
O endogenicznej symulacji demokracji, obywatelskim współsprawstwie i delegowaniu odpowiedzialności
Streszczenie
Artykuł podejmuje problem tożsamości obywatela w warunkach reorganizacji struktury władzy oraz przekształcania relacji pomiędzy konstytucyjną podmiotowością jednostki a jej rzeczywistą sprawczością polityczną. Punktem wyjścia jest rozróżnienie między formalnym statusem obywatelstwa, normatywnym katalogiem uprawnień oraz operacyjną zdolnością do współtworzenia i kontrolowania wiążących rozstrzygnięć. Analiza nawiązuje do wcześniejszych koncepcji tożsamości znaczenia instytucjonalnego, zasady i władzy poprzez reorganizację.
Szczególne znaczenie przypisano teorii symulacji Jeana Baudrillarda. W odróżnieniu od interpretacji traktujących symulację jako instrument świadomej manipulacji obywatelami, artykuł rozwija hipotezę jej endogenicznego charakteru: symulacja może powstawać i reprodukować się poprzez wzajemne praktyki władzy oraz obywateli, bez istnienia jednego podmiotu projektującego całość procesu.
W tej perspektywie obywatel nie jest wyłącznie przedmiotem oddziaływania systemu. Pozostaje również uczestnikiem jego reprodukcji, a jego oczekiwania wobec demokracji mogą sprzyjać zastępowaniu trwałej odpowiedzialności politycznej okresowym aktem wyborczym. Szczególną postacią tej relacji jest możliwość uzyskiwania symbolicznego statusu współuczestnika suwerenności przy jednoczesnym ograniczeniu wysiłku poznawczego i przenoszeniu odpowiedzialności za skutki decyzji zbiorowych na przedstawicieli oraz instytucje.
Analiza wykorzystuje koncepcje obywatelstwa T.H. Marshalla, teorię podmiotowości Michela Foucaulta, koncepcję aktów obywatelstwa Engina Isina, teorię publiczności Johna Deweya oraz ustalenia Anthony’ego Downsa, Geoffreya Brennana, Lorena Lomasky’ego, Christophera Achena i Larry’ego Bartelsa dotyczące zachowań wyborczych.
Główna teza głosi, że reorganizacja struktury władzy może prowadzić do zmiany operacyjnej tożsamości obywatela bez zmiany jego formalnego statusu prawnego. Co więcej, proces ten może mieć charakter współreprodukowany: obywatel zachowuje konstytucyjne wyobrażenie własnej suwerenności, lecz jego rzeczywista podmiotowość polityczna może ulegać ograniczeniu także wskutek sposobu, w jaki sam uczestniczy w reprodukcji systemu.
Słowa kluczowe: tożsamość obywatela, reorganizacja, podmiotowość konstytucyjna, władza strukturalna, symulacja demokracji, Baudrillard, odpowiedzialność polityczna, głosowanie ekspresyjne, racjonalna ignorancja, autopoiesis, legitymizacja, suwerenność, sprawstwo obywatelskie.
1. Problem tożsamości obywatela — od statusu prawnego do relacji strukturalnej
Tradycyjna analiza obywatelstwa rozpoczyna się od ustalenia formalnego statusu jednostki wobec państwa. Obywatelem jest osoba, której określony porządek prawny przyznaje szczególną przynależność państwową oraz wynikające z niej prawa i obowiązki.
Ujęcie to pozostaje niezbędne dla analizy prawnej, lecz nie wyczerpuje problemu tożsamości obywatela.
Jeżeli bowiem przyjmiemy, że znaczenie instytucjonalne powstaje poprzez relacje między elementami systemu, to tożsamości obywatela nie możemy sprowadzić wyłącznie do normy określającej jego przynależność państwową.
Obywatel jest obywatelem określonego państwa, w którym istnieją określone reguły stanowienia prawa, wykonywania władzy, reprezentacji politycznej oraz kontroli instytucji publicznych.
W konsekwencji jego status pozostaje elementem szerszej struktury normatywnej i społecznej.
T.H. Marshall, analizując historyczny rozwój obywatelstwa, wyróżnił trzy zasadnicze wymiary praw obywatelskich: cywilny, polityczny i socjalny.[1] Rozróżnienie to wskazuje, że obywatelstwo nie jest pojedynczym uprawnieniem, lecz wielowymiarową relacją jednostki z porządkiem społecznym.
Z punktu widzenia teorii tożsamości poprzez reorganizację należy jednak wprowadzić kolejne rozróżnienie.
Czym innym jest formalne posiadanie określonego prawa, a czym innym rzeczywista zdolność jego wykonywania.
Obywatel może posiadać prawo do sądu, lecz zakres jego rzeczywistej ochrony zależy od niezależności sądownictwa, dostępności procedur oraz skuteczności wykonywania orzeczeń.
Może posiadać prawo do informacji publicznej, lecz możliwość jego wykonywania zależy od rzeczywistej dostępności informacji i przejrzystości procesu decyzyjnego.
Może wreszcie posiadać prawo wyborcze, lecz stopień jego wpływu na strukturę władzy zależy od zasad reprezentacji, rzeczywistych możliwości konkurencji politycznej i mechanizmów odpowiedzialności przedstawicieli.
Nie oznacza to, że każde ograniczenie skuteczności określonego prawa stanowi zmianę statusu obywatelskiego.
Oznacza natomiast, że formalna ciągłość uprawnienia nie przesądza o ciągłości jego operacyjnego znaczenia.
W tym sensie tożsamość obywatela posiada charakter relacyjny.
Nie jest ona wyłącznie właściwością osoby, lecz również rezultatem jej pozycji w strukturze normatywnej, politycznej i instytucjonalnej.
Należy przy tym odróżnić tożsamość obywatelską od godności i osobowej tożsamości człowieka. Zmiana statusu prawnego nie stanowi zmiany wartości osoby ludzkiej. W polskim porządku konstytucyjnym szczególne znaczenie posiada art. 30 Konstytucji, który uznaje przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka za źródło jego wolności i praw.[2]
Przedmiotem niniejszej analizy jest zatem tożsamość instytucjonalna i polityczna, a nie niezmienność osoby jako podmiotu moralnego.
Człowiek może zachować swoją osobową tożsamość, podczas gdy jego tożsamość obywatelska ulega reorganizacji wskutek przekształcenia relacji z władzą.
To rozróżnienie prowadzi do problemu szczególnego: obywatel demokratycznego państwa nie jest wyłącznie adresatem norm ustanawianych przez władzę. W konstytucyjnej konstrukcji suwerenności pozostaje również uczestnikiem podstawy jej legitymizacji.
A zatem zmiana struktury władzy może jednocześnie zmieniać pozycję tego, od kogo władza wywodzi swoje demokratyczne uzasadnienie.
2. Paradoks obywatela-suwerena — podmiot władzy jako przedmiot jej wykonywania
Artykuł 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że władza zwierzchnia należy do Narodu, który sprawuje ją przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.
Artykuł 10 określa natomiast podział i równowagę władzy ustawodawczej, wykonawczej oraz sądowniczej.[3]
W tej konstrukcji pojawia się szczególna zależność.
Naród stanowi konstytucyjny podmiot władzy zwierzchniej, lecz konkretne decyzje państwowe podejmowane są przez organy wykonujące przyznane im kompetencje.
Obywatel uczestniczy zatem w reprodukcji legitymizacji władzy, która następnie ustanawia normy regulujące również jego własne zachowanie.
Nie jest to sprzeczność logiczna. Podmiotowość zbiorowa Narodu nie jest tożsama z indywidualną kompetencją każdego obywatela do podejmowania decyzji państwowych.
Powstaje jednak napięcie pomiędzy dwoma wymiarami obywatelskości.
W pierwszym obywatel występuje jako współuczestnik wspólnoty politycznej stanowiącej podstawę demokratycznej legitymizacji.
W drugim pozostaje adresatem norm ustanawianych przez organy państwa.
Pomiędzy tymi wymiarami istnieje złożona struktura przedstawicielstwa, kompetencji i odpowiedzialności.
Z punktu widzenia formalnego system może zachowywać pełną ciągłość. Obywatele nadal posiadają prawa wyborcze, przedstawiciele nadal sprawują mandaty, a konstytucja nadal wskazuje Naród jako źródło władzy zwierzchniej.
Nie rozstrzyga to jednak automatycznie, czy rzeczywista zdolność obywateli do wpływania na funkcjonowanie instytucji pozostaje niezmieniona.
W tym miejscu należy przypomnieć problem analizowany w koncepcji tożsamości władzy poprzez reorganizację.
Formalny trójpodział nie musi wyczerpywać rzeczywistej struktury sprawstwa. Oprócz organów wykonujących kompetencje istnieją również reguły określające ich wzajemne relacje, granice działania i sposoby rozstrzygania sporów.
Jeżeli ulegają zmianie zasady organizujące tę strukturę, może zmienić się także pozycja obywatela.
Nie musi to wymagać formalnego odebrania mu praw.
Wystarczy, że zmianie ulegnie skuteczność mechanizmów reprezentacji, kontroli lub odpowiedzialności.
Otrzymujemy więc problem podwójnej tożsamości.
Obywatel może pozostawać formalnym współuczestnikiem zwierzchniej władzy Narodu, a równocześnie doświadczać ograniczenia rzeczywistej zdolności oddziaływania na instytucje sprawujące władzę w jego imieniu.
Nie oznacza to automatycznie pozorności demokratycznego porządku.
Jest to jednak przesłanka do zbadania relacji między konstytucyjną reprezentacją obywatela a rzeczywistą strukturą jego sprawczości.
W tym właśnie miejscu pojawia się możliwość zastosowania teorii symulacji.
3. Baudrillard — symulacja nie musi być oszustwem zaprojektowanym przez władzę
W popularnych interpretacjach symulacja bywa przedstawiana jako proces świadomego wytwarzania fałszywego obrazu rzeczywistości w celu manipulowania odbiorcami.
Takie ujęcie okazuje się jednak zbyt wąskie dla teorii Jeana Baudrillarda.
W Symulakrach i symulacji Baudrillard analizował sytuację, w której znaki i modele przestają być wyłącznie reprezentacjami uprzednio istniejącej rzeczywistości. W pewnych warunkach to sam model zaczyna organizować sposób jej rozpoznawania i reprodukcji.[4]
Istotą problemu nie jest więc wyłącznie celowe wprowadzenie kogoś w błąd.
Symulacja może powstawać jako rezultat działania całego systemu komunikacji, reprezentacji i praktyk społecznych.
Nie musi istnieć jeden podmiot, który zna prawdziwy obraz rzeczywistości, a następnie świadomie zastępuje go obrazem fałszywym.
Co więcej, uczestnicy procesu mogą sami reprodukować modele, przez które rozpoznają świat.
Dla niniejszej analizy szczególnie ważna jest inna praca Baudrillarda: W cieniu milczącej większości, czyli kres tego, co społeczne (À l’ombre des majorités silencieuses ou la fin du social, 1978).
Baudrillard rozważa tam paradoks społeczeństwa, w którym instytucje i środki komunikacji nieustannie produkują informacje, znaczenia i wezwania do uczestnictwa, podczas gdy masy nie muszą odpowiadać zgodnie z oczekiwaniami nadawców.
W jego prowokacyjnej interpretacji masy mogą wybierać spektakl zamiast pogłębionego uczestnictwa w znaczeniu politycznym. Ich milczenie i obojętność nie muszą stanowić wyłącznie rezultatów manipulacji. Mogą być również swoistą formą odmowy uczestnictwa na warunkach proponowanych przez system.[5]
To rozpoznanie posiada zasadnicze znaczenie dla naszej koncepcji tożsamości obywatela.
Jeżeli odbiorca nie jest wyłącznie biernym przedmiotem przekazu, nie możemy traktować go jako osoby całkowicie zewnętrznej wobec procesu symulacji.
Może być jego uczestnikiem.
Może oczekiwać określonych form komunikacji, preferować uproszczenia, akceptować spektakularny charakter rywalizacji politycznej i współtworzyć zapotrzebowanie na symbole zastępujące bardziej wymagającą analizę rzeczywistości.
Nie oznacza to, że Baudrillard empirycznie dowiódł powszechnej niechęci obywateli do odpowiedzialności. Jego teoria ma przede wszystkim charakter filozoficzny i krytyczny.
Pozwala jednak sformułować odmienny model symulacji politycznej.
W modelu instrumentalnym podmiot sprawujący władzę produkuje obraz rzeczywistości, a obywatel zostaje poddany jego oddziaływaniu.
W modelu endogenicznym zarówno instytucje, jak i obywatele uczestniczą w reprodukcji obrazu porządku politycznego, który może odpowiadać ich wzajemnym oczekiwaniom.
Władza dostarcza przedstawienie demokratycznej sprawczości, a obywatele mogą uznawać określone formy uczestnictwa za wystarczające potwierdzenie swojej podmiotowości.
Nie musi to być wynikiem porozumienia ani świadomej intencji.
Może być rezultatem wzajemnego dostosowywania się oczekiwań i praktyk.
W tym sensie symulacja nie musi istnieć dla obywatela jako narzędzie manipulacji. Może istnieć również dzięki obywatelowi, ponieważ jego własne oczekiwania uczestniczą w reprodukcji jej formy.
To przesunięcie od symulacji narzucanej do symulacji współreprodukowanej stanowi jedną z centralnych tez niniejszego artykułu.
4. Demokratyczny akt wyborczy — między sprawczością a wygodą delegowania odpowiedzialności
Rozważmy teraz bardziej szczegółowo sytuację obywatela uczestniczącego w wyborach.
W demokratycznym modelu przedstawicielskim obywatel dysponuje prawem współdecydowania o składzie organów władzy. Jego głos stanowi element zbiorowego mechanizmu legitymizacyjnego.
Jednak znaczenie indywidualnego aktu wyborczego należy odróżnić od skutków całego procesu politycznego.
Pojedynczy wyborca zazwyczaj nie jest w stanie samodzielnie przesądzić o wyniku wyborów. Nie tworzy również bezpośrednio programu działania rządu, nie podejmuje wszystkich decyzji administracyjnych ani nie kontroluje pełnej sekwencji przyszłych wydarzeń.
Anthony Downs wskazywał w An Economic Theory of Democracy, że zdobywanie szczegółowej wiedzy politycznej może być dla indywidualnego wyborcy nieopłacalne, jeżeli uwzględni on niewielkie prawdopodobieństwo, że jego własny głos rozstrzygnie wynik wyborów.[6]
Nie oznacza to, że brak wiedzy jest zawsze racjonalny albo że każdy obywatel podejmuje decyzje wyłącznie na podstawie takiego rachunku.
Teoria Downsa pozwala jednak wyjaśnić, dlaczego uczestnictwo wyborcze nie musi wiązać się z pogłębionym zainteresowaniem procesami politycznymi.
Inny aspekt tego problemu podejmują Geoffrey Brennan i Loren Lomasky, rozwijając koncepcję głosowania ekspresyjnego.
W tym ujęciu akt wyborczy może służyć nie tylko instrumentalnemu wpływaniu na wynik wyborów, ale również wyrażaniu tożsamości, przekonań, przynależności grupowej i ocen moralnych.[7]
Obywatel może więc głosować, aby zamanifestować określone stanowisko, niezależnie od tego, czy spodziewa się rozstrzygającego wpływu własnego głosu na rezultat.
Pojawia się tu możliwość szczególnej asymetrii.
Akt wyborczy może dostarczać obywatelowi silnego doświadczenia podmiotowości politycznej, podczas gdy jego rzeczywista zdolność do kontrolowania późniejszych decyzji pozostaje ograniczona.
Obywatel dokonuje wyboru, ale dalsze wykonywanie władzy przekazuje przedstawicielom i instytucjom.
Sama delegacja nie jest oczywiście wadą demokracji przedstawicielskiej.
Stanowi jej podstawowy mechanizm organizacyjny.
Problem powstaje dopiero wtedy, gdy delegowaniu kompetencji towarzyszy również nieuzasadnione przeniesienie całej odpowiedzialności za własną ocenę polityczną.
Obywatel może wówczas traktować wybory jako akt, który jednocześnie potwierdza jego udział w suwerenności i zwalnia go z konieczności dalszego namysłu nad konsekwencjami udzielonego poparcia.
W hipotetycznej postaci mechanizm ten wygląda następująco.
Przed wyborami obywatel przedstawia się jako współuczestnik politycznego rozstrzygnięcia. Po wyborach odpowiedzialność za wszystkie niepożądane następstwa przypisuje wyłącznie wybranym przedstawicielom, nawet jeżeli następstwa te były przewidywalnymi elementami popieranego przez niego programu.
Możliwa jest także sytuacja odwrotna: sukces polityczny zostaje uznany za potwierdzenie trafności własnego wyboru, natomiast niepowodzenie zostaje przypisane czynnikom zewnętrznym, bez rewizji wcześniejszych ocen.
W takim przypadku powstaje szczególna konfiguracja:
Obywatel zachowuje symboliczny udział w sprawstwie politycznym, lecz ogranicza własną gotowość do refleksyjnego uznawania konsekwencji dokonanego wyboru.
Nie chodzi o odpowiedzialność prawną za działania polityków. Wyborca co do zasady nie odpowiada prawnie za bezprawne czyny osób, na które oddał głos.
Chodzi o odpowiedzialność refleksyjną: gotowość do oceniania własnych przesłanek, korygowania poglądów i uznawania związku między wcześniejszym wyborem a jego przewidywalnymi konsekwencjami.
W tym sensie można sformułować hipotezę, że dla części obywateli demokratyczny mechanizm przedstawicielski okazuje się szczególnie wygodny.
Pozwala bowiem uczestniczyć w symbolicznym akcie współstanowienia, a następnie przekazać codzienny ciężar podejmowania decyzji i odpowiedzialności wykonawczej innym podmiotom.
Należy jednak zachować istotne rozróżnienie.
Delegowanie odpowiedzialności wykonawczej jest prawidłowym elementem przedstawicielstwa politycznego.
Natomiast całkowite odrzucenie refleksyjnej odpowiedzialności za własne oceny i preferencje jest odrębną postawą obywatelską.
Dopiero ta druga może uczestniczyć w reprodukcji symulacyjnego charakteru podmiotowości politycznej.
5. Obywatel jako współproducent symulacji — problem odpowiedzialności bez bezpośredniego sprawstwa
Najważniejsza teza niniejszego artykułu wymaga teraz sformułowania w sposób bardziej precyzyjny.
Nie chodzi o twierdzenie, że system polityczny manipuluje obywatelem, a obywatel pozostaje jedynie przedmiotem oddziaływania.
Nie chodzi również o przeciwne uproszczenie, zgodnie z którym obywatele świadomie tworzą symulację demokracji, aby uwolnić się od odpowiedzialności.
Proponowany mechanizm jest relacyjny.
Instytucje polityczne produkują określone formy reprezentacji, uczestnictwa i legitymizacji. Obywatele reagują na nie poprzez swoje decyzje, oczekiwania, preferencje i sposoby interpretowania rzeczywistości.
Z czasem może powstawać względnie stabilny układ, w którym obie strony wzajemnie reprodukują określony model politycznego uczestnictwa.
Władza dostarcza obietnicę reprezentacji i sprawczości. Obywatel uczestniczy w jej okresowym potwierdzaniu, ale niekoniecznie oczekuje równie intensywnego udziału w późniejszym procesie decyzyjnym.
Może przy tym preferować prostą, rozpoznawalną narrację polityczną zamiast złożonej analizy realnych ograniczeń gospodarczych, prawnych i instytucjonalnych.
Mechanizm taki nie wymaga centralnego projektanta.
Wystarczy, że określone zachowania pozostają wzajemnie funkcjonalne dla uczestników systemu.
Obywatele mogą preferować komunikaty zapewniające poczucie wpływu, przynależności i moralnej słuszności wyboru. Uczestnicy rywalizacji politycznej mogą z kolei dostosowywać komunikację do tych preferencji.
W ten sposób powstaje sprzężenie zwrotne pomiędzy popytem na uproszczoną reprezentację polityki a jej podażą.
Nie musi to oznaczać, że uczestnicy posiadają pełną świadomość konsekwencji procesu.
Mogą wykonywać własne działania zgodnie z lokalnie rozumianymi interesami, a ich łączny rezultat może prowadzić do reprodukcji systemu, którego nikt pojedynczo nie zaprojektował.
Tutaj można nawiązać do autopoietycznej teorii Niklasa Luhmanna.
W jego ujęciu systemy społeczne reprodukują się poprzez własne operacje komunikacyjne. Ich funkcjonowanie nie musi być rezultatem zamiaru jednego podmiotu.[8]
Nie oznacza to, że polityczny system komunikacji jest całkowicie autonomiczny wobec obywateli. Oznacza natomiast, że jego trwałe wzorce mogą być reprodukowane przez liczne działania, których uczestnicy nie kontrolują całego rezultatu.
Z perspektywy naszej analizy obywatel nie jest zatem wyłącznie odbiorcą symulacji.
Może pozostawać elementem mechanizmu, który ją wytwarza.
Symulacja demokracji może być nie tylko obrazem narzuconym społeczeństwu, ale również obrazem, którego społeczeństwo oczekuje, ponieważ odpowiada określonemu sposobowi przeżywania własnej podmiotowości politycznej.
To twierdzenie ma charakter hipotezy interpretacyjnej. Nie stanowi uniwersalnej diagnozy rzeczywistych motywacji wszystkich wyborców.
Nie można bowiem automatycznie utożsamiać ograniczonego zainteresowania polityką z unikaniem odpowiedzialności.
Obywatel może ograniczać swoje zaangażowanie z powodu braku czasu, dostępu do informacji, zasobów materialnych, zdrowia lub rzeczywistego przekonania o nieskuteczności dostępnych mechanizmów.
Podobnie aktywne uczestnictwo w polityce nie gwarantuje racjonalności ani odpowiedzialności.
Jednak możliwość współreprodukowania symulacji przez samych obywateli pozostaje metodologicznie istotna.
Pozwala bowiem wyjaśniać trwałość określonych form politycznego uczestnictwa bez konieczności zakładania istnienia jednego ukrytego ośrodka manipulacji.
6. Selektywna odpowiedzialność — dlaczego obywatel może bronić wyboru mimo jego niekorzystnych skutków
Hipoteza obywatelskiego współuczestnictwa w reprodukcji symulacji wymaga odróżnienia od czysto filozoficznej spekulacji.
Pomocne są tutaj badania nad zachowaniem wyborców i motywowanym rozumowaniem politycznym.
Christopher Achen i Larry Bartels w pracy Democracy for Realists poddali krytyce uproszczony model demokracji, w którym dobrze poinformowani obywatele formułują niezależne preferencje, wybierają odpowiadających im przedstawicieli, a następnie racjonalnie oceniają rezultaty ich działalności.[9]
Autorzy zwracają uwagę na znaczenie identyfikacji grupowych, lojalności partyjnych i społecznych uwarunkowań decyzji wyborczych.
Nie oznacza to, że obywatele są z natury niezdolni do racjonalnego działania. Oznacza natomiast, że proces formowania i podtrzymywania preferencji politycznych może istotnie odbiegać od modelu nieustannej, niezależnej oceny rezultatów polityki.
Jeszcze bardziej szczegółowego materiału dostarczają badania Martina Bisgaarda dotyczące motywowanego rozumowania partyjnego.
W serii eksperymentów wykazał on, że wyborcy mogą uznawać te same fakty dotyczące sytuacji gospodarczej, a następnie interpretować odpowiedzialność za nie w sposób selektywny, zgodny z wcześniejszymi preferencjami politycznymi.[10]
Istotne jest tu rozdzielenie poznania faktu od przypisania jego przyczyny.
Obywatel nie musi negować istnienia niekorzystnego zjawiska.
Może je uznawać, lecz jednocześnie poszukiwać takiego wyjaśnienia, które pozwala zachować wcześniejszą ocenę popieranego ugrupowania.
Nie musi przy tym działać świadomie ani celowo manipulować własnymi przekonaniami.
Proces może wynikać z mechanizmów motywowanego poznania, potrzeby zachowania spójności tożsamości politycznej i selektywnej oceny informacji.
W pracy Motivated Reasoning and Democratic Accountability Andrew T. Little, Keith E. Schnakenberg i Ian R. Turner analizowali związek między motywowanym rozumowaniem a zdolnością wyborców do rozliczania rządzących.[11]
Ich ustalenia wskazują, że kierunkowe motywacje poznawcze mogą osłabiać wrażliwość ocen wyborczych na rzeczywistą jakość działania rządzących.
Nie stanowi to jednak dowodu całkowitego zaniku demokratycznej odpowiedzialności. Relacja między motywowanym rozumowaniem a zachowaniem wyborców jest złożona.
Z naszej perspektywy najistotniejszy pozostaje sam mechanizm.
Obywatel może uczestniczyć w akcie wyborczym, a następnie interpretować jego konsekwencje w taki sposób, aby nie naruszały wcześniejszej tożsamości politycznej.
W tym przypadku wybór nie jest jedynie instrumentem wyłonienia przedstawiciela.
Staje się również elementem podtrzymywania obrazu samego siebie jako uczestnika politycznego działania.
Można sformułować następującą zależność:
Jeżeli obywatel traktuje określony wybór polityczny jako element własnej tożsamości, to zakwestionowanie trafności wyboru może być przeżywane nie tylko jako zmiana oceny politycznej, lecz również jako zagrożenie dla spójności własnego obrazu.
Wówczas selektywna interpretacja odpowiedzialności może pełnić funkcję ochronną.
Nie musi to być jedyny ani dominujący motyw wszystkich wyborców.
Może jednak stanowić jeden z mechanizmów reprodukcji trwałych podziałów politycznych i osłabiania refleksyjnej odpowiedzialności za własne decyzje.
Powstaje w ten sposób relacja szczególnie interesująca z punktu widzenia teorii symulacji.
Obywatel może nie tylko akceptować obraz politycznej rzeczywistości dostarczany przez system. Może również samodzielnie wytwarzać uzasadnienia, które pozwalają zachować spójność tego obrazu mimo pojawiania się faktów dla niego niewygodnych.
Symulacja nie musi więc polegać na braku dostępu do rzeczywistości.
Może polegać na organizowaniu znaczenia dostępnych faktów w sposób utrwalający wcześniej przyjętą tożsamość polityczną.
7. Asymetria demokratycznej odpowiedzialności — obywatel wybiera, przedstawiciel odpowiada
W tym miejscu konieczne jest rozróżnienie trzech postaci odpowiedzialności: prawnej, politycznej i refleksyjnej.
Odpowiedzialność prawna wynika z określonych norm, które wskazują przesłanki, podmioty i konsekwencje przypisania odpowiedzialności.
Odpowiedzialność polityczna dotyczy możliwości rozliczania osób i instytucji sprawujących władzę, przede wszystkim poprzez odpowiednie procedury demokratyczne.
Odpowiedzialność refleksyjna oznacza natomiast gotowość jednostki do krytycznej oceny własnych decyzji, przesłanek i oczekiwań.
Nie są to pojęcia zamienne.
W szczególności wyborca nie staje się odpowiedzialny prawnie za działania przedstawiciela tylko dlatego, że oddał na niego głos.
Również tajność głosowania stanowi istotną gwarancję wolności wyborczej, a nie wadę systemu przedstawicielskiego. Polska konstytucja przewiduje tajność głosowania w wyborach parlamentarnych i prezydenckich.[12]
Tajność chroni obywatela przed przymusem, represjami i wymuszaniem określonych preferencji.
Nie oznacza jednak, że z punktu widzenia refleksji politycznej wybór pozbawiony jest znaczenia dla oceny własnych decyzji.
Możliwa jest bowiem sytuacja, w której obywatel wyraża poparcie dla określonego programu, lecz następnie odmawia uznania jakiegokolwiek związku między tym poparciem a przewidywalnymi skutkami realizacji programu.
Takie zachowanie nie jest bezprawne.
Może jednak świadczyć o ograniczonej gotowości do refleksyjnej odpowiedzialności.
W tym miejscu pojawia się szczególna cecha demokracji przedstawicielskiej.
Obywatel uczestniczy w ustanawianiu podstaw politycznej władzy, ale nie musi uczestniczyć w bieżącym podejmowaniu wszystkich jej decyzji.
Jest to konieczne ze względu na skalę współczesnych państw i złożoność procesów zarządzania.
Nie można wymagać od każdego obywatela znajomości wszystkich zagadnień gospodarczych, prawnych, technicznych i administracyjnych.
Nie można również przenosić na wyborców odpowiedzialności prawnej i instytucjonalnej, która należy do organów sprawujących władzę.
Jednak pomiędzy pełną odpowiedzialnością za rządzenie a całkowitym wyłączeniem własnej refleksyjnej odpowiedzialności istnieje szeroka przestrzeń obywatelskiej podmiotowości.
Właśnie ona stanowi przedmiot naszej analizy.
Demokracja przedstawicielska upoważnia do delegowania wykonywania władzy, lecz nie wymaga rezygnacji z samodzielnej oceny podstaw i konsekwencji politycznego wyboru.
Jeżeli jednak obywatel utożsamia demokrację wyłącznie z okresowym aktem oddania głosu, może powstać sytuacja, w której formalna suwerenność zostaje zachowana, a jej codzienny wymiar refleksyjny zostaje ograniczony.
W tym sensie symulacyjność nie musi polegać na fałszywości samego aktu wyborczego.
Akt ten jest rzeczywisty i wywołuje rzeczywiste skutki.
Rozbieżność może powstawać między symbolicznym znaczeniem przypisywanym aktowi wyborczemu a zakresem późniejszej odpowiedzialności i sprawczości, który obywatel gotów jest podtrzymywać.
8. Od podporządkowania narzuconego do podporządkowania współreprodukowanego
W klasycznym obrazie autorytarnego podporządkowania relacja między władzą a obywatelem ma wyraźnie asymetryczny charakter.
Władza ustanawia nakazy i zakazy, a obywatel zostaje zobowiązany do ich przestrzegania.
Podporządkowanie jest identyfikowane poprzez przymus, ograniczenie praw albo pozbawienie możliwości uczestnictwa w decyzjach.
W rzeczywistości demokratycznej sytuacja może być bardziej złożona.
Obywatel nie tylko podlega normom, ale również uczestniczy w mechanizmach legitymizacji organów, które normy te ustanawiają.
Może także dobrowolnie ograniczać własne zaangażowanie, akceptując model przedstawicielstwa zapewniający mu możliwość skupienia się na życiu prywatnym i przekazania bieżącego zarządzania sprawami publicznymi wybranym instytucjom.
Nie należy uznawać takiego rozwiązania za nieracjonalne.
Podział pracy społecznej i specjalizacja funkcji publicznych stanowią podstawowe warunki funkcjonowania złożonego państwa.
Problem pojawia się wtedy, gdy ograniczenie zaangażowania przekształca się w trwałe wyłączenie obywatela z krytycznej oceny sposobu sprawowania władzy.
W takim przypadku podporządkowanie nie musi być wyłącznie rezultatem przymusu.
Może być współreprodukowane przez oczekiwania obywateli, którzy preferują określony zakres partycypacji i nie są zainteresowani ponoszeniem kosztów bardziej intensywnego uczestnictwa.
Nie oznacza to, że obywatel zostaje pozbawiony wolności w sensie formalnym.
Może natomiast stopniowo ograniczać wykorzystywanie możliwości związanych z własną podmiotowością polityczną.
Tutaj warto odwołać się do Michela Foucaulta, który w The Subject and Power analizował sposoby, w jakie jednostki stają się podmiotami w określonych relacjach władzy.[13]
W jego ujęciu podporządkowanie nie musi polegać wyłącznie na bezpośrednim przymusie. Może być związane z procesami kształtowania tożsamości, praktyk i sposobów rozumienia własnej pozycji społecznej.
Zastosowanie tej perspektywy pozwala odróżnić podporządkowanie zewnętrzne od procesów, w których jednostka uczestniczy w reprodukowaniu reguł określających jej własne działanie.
Jednak pojęcia te wymagają ostrożności.
Dobrowolne korzystanie z przedstawicielstwa nie jest samo w sobie dowodem zniewolenia. Brak zainteresowania polityką nie musi oznaczać podporządkowania. Obywatel ma prawo organizować własne życie w sposób niezdominowany przez nieustanną aktywność polityczną.
Należy więc badać, czy ograniczenie uczestnictwa jest rzeczywiście swobodne i odwracalne, czy też wynika z systemowych barier uniemożliwiających skuteczne działanie.
Kluczowe znaczenie ma możliwość ponownego uruchomienia obywatelskiej sprawczości.
Jeżeli obywatel może korzystać z praw, organizować się, krytykować władzę i skutecznie uczestniczyć w procesach jej kontroli, czasowe ograniczenie aktywności nie oznacza utraty podmiotowości.
Jeżeli natomiast reorganizacja instytucjonalna prowadzi do ograniczenia tych możliwości, formalne obywatelstwo może współistnieć z istotnym osłabieniem rzeczywistej sprawczości.
W tym miejscu należy odróżnić dobrowolne niewykonywanie uprawnienia od strukturalnej utraty możliwości jego skutecznego wykonania.
Obie sytuacje mogą z zewnątrz wyglądać podobnie.
Obie mogą prowadzić do ograniczonego uczestnictwa obywateli.
Jednak posiadają zupełnie inny status normatywny i przyczynowy.
Dopiero ich rozdzielenie pozwala badać, czy mamy do czynienia z preferencją obywatelską, racjonalną delegacją obowiązków, czy rzeczywistą reorganizacją struktury podporządkowania.
9. Obywatel jako operator zmiany — granice samoreprodukcji symulacji
Dotychczasowa analiza nie powinna prowadzić do wniosku, że obywatel jest nieuchronnie skazany na reprodukowanie istniejącej struktury politycznej.
Jeżeli jego zachowania współtworzą określone wzorce uczestnictwa, mogą również współtworzyć warunki ich zmiany.
W tym miejscu istotna staje się koncepcja acts of citizenship Engina Isina.
Isin wskazuje, że obywatelstwo nie wyczerpuje się w formalnym statusie przyznanym przez państwo. Może być również wytwarzane poprzez działania, w których jednostki konstytuują się jako podmioty zdolne do formułowania roszczeń, domagania się praw i zmieniania istniejących relacji politycznych.[14]
Obywatel nie musi więc pozostawać wyłącznie produktem struktury instytucjonalnej.
Może być również operatorem jej reorganizacji.
W tym ujęciu praktyczne znaczenie obywatelstwa ujawnia się nie tylko podczas wyborów, ale również poprzez korzystanie z prawa do informacji, inicjatywy społecznej, krytyki, petycji, kontroli sądowej i uczestnictwa w debacie publicznej.
Nie chodzi przy tym o normatywny obowiązek nieustannej aktywności.
Chodzi o zdolność do przekroczenia roli biernego odbiorcy politycznej reprezentacji.
John Dewey w The Public and Its Problems wskazywał, że współczesna publiczność polityczna powstaje w związku z koniecznością rozpoznawania i kontrolowania pośrednich konsekwencji działań społecznych.[15]
To szczególnie ważne w kontekście analizowanej wcześniej ontologii władzy.
Jeżeli skutki decyzji politycznych powstają w złożonych strukturach, których nie da się sprowadzić do jednego podmiotu, obywatel może napotykać trudności w identyfikowaniu rzeczywistych źródeł własnej sytuacji.
Nie oznacza to jednak, że jest skazany na niewiedzę.
Może uczestniczyć w procesach zbiorowego poznawania struktury, ujawniania zależności przyczynowych i identyfikowania instytucji odpowiedzialnych za określone rozstrzygnięcia.
W ten sposób epistemologiczna zdolność obywatela staje się jednym z warunków jego politycznej sprawczości.
Nie wystarcza bowiem posiadać uprawnienie do kontrolowania władzy, jeżeli nie potrafimy zidentyfikować rzeczywistego przedmiotu kontroli.
Jednak również sama wiedza nie gwarantuje sprawczości.
Konieczne pozostają instytucjonalne możliwości działania oraz rzeczywista skuteczność mechanizmów odpowiedzialności.
Z tego względu propozycja reorganizacji tożsamości obywatelskiej powinna obejmować dwa niezależne procesy.
Pierwszy dotyczy poznawania struktury władzy.
Drugi dotyczy możliwości oddziaływania na tę strukturę.
Obywatel może posiadać wiedzę o istniejących zależnościach, a mimo to nie dysponować skutecznymi narzędziami ich zmiany.
Może również posiadać formalne narzędzia uczestnictwa, lecz wykorzystywać je na podstawie uproszczonych lub błędnych wyobrażeń.
Dlatego rzeczywista podmiotowość obywatelska wymaga uwzględnienia zarówno wymiaru epistemicznego, jak i operacyjnego.
Nie oznacza to konieczności osiągnięcia pełnej wiedzy o całym systemie politycznym.
Oznacza jednak, że obywatelstwo nie powinno być analizowane wyłącznie jako bierne uczestnictwo w uznawaniu decyzji podejmowanych przez innych.
Obywatel może reprodukować istniejący porządek, ale może również uczestniczyć w reorganizacji reguł, na podstawie których sam ten porządek zostaje uznawany i wykonywany.
10. Model tożsamości obywatela — między ciągłością a symulacją
Dotychczasowe rozważania pozwalają wyróżnić pięć powiązanych wymiarów tożsamości obywatelskiej.
Pierwszy stanowi wymiar formalny, określający przynależność państwową oraz status prawny jednostki.
Drugi to wymiar normatywny, obejmujący katalog praw, obowiązków i gwarancji przyznanych obywatelowi.
Trzeci stanowi wymiar operacyjny, oznaczający rzeczywistą zdolność korzystania z uprawnień, uczestniczenia w procesach politycznych i kontrolowania instytucji.
Czwarty to wymiar epistemiczny, dotyczący możliwości identyfikowania rzeczywistej struktury władzy i rozpoznawania konsekwencji podejmowanych decyzji.
Piąty stanowi wymiar refleksyjny, obejmujący zdolność krytycznej oceny własnych przekonań, wyborów i sposobów uczestnictwa w reprodukcji porządku politycznego.
Te pięć wymiarów nie musi ulegać zmianie równocześnie.
Formalny status obywatela może pozostać niezmieniony, podczas gdy jego rzeczywista zdolność do kontrolowania instytucji zostaje ograniczona.
Może również wzrosnąć zakres przysługujących mu praw, ale poziom ich wykorzystywania pozostanie niski.
Możliwa jest wreszcie sytuacja, w której wszystkie podstawowe gwarancje instytucjonalne nadal istnieją, ale część obywateli dobrowolnie ogranicza aktywność polityczną do ekspresyjnego aktu wyborczego.
Dlatego nie należy utożsamiać symulacji z samym brakiem uczestnictwa.
Symulacyjny charakter relacji pojawia się w proponowanym modelu dopiero wtedy, gdy oficjalna reprezentacja obywatelskiej sprawczości zostaje systematycznie utożsamiona z jej rzeczywistą realizacją, mimo istotnej rozbieżności między nimi.
Co więcej, rozbieżność ta może być reprodukowana również przez samych obywateli.
Ich oczekiwania mogą sprzyjać utrzymywaniu form uczestnictwa zapewniających poczucie politycznej podmiotowości bez konieczności ponoszenia większych kosztów zaangażowania.
W takim przypadku nie mamy do czynienia z prostym konfliktem między manipulującą władzą a manipulowanym społeczeństwem.
Powstaje struktura wzajemnego dostosowania.
Władza reprodukuje formy legitymizacji, które pozostają społecznie rozpoznawalne i akceptowane. Obywatele reprodukują praktyki uczestnictwa odpowiadające ich oczekiwaniom, zasobom i preferencjom.
Dopiero łączny rezultat tych procesów określa rzeczywistą tożsamość relacji obywatel–władza.
W tej perspektywie szczególnie niebezpieczne metodologicznie byłoby poszukiwanie jednego podmiotu odpowiedzialnego za całość symulacji.
Nie oznacza to, że konkretne manipulacje polityczne nie występują albo że instytucje nie ponoszą odpowiedzialności za swoje działania.
Oznacza jedynie, że istnienie procesu symulacyjnego nie dowodzi automatycznie istnienia jednego centralnego projektanta.
Podobnie obywatelskie współuczestnictwo w reprodukcji systemu nie oznacza, że obywatele ponoszą jednakową odpowiedzialność za wszystkie jego skutki.
Zakres odpowiedzialności powinien odpowiadać rzeczywistej zdolności sprawczej, wiedzy i możliwości działania danego podmiotu.
Właśnie dlatego należy odróżnić przyczynowe uczestnictwo w reprodukcji struktury od winy moralnej i odpowiedzialności prawnej.
Nikt nie staje się odpowiedzialny za wszystkie działania państwa tylko dlatego, że pozostaje jego obywatelem.
Jednak obywatel może uczestniczyć w utrwalaniu określonych praktyk politycznych poprzez własne decyzje, oczekiwania i sposoby reagowania na działania władzy.
To uczestnictwo stanowi przedmiot analizy strukturalnej, a nie automatycznej oceny moralnej.
11. Weryfikowalność hipotezy — kiedy można mówić o endogenicznej symulacji?
Aby proponowane rozróżnienia miały wartość naukową, konieczne jest wskazanie warunków ich empirycznej weryfikacji.
Samo powołanie się na teorię Baudrillarda nie wystarcza do stwierdzenia, że określony system polityczny funkcjonuje w warunkach symulacji.
Podobnie obserwacja ograniczonej aktywności obywatelskiej nie dowodzi, że obywatele świadomie lub nieświadomie unikają odpowiedzialności.
Należy zatem odróżnić hipotezę dotyczącą struktury relacji od twierdzenia o motywacjach poszczególnych osób.
W badaniu endogenicznej symulacji można analizować między innymi relację pomiędzy deklarowanym znaczeniem wyborów a rzeczywistą gotowością do dalszego uczestnictwa politycznego.
Można także badać, czy obywatele wykazują skłonność do selektywnego przypisywania odpowiedzialności za rezultaty polityki w zależności od własnych preferencji partyjnych.
Istotne pozostaje również ustalenie, czy ograniczenie zaangażowania wynika z dobrowolnej preferencji, kosztów pozyskiwania informacji, barier instytucjonalnych czy poczucia nieskuteczności działania.
Są to odmienne mechanizmy, których nie należy traktować jako jednego zjawiska.
Hipoteza o wygodzie delegowania odpowiedzialności znalazłaby mocniejsze uzasadnienie, gdyby badania wykazały, że określeni obywatele preferują ograniczony udział w decyzjach również wtedy, gdy posiadają rzeczywistą, dostępną i skuteczną możliwość większego uczestnictwa, a następnie systematycznie wyłączają własny wcześniejszy wybór z oceny konsekwencji politycznych.
Jeżeli natomiast brak uczestnictwa wynika przede wszystkim z realnej nieskuteczności dostępnych procedur, przeciążenia obowiązkami albo barier ekonomicznych, nie można przedstawiać go jako wygodnej rezygnacji z odpowiedzialności.
Podobnie jeżeli obywatele potrafią modyfikować swoje oceny na podstawie nowych informacji, rozliczać popieranych przedstawicieli i korzystać ze skutecznych instrumentów kontroli, osłabia to hipotezę o dominacji symulacyjnego modelu uczestnictwa.
W tym sensie proponowana koncepcja nie powinna być traktowana jako uniwersalne wyjaśnienie funkcjonowania demokracji.
Stanowi raczej narzędzie pozwalające rozpoznawać jeden z możliwych mechanizmów reprodukcji jej instytucjonalnego znaczenia.
Najważniejszą cechą tego mechanizmu jest brak konieczności istnienia pojedynczego podmiotu manipulującego wszystkimi uczestnikami.
Endogeniczna symulacja może wynikać z relacji, w której formalna podmiotowość, ograniczona sprawczość i społecznie akceptowane formy delegowania odpowiedzialności wzajemnie się podtrzymują.
Nie należy jednak zakładać, że relacja ta musi występować w każdym systemie albo że posiada niezmienny charakter.
Podobnie jak inne procesy społeczne, podlega ona historycznej reorganizacji.
Zakończenie. Obywatel nie jest wyłącznie przedmiotem symulacji — może być jej współtwórcą
Analiza tożsamości obywatela poprzez reorganizację prowadzi do zmiany sposobu rozumienia relacji między jednostką a władzą.
Obywatel nie jest wyłącznie osobą posiadającą określony status prawny ani biernym adresatem decyzji państwowych.
Jego tożsamość instytucjonalna jest reprodukowana poprzez relacje z organami władzy, normami kompetencyjnymi, mechanizmami reprezentacji oraz praktykami politycznego uczestnictwa.
W porządku demokratycznym relacja ta posiada szczególny charakter.
Obywatel pozostaje uczestnikiem wspólnoty politycznej, której konstytucja przypisuje władzę zwierzchnią, a jednocześnie podlega normom ustanawianym przez organy działające w imieniu tej wspólnoty.
Nie oznacza to jednak, że jego rzeczywista zdolność sprawcza pozostaje niezmienna.
Reorganizacja instytucji może zmieniać skuteczność uprawnień, zakres kontroli oraz możliwości uczestnictwa bez konieczności formalnej zmiany obywatelstwa.
Jednak najważniejsze rozszerzenie niniejszej analizy dotyczy samego obywatela jako uczestnika procesu reorganizacji.
Zastosowanie teorii Baudrillarda pozwala zakwestionować uproszczony model symulacji jako obrazu rzeczywistości celowo produkowanego przez władzę i narzucanego biernemu społeczeństwu.
Symulacja może mieć charakter endogeniczny.
Może powstawać poprzez wzajemne dostosowywanie się oczekiwań, preferencji, praktyk komunikacyjnych i instytucjonalnych form uczestnictwa.
Nie musi istnieć jeden podmiot, który całość tego procesu zaprojektował.
Co więcej, określone formy symulacyjnego uczestnictwa mogą odpowiadać oczekiwaniom części obywateli.
Demokratyczny akt wyborczy może zapewniać doświadczenie podmiotowości politycznej, podczas gdy wykonywanie władzy i odpowiedzialność za bieżące decyzje zostają przekazane przedstawicielom.
Sama delegacja nie jest oczywiście przejawem symulacji. Stanowi konieczny element demokracji przedstawicielskiej.
Symulacyjność może pojawić się dopiero wtedy, gdy formalne doświadczenie współuczestnictwa zaczyna zastępować rzeczywistą ocenę własnej sprawczości, a obywatel przestaje rozróżniać pomiędzy dokonaniem wyboru a refleksyjnym uznawaniem jego możliwych konsekwencji.
W takiej sytuacji obywatel może pozostawać zainteresowany zachowaniem obrazu własnej suwerenności, nie oczekując jednocześnie odpowiadającego jej poziomu poznawczego i politycznego zaangażowania.
Nie musi to oznaczać świadomej rezygnacji z odpowiedzialności.
Może być rezultatem ograniczonej wiedzy, identyfikacji grupowej, kosztów uczestnictwa albo utrwalonych praktyk politycznych.
Jednak w każdym z tych przypadków obywatel pozostaje elementem procesu reprodukcji struktury.
To prowadzi do zasadniczego wniosku.
Relacja obywatel–władza nie jest relacją pomiędzy aktywnym podmiotem a biernym przedmiotem. Jest relacją wzajemnego konstytuowania i reprodukowania instytucjonalnych pozycji, w której obywatel może zarówno ograniczać, jak i podtrzymywać mechanizmy własnego podporządkowania.
W tym sensie tożsamość obywatela nie jest niezmiennym atrybutem wynikającym wyłącznie z formalnej przynależności państwowej.
Pozostaje rezultatem temporalnej reprodukcji określonego układu praw, możliwości działania, sposobów poznawania rzeczywistości i praktyk uczestnictwa.
Ostatecznie pojęcie obywatelskiej podmiotowości wymaga więc rozróżnienia pomiędzy formalnym posiadaniem prawa do współdecydowania a rzeczywistym uczestnictwem w procesach, które określają warunki wykonywania tego prawa.
Nie oznacza to konieczności nieustannej aktywności politycznej ani obowiązku ponoszenia odpowiedzialności za wszystkie decyzje przedstawicieli.
Oznacza jedynie, że obywatelska sprawczość nie może być utożsamiona wyłącznie z symbolicznym potwierdzeniem przynależności do wspólnoty politycznej.
Najważniejszy problem ujawnia się wówczas, gdy obywatel zachowuje przekonanie o swojej konstytucyjnej podmiotowości, a jednocześnie sam współuczestniczy w reprodukcji praktyk ograniczających refleksyjne wykonywanie tej podmiotowości.
Symulacja demokracji nie musi więc polegać na tym, że władza oszukuje obywatela. Może polegać na tym, że władza i obywatel współreprodukują formę uczestnictwa, która zapewnia doświadczenie suwerenności bez konieczności odpowiadającego mu stopnia rzeczywistej sprawczości i refleksyjnej odpowiedzialności.
W takim ujęciu obywatel nie jest po prostu ofiarą symulacji.
Nie musi być również jej świadomym twórcą.
Jest jednym z uczestników procesu, którego łączny rezultat może wykraczać poza intencje wszystkich jego elementów.
Właśnie dlatego analiza tożsamości obywatela poprzez reorganizację wymaga połączenia ontologii instytucji, epistemologii sprawstwa oraz teorii społecznej reprodukcji znaczenia.
Najważniejsze pytanie nie brzmi już wyłącznie: kto sprawuje władzę nad obywatelem?
Nie wystarcza również zapytać, jakie prawa posiada obywatel.
Należy zapytać:
W jaki sposób obywatel, wykonując własne prawa i realizując własne oczekiwania, uczestniczy w reprodukcji struktury władzy, która następnie określa granice jego podmiotowości?
I czy rozpoznaje własne uczestnictwo w tym procesie?
To właśnie tutaj relacyjna teoria tożsamości obywatela uzyskuje swój najpełniejszy wymiar.
Przypisy i literatura
[1] T.H. Marshall, Citizenship and Social Class and Other Essays, Cambridge University Press, Cambridge 1950, zwłaszcza esej Citizenship and Social Class. Klasyczne rozróżnienie cywilnego, politycznego i socjalnego wymiaru obywatelstwa.
[2] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r., art. 30, 31, 34 i 37. Oficjalny tekst Konstytucji — Senat RP.
[3] Konstytucja RP, art. 4, 7 i 10. Oficjalny tekst — Kancelaria Prezydenta RP.
[4] Jean Baudrillard, Simulacres et Simulation, Galilée, Paris 1981; wyd. ang. Simulacra and Simulation, tłum. Sheila Faria Glaser, University of Michigan Press, Ann Arbor 1994. Szczególnie rozdział The Precession of Simulacra. Tekst udostępniony przez Stanford University.
[5] Jean Baudrillard, À l’ombre des majorités silencieuses ou la fin du social, 1978; wyd. ang. In the Shadow of the Silent Majorities, or, The End of the Social, Semiotext(e), New York 1983. Szczególne znaczenie ma analiza relacji między komunikacją, milczeniem mas i spektaklem. Zob. Stanford Encyclopedia of Philosophy, „Jean Baudrillard”.
[6] Anthony Downs, An Economic Theory of Democracy, Harper & Row, New York 1957; „An Economic Theory of Political Action in a Democracy”, Journal of Political Economy, t. 65, nr 2, 1957, s. 135–150. DOI: 10.1086/257897. Teoria racjonalnej ignorancji wyborcy nie przesądza o motywach wszystkich jednostek.
[7] Geoffrey Brennan, Loren Lomasky, Democracy and Decision: The Pure Theory of Electoral Preference, Cambridge University Press, Cambridge 1993. Por. Stanford Encyclopedia of Philosophy, „The Ethics and Rationality of Voting”, część dotycząca ekspresyjnego charakteru głosowania.
[8] Niklas Luhmann, Soziale Systeme. Grundriß einer allgemeinen Theorie, Suhrkamp, Frankfurt am Main 1984; Die Politik der Gesellschaft, Suhrkamp, Frankfurt am Main 2000. Koncepcja autopoiesis stanowi tu podstawę analogii dotyczącej reprodukcji struktury komunikacyjnej bez konieczności istnienia jednego centralnego projektanta.
[9] Christopher H. Achen, Larry M. Bartels, Democracy for Realists: Why Elections Do Not Produce Responsive Government, Princeton University Press, Princeton 2016. Zob. także „Democracy for Realists: Holding Up a Mirror to the Electorate”, Juncture, t. 22, nr 4, 2016, s. 269–275. DOI: 10.1111/j.2050-5876.2016.00873.x. Dla odmiennej oceny zdolności demokratycznego elektoratu zob. William A. Galston, „Getting Real about Realism”, Critical Review, 2018.
[10] Martin Bisgaard, „How Getting the Facts Right Can Fuel Partisan-Motivated Reasoning”, American Journal of Political Science, t. 63, nr 4, 2019, s. 824–839. DOI: 10.1111/ajps.12432. Badania eksperymentalne dotyczące selektywnego przypisywania politycznej odpowiedzialności mimo uznawania wspólnych faktów.
[11] Andrew T. Little, Keith E. Schnakenberg, Ian R. Turner, „Motivated Reasoning and Democratic Accountability”, American Political Science Review, t. 116, nr 2, 2022, s. 751–767. DOI: 10.1017/S0003055421001209.
[12] Konstytucja RP, art. 62, 96 ust. 2, 97 ust. 2 oraz 127 ust. 1. Tajność głosowania stanowi gwarancję swobody politycznej, nie zaś podstawę przenoszenia odpowiedzialności prawnej przedstawicieli na wyborców.
[13] Michel Foucault, „The Subject and Power”, Critical Inquiry, t. 8, nr 4, 1982, s. 777–795. DOI: 10.1086/448181. Wykorzystano zwłaszcza analizę relacji między formowaniem podmiotowości a wykonywaniem władzy.
[14] Engin F. Isin, Greg M. Nielsen (red.), Acts of Citizenship, Zed Books, London–New York 2008. Opis wydawniczy i zawartość. Koncepcja aktu obywatelskiego pozwala analizować podmiotowość również poprzez działania konstytuujące obywatela jako uczestnika procesu politycznego.
[15] John Dewey, The Public and Its Problems, Henry Holt, New York 1927. Zob. Project Gutenberg — pełny tekst oraz Stanford Encyclopedia of Philosophy, „Dewey’s Political Philosophy”. Szczególne znaczenie posiada analiza publiczności powstającej wokół pośrednich skutków działań społecznych.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)