Taka analiza, podobnie jak kryminologiczna, musi podlegać regułom semantyki i logiki. Oznacza to, że zdarzenia z obszaru polityki podobnie jak z zakresu sztuki pilotażu i techniki lotniczej należy opisać językiem, w którym słowom i zdaniom wszyscy przypisujemy takie same znaczenia a wnioskować należy analizując związki przyczynowo - skutkowe przy pomocy tej samej logiki.
Najczęściej przytaczane dowody na zamach w Smoleńsku z obszaru polityki to:
- ostrzelanie konwoju prezydenckiego w Gruzji,
- zmowa Tuska z Putinem na molo,
oraz rozdzielenie wizyt.
Wszystkie one zaistniały przed katastrofą w Smoleńsku i wszystkie były przed katastrofą znane. Jeżeli więc mają to być dowody na przyszły zamach, to takimi potencjalnie były, zanim zamach nastąpił więc równocześnie są to dowody, że organizatorzy wyprawy do Smoleńska z pełną świadomością skazywali załogę i członków delegacji na śmierć.
Przytacza się też jeden dowód, jaki pojawił się po katastrofie - zatrzymanie przez Rosję u siebie wraku i czarnych skrzynek. Jeżeli jednak Rosja do winy się nie przyznaje a te przedmioty uważa za dowód swojej niewinności, to nic dziwnego, że nie oddaje ich krajowi, którego były premier i przywódca opozycji ogłosił, iż tupolew to przerobiony bombowiec odporny na kolizje z drzewami.
Rosja nigdy nie odmówiła zbadania wraku przez międzynarodową komisję, co uwalnia ją od zarzutu ukrywania dowodów na jej winę dopóki nie odmówi, ale żeby odmówiła, to Polska musi jej dać na to szansę a do 10.04.2018 raczej nie zdąży. Macierewiczowi i Kaczyńskiemu bardzo trudno będzie przedstawić "te okoliczności", w których udowodnienie zamach było niemożliwe.
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka