
„okoliczność występowania w nich wodoru i helu", które mogły wisieć w powietrzu wokół tupolewa i spowodować katastrofę. To wyjaśniałoby wg architekta szybkie tracenie wysokości przez rządowy samolot”
to jedyne normalne, niewymienione gdzie indziej okoliczności powodujące, że
„na wysokościach poniżej 200 m, zakres pracy silników potrzebny do utrzymania lotu w osi ścieżki schodzenia na zalecanej prędkości przyrządowej i pionowej będzie wyższy od nominalnego lub niższy od 75%”.

W przypadku wejścia na ścieżkę z niewłaściwymi i niemożliwymi do skorygowanie parametrami – "niedokładne obliczenie do lądowania” - też należy odejść. 
Wtedy też odbył się debiut psychika Dabrowskiego jako podkomisia posługującego się niewłaściwymi wykresami. Poprzednio robił to jako analityk. Różnica jest taka, że jako podkomiś kasował, jako analityk żył z taką nadzieją więc teraz znowu żyje.


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale