Katastrofa smoleńska.
Raczej unikam dyskusji z notkami innych blogerów poprzez pisanie notek polemicznych. Jednakże kiedy notka zawierająca nieprawdy jest promowana przez S24 nie sposób błędów i kłamstw nie sprostować.
W notce, której autorka informuję czytelnika, że jej "interesem jest interes Polaków i Polski" - tak jakby inni blogerzy ochoczo przyznawali się do reprezentowania interesów Polsce przeciwnych - takich zdań, w których autorka usiłuje odroczyć nieuniknioną egzekucję merytorycznych dokonań podkomisji Berczyńskieego odnoszących się do odwołanej konferencji WAT jest kilka..
"Dość dziwne to przecieki zważywszy, że WAT nie wykonuje samodzielnych badań TU 154, a jedyne jest zleceniobiorcą Podkomisji. Nie ma śladów medialnych o przekazaniu wyników badań tunelowych do zleceniodawcy, a wnioski już są?" -albo autorka deklarująca zainteresowanie katastrofą nie obejrzała wiekopomnego dzieła podkomisji, w którym padają zadania:
W filmie prawdziwe jest natomiast tylko z pozoru podobnie brzmiące zdanie:
"Badania te wykazały ponadto, że w przypadku, gdy samolot ze skrzydłem skróconym o 6 metrów znajduje się na małych kątach natarcia, piloci nadal zachowali sterowność maszyny i byli w stanie prawidłowo skorygować trajektorię lotu."
"Plotka o tym, że samolot wykonał jednak beczkę (co ma w założeniu zdezawuować analizy prof. Biniendy i „wywalić” ustalenia PZ ds. katastrofy smoleńskiej) jest zarówno przedwczesna jak nietrafiona. Wydaje się, że część oponentów chce przekierować problem analizy przyczyn katastrofy do tego, czy była beczka po uderzeniu w brzozę czy jej nie było."
Plotka, że naukowcy z WAT uzyskali wyniki zbieżna z Aerodynamic Effects and Modeling of Damage to Transport Aircraft, Gautam H. Shah, NASA Langley Research Center, Hampton, Virginia 23681 wcale nie jest sensacyjna, więc można w ciemno obstawiać, że się potwierdzi, zwłaszcza, że podobne obliczenia wykonał już prof. G.Kowleczko.
"Przypomnę: istota ustaleń prof. Biniendy polega na wyliczeniu, że skrzydło samolotu nie mogło być utracone w wyniku uderzenia w brzozę."
W sprawie Smoleńska dla PiS kluczowe nie są już opowieści Macierewicza i jego paraekspertów ale świadomość Kaczyńskiego a ten w ciągu pięciu tygodni przeszedł od: "Doszło do wybuchu, przeprowadzonego w bardzo szczególny sposób" do "Niezależnie od tego, co się tam naprawdę stało"



Komentarze
Pokaż komentarze (29)