Tylko Binienda wie, czy użycie parametru plastyczności czyniącego brzozę plasteliną było świadomym zabiegiem czy nieumiejętnością posługiwania się programem.
Tylko Binienda wie, czy symulacja "bielska" była próbą wycofania się z oszustw a jeżeli tak, to dlaczego się nie wycofał.
Tylko Binienda wie, od kiedy znał prawdziwe grubości blach w skrzydle. My wiemy, dlaczego ich w żadnej symulacji nie wykorzystał.
Tylko Binienda wie, od kiedy zamiast symulacji czyli obliczeń produkował jedynie animacje.
Binienda należy do elitarnego grona posiadającego wiedzę, dlaczego upadek samolotu musi spowodować powstanie głębokiego krateru o szerokości 50 m oraz długości ponad 100m a do wbicia w grunt drzwi potrzebny jest wybuch.
Jedno wiemy o Biniendzie lepiej od niego samego - my wiemy, że on nadal nie rozróżnia kątów wznoszenia, pochylenia i natarcia a on po prostu myśli, że to jeden kąt, więc nic nie potrzeba rozróżniać.
Z kolei dr Barbara Fedyszak-Radziejowska zwróciła uwagę, że jest to dobry moment na przypomnienie o ogromnym dorobku Konferencji Smoleńskich. Faktycznie rzadko można spotkać imprezy naukowe, w czasie których ogłasza się, że kupa śmieci to brzoza a kadłub samolotu to parówka. Mniej ważkie zjawiska - niedopuszczanie do dyskusji, nieodpowiadanie na niewygodne pytania, zwoływanie konferencji z terminem zgłaszania referatów dzień po ogłoszeniu konferencji w powyższym kontekście bledną.
I dalej "Najwyższy czas, żeby politycy dostrzegli te konferencje i to, co zostało tam powiedziane". Z tym jednak nie można się zgodzić. Aspekty naukowe, czyli gównie to, co wyżej wymieniłem, powinny spotkać się z osądem środowiska, natomiast oszustwa to temat dla wymiaru sprawiedliwości. Nauka musi korzystać ze swobody badań i politykom nie wolno jej naruszać, ale oczywiście rozmówczyni sama będąc prelegentką, miała na myśli coś zupełnie przeciwnego.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)