Po wiadomości o przeniesieniu siedziby podkomisji w ustronne miejsce , informacja o tym, że już nie Anodina i Lasek sa wrogami Macierewicza a prokurator generalny Ziobro, nie powinna nikogo zaskoczyć.
Po całkowitym zignorowaniu "raportu technicznego" przez pisowską telewizję, pan Zbyszek konsekwentnie ignoruje wesołą grupirowkę Macierewicza.
Widok jego badaczy biegających z papierowym modelem Tupolewa po dróżce łączącej siedzibę podkomisji z izbą wytrzeźwień może przez świadków zostać zinterpretowany jako innowacyjny sposób leczenia kaca, więc eksperymenty aerodynamiczne bedą przebiegały niezakłocenie. Od czasu do czasu któryś z naszych byłych kolegów blogerów S24 zaczajony w krzakach krzyknie do swojego kolegi blogera biegnącego z papierowym tupolewem "buum!" co będzie znaczyło, iż badania przeszły w fazę pirotechniczną.
Dla swoich partyjno - rządowych kolegów były szef MON i jeszcze viceprezes PiS jest bardziej uciążliwy niź jako były przewodniczący ZP dla wtedy rządzących, bo teraz, opowiadając takie same jak poprzednio bzdury, czyni to jako funjcjonariusz państwowy posiadający dostęp do dokumentów. A że mianowano go przewodniczącym podkomisji smoleńskiej, de facto nie ma sposobu uciszenia go - kiedy pojawia się temat Smoleńska, któreś z rezimowych mediów udziela mu głosu, z czego Macierewicz skwapliwie korzysta.
Opowiadanie po niemal trzech latach funkcjonowania jego podkomisji oraz siedmiu, odkąd w ręce ZP trafiały odpisy wszystkiego, czym dysponowała prokuratura, o bilansie czarnych skrzynek to nic innego jak niewarty słowa sprostowania bełkot.*
Ze zbiegu w czasie takich zdarzeń można wnioskować, iż z bardzo dużym prawdopobieństwem mamy kolejną odsłonę walki o sukcesję po Kaczyńskim. Po odejściu Kaczyńskiego nikt w PiS nie będzie zainteresowany trzymaniem Macierewicza pod politycznym respiratorem ale wszyscy, a zwłaszcza, ci którzy wiarę w jego dzieła smoleńskie wyrazili publicznie, stracą wizerunkowo. Niełatwe zadanie ma Ziobro - póki jest Kaczyński, Ziobro trzyma go w szachu groźbą zdemaskowania oszustw Macierewicza. Obecna wyprawa prokuratorów do Smoleńska merytorycznie może przynieść tylko taki efekt, że poza tym, iż od dawna wiadomo, że nie ma żadnych przesłanek na wybuchy, to tym bardziej nie ma ich we wskazanych przez Biniendę miejscach . Ma ta wyprawa natomiast znaczenie czasowe - odwleka moment, kiedy smoleńskie szambo wybije z całą siłą wybuchów termobarycznych, paskowych, punktowych, przestrzennych, na zewnątrz i wewnątrz.
Zobaczymy kiedy i w jaki sposób puzzle zaczną się układać i czy zaczną, ale jedynie wyjątkowa nieporadność opozycji może pozwolić PiSowi ułozyć je bez poważnych ubytków. Trudno uwierzyć, żeby wszyscy bohaterowie tego przemówinia łatwo pogodzili się z zepchnięciem w niebyt, choć PiS i sam Kaczyński nie szczędzi wysiłków aby o tych słowach "Bez PRWADY o SMOLEŃSKU nie będzie wolnej, niepodległej, silnej Polski" zapomnieć.
Na marginesie należy zauważyć iż zarówno z prokuratury nie dochodzą wieści o umowach z ekspertami lansowanymi przez Karnowskich oraz Macierewicz nie wspomniał o spodziewanych przełomach po otrzymaniu wyników od Wichita People. Przyczyn drugiego można próbować domyślać się.



Komentarze
Pokaż komentarze (60)