Notka ukazuje się na blogu podpisanym imieniem i nazwiskiem, za jej treść ja ponoszę odpowiedzialność cywilną a mój adres dla doręczeń znany jest w byłym ZP oraz organizatorom Konferencji Smoleńskiej.
Nowa smoleńska KBWL nie została powołana do końca któregoś listopadowego tygodnia zeszłego roku ani do końca stycznia tego roku jak to buńczucznie zapowiadał Macierewicz, Zamiast komisji pojawił się projekt zmiany roporządzenia otwierający furtkę do poszerzenia KBWL a potem z dokoptowanych członków stworzenia podkomisji. Pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo dobierani też muszą mieć odpowiednie kwalifikacje, więc ruch Macierewicza ma najprawdopodobniej jedynie zatrzeć wrażenie po odmowie ludzi z komisji Millera na propozycje Nowaczyka.
W którą stronę Macierewicz się nie obróci, plecy zawsze z tyłu, bo nawet tacy eksperci jak Binienda, Dąbrowski, Nowaczyk i Witakowski mają za krótki okres doświadczenia - gdyby im do niego wliczyć Konferencje Smoleńskie.
Wobec tego wiele informacji w atrykule Marcina Kota w drugim tegorocznym numerze Faktów i Mitów, na który niedawno trafiłem, ma znaczenie już historyczne. Ale - jak wiele historii zawiera smakowite plotki. Pierwsza ma walor humorystyczny "Werbunek do komisji organizuje naczelny ekspert Nowaczyk, któremu Macierewicz dał w ministerstwie posadę doradcy. Bardzo się chłopina cieszy, gdy zwracają się doń per „pułkowniku”. Pułkownik profesor Kazimierz Nowaczyk - to brzmi dumnie nawet w plotce.
Natomiast druga: "Skąd biorą się „słuszne” wyniki badań? – Prawdopodobnie z różnych, częstokroć bardzo podejrzanych źródeł. Wiem, że gazeta... (tu tytuł – przyp. red.) otrzymała propozycję pokątnego nabycia za cenę 2 tys. euro obliczeń przeprowadzonych w 2012 roku w Wojskowej Akademii Technicznej. Chodziło o materiały potwierdzające teorie spiskowe. Wymiana miała nastąpić przez skrytkę bagażową na dworcu kolejowym. Redakcja obawiała się prowokacji i zgłosiła sprawę prokuraturze. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego niby szukała oferenta, ale nie zdołali go odnaleźć." jest więcej niż prawdopodona i oczywiście bardzo ważna. Zdarzenie zapewne miało miejsce w lecie zeszłego roku i było anonsowane na S24 przez współpracującego z ZP, cytowanego przez wielu ekspertów Macierewicza naszego kolegę blogera Peemkę:
"Wróbelki już dawno ćwierkały, że problem kolizji sktzydła Tu-154M z brzozą był modelowany zarówno przez specjalistów z WAT jaki i MEL-u. Postanowiono jednak się tym specjalnie nie chwalić."
"Nie mam jednak do nich (ani do zespołu z MEL) pretensji, że utajnili wyniki swojej symulacji. Wiadomo jak obecna władza panicznie boi się jakichkolwiek poważnych badań w temacie katastrofy smoleńskiej. Upublicznienie wyników tych prac, sugerujących, że oficjalna wersja oderwania skrzydła na brzozie może być nieco 'nieświeża', niechybnie spowodowałoby polowanie na czarownice, wygrażanie, ataki internetowych furiatów, groźby obcięcia grantów dla uczelni i tym podobne. A ci naukowcy mają pracę i rodziny na utrzymaniu. Mam jednak nadzieję, że wcześniej czy później intelektualny klimat zmieni się na tyle, że naukowcy nie będą bali się prowadzić swoich badań i publikować ich wyników."
W 2012 roku na I Konferencji Smoleńskiej został wygloszony referat o wynikach wstępnych symulacji. Mimo iż były to prace studialne, nie można z nich wnioskować iżby mogły dać wyniki w jakikolwiek sposób zbieżne z uzyskanymi przez Biniendę, a poza tym wiadomo gdzie Binienda się mylił i gdzie oszukiwał. Co wobec tego mogło się zdarzyć - pewnie autorzy przygotowujc referat na IKS przeglądali prezentacje Biniendy czyniąc przy tym notaki. Pewnie te notatki przez trzy lata gdzieś się szwendały aż trafiły w ręce sprzątaczki, która postanowiła na nich dorobić do umowy śmieciowej a gazeta zgłosiła sprawę do prokuratury, dopiero kiedy Binienda rozpoznał swoje badania. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszlo - jeżeli mam rację to sprzątaczka miała na fajne wakacje dla wnuków - 4 * 500+ i to w euro.
Z drugą pogłoską koresponduje nowy pomysł Macierewicza - weryfikacja SKW: "W rozmowach z nowym szefostwem (SKW) jesteśmy pytani wprost, czy braliśmy udział w zacieraniu śladów prawdy o zamachu w Smoleńsku" . Jeżeli cytowane zdanie chociaż w części oddaje treść rozmów, to Macierewicz uzyska stuprocentowe potwierdzenie zamachu, nawet jeżeli żaden funkcjonariusz nie przyzana się do brania udziału w zacieraniu śladów i uzyska to za darmo - wszak jest to twórcza implementacja w działaniach kontrwywiadowczych dowcipu "czy pan przestał bić żonę".
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka