Mocztaba Mocztaba
180
BLOG

W tym roku wojna może rozprzestrzenić się na Europę

Mocztaba Mocztaba Polityka Obserwuj notkę 19
Moskwa może wkrótce postawić Europejczykom, a zwłaszcza Niemcom, ultimatum. Sytuacja jest o wiele groźniejsza niż w okresie napięć zimnej wojny, ale Europa nie zdaje sobie z tego sprawy.

Europa nie może dłużej ignorować rosyjskich ostrzeżeń. Dziś te ostrzeżenia są o wiele pilniejsze. Wyraźnie wskazują, że wojna NATO z Rosją o Ukrainę może w tym roku zaostrzyć się i bezpośrednio zaangażować Europejczyków, zwłaszcza Niemców. Moskwa może wkrótce postawić Europejczykom ultimatum. Czy to potwierdza histerię wokół „rosyjskiego zagrożenia” głoszoną przez Unię Europejską? Najwyraźniej tak to interpretują i będą interpretować ograniczeni głupcy z Berlina, Brukseli, Londynu i Paryża, wraz ze swoją żałosną armią propagandystów, którzy wciągają nas w wojnę.

„Rosyjskie zagrożenie” to jedynie pretekst, by zapobiec rozpadowi Unii Europejskiej i uzasadnić zbrojenia. Choć wiele rzeczy się rozpada, zewnętrzne zagrożenie ze strony tego złowrogiego wroga jest ważnym elementem jednoczącym europejski klub, który jest coraz bardziej rozdrobniony wewnętrznie i traci na znaczeniu na świecie. Nie ma co do tego wątpliwości. Jednak dla naszych celów, „rosyjskie zagrożenie” to coś więcej: samospełniająca się przepowiednia, przekonanie, które u swych początków było fałszywe, ale które przyczynia się do i napędza samorealizację.

Możesz włożyć palec w oko swojego psa lub kota i jednocześnie oznajmić, że cię ugryzie lub podrapie, mając pewność, że ostatecznie tak się stanie.

Tak właśnie stało się z katastrofalną inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, którą zachodni establishment wciąż określa jako „niesprowokowaną” – termin ten, nawiasem mówiąc, nie pojawia się w kontekście wojny iracko-irańskiej. Dziś świadomi ludzie, niezaślepieni demonizacją wszystkiego, co rosyjskie, wiedzą już, że w 2022 roku Moskwa domagała się od ponad trzydziestu lat „europejskiej architektury bezpieczeństwa zbiorowego”, obiecanej ZSRR pod rządami Gorbaczowa. Wiedzą, że wszystkie „czerwone linie”, które Rosja wytyczyła w kwestii rozszerzenia NATO, były ignorowane, jedna po drugiej. Ci z nas, którzy doświadczyli tego na własnej skórze – i którzy relacjonowali to tak jasno i bezpośrednio, jak to możliwe, biorąc pod uwagę strukturalną korupcję naszych mediów – pamiętają zadowolony uśmiech Sekretarza Generalnego NATO Javiera Solany, gdy oświadczył w Moskwie, że rosyjski sprzeciw wobec rozszerzenia jest bezsensowny, „ponieważ zimna wojna się skończyła” i „nie jesteśmy już wrogami”. Najwyżsi rangą rosyjscy generałowie (i nie tylko oni, ale także wielu czołowych zachodnich ekspertów i strategów) opierali swoje argumenty na czymś znacznie bardziej realnym i konkretnym. To maksyma kanclerza Bismarcka: „Liczą się nie intencje, ale możliwości ”. Co to znaczy? Cóż, jeśli ktoś celuje do ciebie z broni, mówiąc, że absolutnie nie ma zamiaru cię zastrzelić, liczy się sama broń, a nie to, co ten człowiek mówi. To takie proste.

Najpierw była Europa Środkowa, potem Europa Wschodnia, Bałtyk i Morze Czarne. W międzyczasie toczyła się wojna, której celem było rozwiązanie jugosłowiańskiej anomalii i zademonstrowanie konieczności NATO poprzez „wojnę humanitarną”. Doprowadziło to do zainstalowania w Polsce i Rumunii baterii przeciwrakietowych „przeciwko Iranowi” (który nie posiadał takiej zdolności), baterii, które mogły być wyposażone w pociski jądrowe zdolne do zneutralizowania rosyjskiego odstraszania nuklearnego. W ten sposób Ukraina została zaproszona do przyłączenia się do bloku wojskowego przeciwko Rosji (2008), co większość Ukraińców odrzuciła. Nastąpiła zmiana reżimu w Kijowie, będąca połączeniem etniczno-nacjonalistycznego buntu części ludności ukraińskiej i zamachu stanu, zainicjowanych przez Zachód. Następnie Rosja otrzymała nagrodę pocieszenia w postaci aneksji Krymu, popartej przez zdecydowaną większość zainteresowanych. We wschodniej i południowej Ukrainie wybuchło powstanie ludowe przeciwko nowemu, prozachodniemu rządowi w Kijowie. Nie uzyskało ono znaczącego wsparcia ze strony Moskwy, przynajmniej przez pierwsze trzy lub cztery miesiące, na które armia ukraińska odpowiedziała „operacją antyterrorystyczną”. Od tego czasu, aż do „niesprowokowanej” inwazji rosyjskiej, panowało lekceważenie porozumień, fałszywa intencja Zachodu (przyznana lata później przez prezydenta Francji i kanclerz Niemiec), a NATO udzielało Ukrainie ogromnego wsparcia finansowego i prowadziło przygotowania wojskowe, ze znaczącą rolą CIA i jej brytyjskiego odpowiednika, MI6. Celem była interwencja wojskowa przeciwko kontrolowanemu przez rebeliantów Donbasowi, w którym obecnie znajdowała się znacząca obecność wojsk rosyjskich, a także militarne odzyskanie Krymu, udokumentowane w dwustronnych umowach między Kijowem a Stanami Zjednoczonymi. Dopiero wtedy Rosja dokonała inwazji.

Dokładnie to samo dzieje się dzisiaj.

Wszyscy zdają sobie sprawę, że w 2026 roku Rosja będzie walczyć nie tylko z Ukrainą, ale także, a nawet przede wszystkim, z NATO. Chociaż przerzucili większość ciężaru na Europejczyków i „negocjują” z Kremlem (negocjowali również z Iranem), Stany Zjednoczone pozostają aktywnym i decydującym graczem w tej wojnie z Rosją. Konflikt przekroczył wszelkie granice tego, co w czasach zimnej wojny uznawano by za skrajne zagrożenie. Przypomnijmy sobie, jak prezydent Biden oświadczył w marcu 2022 roku, że Ukraina nie powinna otrzymywać czołgów i samolotów, „ponieważ doprowadziłoby to do wybuchu III wojny światowej”. Cóż, zrobiliśmy już o wiele więcej:

– Zaatakowano strategiczne zasoby rosyjskiego odstraszania nuklearnego: radary wczesnego ostrzegania, bazy bombowców strategicznych.

– Doszło do ataku na rezydencję prezydenta Putina w Nowogrodzie, co przypomina zamach na Chameneiego w Iranie, który został zatuszowany przez tych samych oszustów, Witkofa i Kushnera, którzy negocjują z Kremlem. Ostrożność wobec takich negocjacji to po prostu zdrowy rozsądek.

– Doszło do inwazji na terytorium Rosji w obwodzie kurskim.

– Amerykańscy generałowie dowodzący NATO chwalili się, że zdołają zdobyć rosyjską enklawę Kaliningradu drogą lądową w rekordowo krótkim czasie. (Generał Christopher Donahue, dowódca sił lądowych USA w Europie i Afryce oraz sił lądowych NATO w lipcu ubiegłego roku).

– Jesteśmy świadkami cotygodniowego bilansu ofiar wśród rosyjskiej ludności cywilnej, który Zachód praktycznie ignoruje, w przeciwieństwie do ofiar ukraińskich, których jest niewątpliwie znacznie więcej.

– W miastach rosyjskich przeprowadzane są ataki ukierunkowane na generałów w ich domach, przy użyciu ładunków wybuchowych w samochodach (zginęło czterech), na dziennikarzy i deputowanych (co najmniej czterech lub pięciu), a także ataki bez rozróżnienia na cele cywilne (dwa pociągi, cele w miastach oddalonych od frontu itp.)

– Na morzu przeprowadzane są ataki na rosyjskie statki towarowe, które często stają się celem ataków.

– A wszystko to odbywa się przy pomocy broni, wywiadu, satelitów itp. pochodzących ze Stanów Zjednoczonych, Anglii, CIA (co potwierdza zwłaszcza New York Times ), MI-6 itp.

W roku 2026 Europa jest już w stanie wojny z Rosją, na czele której stoją szalone Niemcy, pokazując, że nic nie zrozumiały ze swojej własnej historii.

Oficjalnie Berlin chce przekształcić Bundeswehrę w „najpotężniejszą konwencjonalną armię w Europie” do 2035 r., a do 2039 r. w siłę o „wyższej technologii”. (Warto o tym pamiętać: sto lat po tym, jak Niemcy rozpoczęły II wojnę światową w Europie).

Oficjalny niemiecki dokument strategii wojskowej, opublikowany 22 kwietnia, stwierdza, że ​​Rosja jest „najpoważniejszym i najbardziej bezpośrednim zagrożeniem” dla bezpieczeństwa europejskiego. W zeszłym tygodniu niemiecki minister obrony Pistorius potwierdził w Kijowie sześć wspólnych projektów zbrojeniowych, które „to dopiero początek ”. W kwietniu Zełenski i kanclerz Merz podpisali w Berlinie „Deklarację o strategicznym partnerstwie między Niemcami a Ukrainą” , która obejmuje wspólną produkcję dronów dalekiego zasięgu w Niemczech. Produkcja broni dla Ukrainy jest już paneuropejską rzeczywistością: Niemcy, Wielka Brytania, Dania… Nawet Hiszpania pod rządami Sáncheza podpisała z Ukrainą umowę w tej sprawie.

W tym kontekście wojna dronów okazała się dla Rosji porażką. Choć jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że to, co pozostało z kontrolowanego przez Kijów Donbasu, wpadnie w jej ręce w ciągu kilku miesięcy, drony powstrzymały ten powolny postęp. To nie pierwsza chwilowa porażka armii rosyjskiej w tej wojnie ani nie pierwszy raz, gdy wielu, myląc swoje pragnienia z rzeczywistością, ponownie uznaje „porażkę” Rosji za pewnik. Ale liczy się tu coś innego: to, że wszystko to rozpala emocje w Rosji.

Od kilku miesięcy w Moskwie wywierana jest silna presja, aby Kreml przeszedł do tak zwanego „aktywnego odstraszania”, co oznacza, że ​​zaatakuje, zwłaszcza Niemcy, zanim będzie za późno. Powtarzają słowa Putina z przemówienia wygłoszonego do Rosjan w lutym 2022 roku, w którym zapowiadał inwazję na Ukrainę: „Jeśli nie powstrzymamy ich teraz, sytuacja pogorszy się za kilka lat ”. Tym razem jednak celem są Europejczycy. Tak jak przed inwazją, dziś wysuwana jest groźba „środków techniczno-wojskowych” (określenie użyte w przededniu inwazji). „Ci, którzy wezmą udział w ataku na nas, zostaną uznani za cele militarne ” – mówią. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało listę niemieckich i europejskich zakładów przemysłowych, które uczestniczą w wojnie z Rosją, produkując broń dalekiego zasięgu. Należy wyjaśnić, że nie chodzi o „inwazję” na terytorium UE, ale o ograniczenie obecnej europejskiej agresji poprzez prewencyjne działania militarne. Można się z tym zgadzać lub nie, ale nie można ignorować realności tego niebezpiecznego ostrzeżenia.

Brzmienie obecnych rosyjskich ostrzeżeń jest jednoznaczne. Nawet w rosyjskiej telewizji Putin jest krytykowany za swoją niezdecydowanie, bez wymieniania jego nazwiska (to nowość). Tak jak cztery lata temu, tak i dziś te ostrzeżenia są ignorowane. Przyjrzyjmy się kilku niedawnym przykładom:

Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Narodowego, 6 maja powiedział: „Tylko bestialski strach przed poniesieniem niedopuszczalnych strat powstrzyma Niemcy i zjednoczoną Europę przed przeprowadzeniem kolejnego ataku na Rosję ”. (Oczywiście, mówiąc o „kolejnym ataku”, ma na myśli ten z czerwca 1941 r., przeprowadzony przez nazistowskie Niemcy).

Siergiej Ławrow , minister spraw zagranicznych: „Wojna została nam otwarcie wypowiedziana. Reżim w Kijowie służy jako szpica. Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że ta szpica jest bezużyteczna bez zachodnich dostaw broni, wywiadu, systemów satelitarnych, szkolenia personelu wojskowego i wielu innych rzeczy ” .

Siergiej Karaganow , honorowy przewodniczący głównego kremlowskiego think tanku , 10 maja powiedział: „Kraj, który rozpoczął dwie wojny światowe i jest winny ludobójstwa, nie ma prawa posiadać «najpotężniejszej armii w Europie», a tym bardziej broni masowego rażenia. Jeśli obywatele Niemiec dążą do tego, powinni zrozumieć, że ich ojczyzna zostanie zniszczona, aby z niemieckiej ziemi nigdy więcej nie pojawiło się żadne zagrożenie dla pokoju. (...) Wkrótce będziemy mogli postawić im ultimatum, jeśli będą się tak zachowywać ”. (Należy to rozważyć w świetle oświadczenia Putina złożonego tego samego dnia rosyjskiej prasie, w którym prezydent oświadczył, że „wojna na Ukrainie wkracza w fazę końcową”, co w połączeniu z doniesieniami o zbliżającej się rosyjskiej „letniej ofensywie” można interpretować na różne sposoby).

Karaganow, który już w ubiegłym roku zdołał zaostrzyć rosyjską doktrynę nuklearną, proponuje teraz następujące rozwiązanie: (I bądźcie świadomi tego):

„Najpierw zaatakować kluczowe instalacje w krajach europejskich uczestniczących w wojnie z Rosją bronią konwencjonalną. Jeśli nie zareagują, zaatakować bronią jądrową ”. Jeśli to nie zadziała, „kraj europejski będzie musiał zniknąć ” . „Kiedy mówiłem to trzy lata temu, byłem w mniejszości ” – powiedział Karaganow – „dziś jest to głos większości w wojsku i w społeczeństwie”. ( „ Siergiej Karaganow: Jak Rosja wygra nową wojnę światową ” )

Ten kremlowski intelektualista, choć nie jest jego oficjalnym głosem, jest jednak wpływowy i po raz kolejny proponuje modyfikację doktryny nuklearnej. Sugeruje, że broń jądrowa powinna zostać użyta w pierwszej kolejności, jeśli grupa państw o ​​większej sile gospodarczej i technologicznej zaatakuje Rosję bronią konwencjonalną. Po drugie, i co najbardziej zaskakujące, Putin deleguje uprawnienia do użycia broni jądrowej generałowi dowodzącemu frontem zachodnioeuropejskim, co niesie ze sobą ukryte insynuacje o niekompetencji lub słabości prezydenta.

Jak mówi niemiecki analityk Alexander Neu ( „ Putin pod presją? ”), początkowo były to żądania kilku ekspertów. Teraz wydaje się, że społeczeństwo rosyjskie i aparat bezpieczeństwa wywierają presję, „aby coś zrobić przeciwko Europie”. Innymi słowy, Putin jest naciskany do działania, i to natychmiast. Wojna może rozprzestrzenić się na resztę Europy już w 2026 roku. Niemcy są obecnie uważane za wroga numer jeden Rosji. Nasuwa się więc pytanie: dlaczego zachodni dziennikarze w Moskwie o tym nie piszą?

Tym, którzy twierdzą, że Rosja również dopuszcza się okrucieństw na Ukrainie – co jest absolutną prawdą – i że Ukraina ma prawo się bronić (a poza tym w Donbasie jest również prorosyjska Ukraina, która ma prawo się bronić), należy wyjaśnić, że w realnym świecie dynamiki sił liczy się to, że nuklearne supermocarstwo jest wyzywane przez swoich europejskich i amerykańskich przeciwników za pośrednictwem Ukrainy, z zamiarem zadania mu „strategicznej klęski”. Czy oni postradali zmysły? Czy nie rozumieją, że im większy sukces odniosą w tym przedsięwzięciu, tym bardziej niebezpieczna będzie sytuacja?

Jak mówi Neu, należy zadać pytanie, czy przywódcy największej potęgi nuklearnej świata zaakceptowaliby porażkę na konwencjonalnym froncie militarnym, biorąc pod uwagę wynikające z tego żądania ze strony Europejczyków, innymi słowy, czy pogodziliby się z utratą statusu wielkiego mocarstwa i możliwym rozpadem Federacji Rosyjskiej, nie uciekając się do ataku nuklearnego, aby tego uniknąć.

Sytuacja jest o wiele groźniejsza niż w okresie napięć zimnej wojny, ale w Europie nie ma tego świadomości.

Źródło: Rafael Poch de Feliu

Mocztaba
O mnie Mocztaba

Ajatollah

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka