50 obserwujących
1358 notek
904k odsłony
  206   0

Nowaczyk broni raportu Macierewicza przed zamachem TVN cz. III

Z trajektorią związane są parametry lotu. Ponieważ NIAR posługując się zarejestrowanym parametrami lotu, nie bez trudu, ale wyliczył trajektorię zgodną z KBWL a posługując właściwościami wytrzymałościowymi samolotu wysymulował sposób destrukcji samolotu prowadzący do dużej zgodności z tym, co znalazło się na polu szczątków. Macierewicz intensywnie lansuje koncepcję sfałszowania czarnych skrzynek. O tym, że jet to praktycznie niewykonalne oraz wymaga zaangażowania amerykańskiego producenta TAWS  było w poprzedniej notce. Dotychczas - czyli w raporcie - koncepcja fałszowania była stosowana w sposób bardzo ograniczony i dotyczyła momentu wybuchu. Sam wybuch został wymyślony a konkretnie to "dwa wstrząsy" - wiadomo przez kogo znalezione - były przez podkomisję gdzieś tam lokalizowane w czasie, przy okazji stanowiąc przedmiot sporu pomiędzy Nowaczykiem a Jorgensenem. Sam fakt, że spierano się o to kiedy wybuch miał nastąpić, w normalnym świecie świadczyłby, że nie ma na niego obiektywnych dowodów a jest tylko wymysłem podkomisji. Takie rzekomo obiektywne dowody - przesuwając wykresy parametrów sfabrykował Nowaczyk a zadenuncjował go Dąbrowski. Nie trzeba przypominać, że w zespole parlamentarnym i na początku podkomisji obaj byli jej liderami.

Jak poprzednio mój komentarz kolorem zielonym.

SYNCHRONIZACJA

Let"s go.

7 . Podkomisja przy badaniu zdarzenia lotniczego zastosowała metodologię weryfikacji wiarygodności źródeł polegającą na tym, iż jeżeli nie stwierdzano niezgodności pomiędzy źródłami bądź śladów ingerencji, uznawano materiał za wiarygodny, który można użyć do analizy. Nie jest też prawdą, że Podkomisja uznała wszystkie dane z rejestratorów za fałszywe. Podkomisja zidentyfikowała miejsca ingerencji w zapisy rejestratorów. Za podstawowe dane do analiz przyjęto te, które były potwierdzone w kilku niezależnych źródłach.

13. Nieprawdą jest, że Podkomisja uznała synchronizację danych z rejestratorów lotu wykonaną przez biegłych prokuratury za błędną. Ani w Raporcie, ani w Załącznikach nie pojawia się taki zarzut. Podkomisja w Raporcie precyzyjnie opisała metodę synchronizacji zapisów z rejestratorów.

14.  W 2017 roku Podkomisja zleciła wykonanie ekspertyzy w zakresie identyfikacji cech dźwięku określonego jako „głuchy”, zarejestrowanego po przelocie nad bliższą radiolatarnią, dr. Mirosławowi Tarasiukowi. Dźwięk ten nie był wcześniej analizowany przez żadną komisję ani prokuraturę. Ekspert porównał cechy tego dźwięku z cechami dźwięków wybuchów czterech rodzajów materiałów wybuchowych. W konkluzji stwierdził, że ów dźwięk wykazuje cechy najbardziej zbliżone do dźwięku wybuchu RDX i PETN. Jednocześnie postulował dalsze badania. W roku 2021 Podkomisja zleciła kolejne badania dr. Tarasiukowi w tym zakresie. Tym razem ekspert porównał dźwięki zderzeń z różnymi obiektami. W konkluzji stwierdził między innymi, że dźwięk ten nie jest dźwiękiem zderzenia drzewa w drzewo, ani drzewo w metal co wyklucza uderzenie skrzydła w brzozę. Badania w zakresie identyfikacji miejsca występowania tego dźwięku w przestrzeni dokonywał dr Kazimierz Nowaczyk (Rys. 7).

image

22. W programie TVN przywołano ostrzeżenia w kokpicie generowane przez system TAWS (Pull Up) sugerując, że piloci świadomie ignorowali zagrożenie i pomimo ostrzeżeń systemu bezpieczeństwa kontynuowali lot. Podkomisja wyjaśnia, że jest to niekompetencja lub manipulacja: danych wojskowego lotniska Smoleńsk Severny nie było w komputerowej bazie systemu TAWS, a w związku z tym ostrzeżenia Pull Up były generowane w oparciu o uproszczoną mapę okolic, różniącą się znacznie od rzeczywistego ukształtowania terenu (Rys. 8). Fałszywe interpretacje znaczenia komunikatu Pull Up od samego początku badania katastrofy wykorzystywane były do oskarżania polskich pilotów.

image

24. Stacja TVN w swym programie zarzuciła Podkomisji przesunięcie nagrań rozmów w kokpicie (CVR) o 40 m i celową manipulację, pokazując swoją wizualizację analizy dźwięku zapisów rejestratora rozmów w kokpicie. Gdyby te tezy TVN potraktować poważnie, to oznaczałoby to, że rejestratory nagrywały przebieg zdarzenia również po rozbiciu się samolotu, co jest absurdem (Rys. 9).

image

Dąbrowski wpolityce.pl napisał, że Nowaczyk przesuwał wykresy, jak mu i Biniendzie  pasowało. Przypuszczam, że obecnie Nowaczyk sam już nie wie, co i o ile przesunął, ponieważ według Jorgensena pokłócili się o to, czy wybuch ma być 100 czy 40 metrów przed brzozą.
Jeżeli synchronizacji wykonanej przez biegłych prokuratury nie uznali za błędną to czemu - zamiast ją przyjąć - robili własną? 
Odpowiedzi można się domyślić - bo Nowaczyk przystąpił do niej z zamiarem sfałszowania.

image

Górny obrazek pochodzi z filmowej wersji raportu i jest odbity aby dał się zsynchronizować z dolnym. Synchronizacja z terenem polega na uzgodnieniu położeń środka markera, TAWS #38 i FMS 2b. Synchronizacja wykresów parametrów z CVR wykonuje identyczną metodą - uzgadnia czasy zdarzeń w FDR i CVR (ewentualnie stenogramie). Czasy w FDR rejestrowane są z półsekundowym kwantowaniem ale wykorzystuje się fakt, iż zdarzenia rejestrowane w CVR z dokładnym czasem muszą znaleźć się w półsekundowych okienkach. 
Widać, że podkomisja przesunęła brzozę o kilkadziesiąt metrów w kierunku pola szczątków. Skutkiem tego na wykresie w raporcie jest odległa od NDB o około 270 m choć w rzeczywistości było to 210m. Kiedy synchronizacja wykonana jest poprawnie rzekome reakcje na wybuch z dokładnością do podziałki kwantowania czasu okazują się reakcjami na urwanie fragmentu skrzydła w kolizji z brzozą. 

Dźwięk wybuchu nagrany na wolnym powietrzu podkomisja dała ekspertowi do  porównania z dźwiękiem nagranym w kokpicie czyli takim, który bez względu na źródło pochodzenia dotarł do mikrofonów poprzez powietrze w samolocie a ze sporym wyprzedzeniem przez konstrukcję. Oba środowiska mają też chyba różne charakterystyki częstotliwościowe propagacji dźwięku. Trudno się dziwić, że ekspert odmówił podpisania.

Według podkomisji samolot leciał 1,5 sekundy bez kawałka skrzydła (albo ze zwisającym :)) a nie widać tego w żadnym zarejestrowanym parametrze lotu – przeciążeniu, przechyleniu.

Jeżeli lot odbywa się nad terenem pagórkowatym lub załodze nie jest znana rzeźba terenu (wystąpiły oba warunki) po wystąpieniu ostrzeżenia o terenie powinno nastąpić przejście na wznoszenie. Gdyby TAWS miał wyłączone ostrzeżenia o terenie, co powinno być zrobione przed lotem na lotnisko, którego nie ma w bazie TAWS,  to w #37 odezwałoby się „SINK RATE”. 
100 m nad ziemią i 60 m nad pasem a tyle było w #37 wystarczało na uratowanie się i to jest mój jedyny pozbawiony komizmu komentarz do nieprzytomnego bełkotu Nowaczyka zanurzonego w zawiesistym pseudopatriotycznym sosie.

W odpowiedzi czytelnik znajdzie jeszcze wykład Nowaczyka z historii sztuki. Przypomnę więc, że dzieła Cieszewskiego na gruncie perspektywy bronili jak Częstochowy i Nowaczyk i architekci katastrof lotniczych i pewnie broniliby nadal gdyby nie przypomnieli sobie o jego inklinacjach do maskirowki. Ale to nie wystarczyło smoleńskim uczonym z konferencji i dopiero wyprawa Marka Czachora do Smoleńska ucięła podejrzenia o kupie śmieci, iż jest brzozą Bodina.

Skoro jednak czarne skrzynki mają być sfałszowane to czas na ugodę pomiędzy starymi dobrymi znajomymi z Polis - KaNo i FYMem.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale