Nie trzeba szczególnej przenikliwości aby zauważyć, że prezydent ogłosił pomysł referendum na temat zmian konstytucji aby zatrzeć fatalne wrażenie po słowach wypowiedzianych dwa dni wcześniej.
Samo to, że dla przykrycia swojej prymitywnej wypowiedzi prezydent używa tak podniosłego tematu jak ustawa zasadnicza, stawia go w szeregu ludzi małych i niegodnych. W konstytucji będzie inwokacja "MY, NARÓD POLSKI" tymczasem w poprzednim wystąpieniu prezydent ten naród podzielił, wobec bardzo znacznej jego części używając słów nie tylko obraźliwych ale i haniebnych. W polskiej tradycji zawsze była tolerancja, w katolickiej tradycji przebaczenie, tymczasem prezydent podzielił obywateli naszego kraju według stosunku ich ojców i dziadów do powojennej rzeczywistości.
Dzisiaj dla PiS ma złego, co by na jeszcze gorsze nie wyszło - opozycja powinna forsować postawienie Terleckiego i Piotrowicza na czele komisji konstytucyjnej. Wdawanie się w debaty polityczne nie ma sensu - gdyby nowa konstytucja miała naprawić niedostatki obecnej, to projekt powinien być stworzony przez znawców prawa a dopiero dylematy rozstrzygnięte w referendum.
Nie może stać się tak, że debata konstytucyjna zamiecie pod dywan wątpliwości, jakie pojawiły się wokół MON i MSZ.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)