z gazeta.pl
"Krewny premiera Łukasz Tusk przed rokiem stracili mandaty, mają już posady w Agencji Nieruchomości Rolnych. Szef Platformy w regionie / Opole- przyp aut/ mówił rok temu: "Obaj eksposłowie w razie potrzeby mogą liczyć na wsparcie partii"
"Agencja Nieruchomości Rolnych jest przez polityków od wielu lat traktowana jako polityczny łup."
"Tusk, gdy pięć lat temu został posłem, był 22-letnim tapicerem. Rok temu, tuż po zakończonej kadencji, mówił, że do zawodu tapicera już nie wróci. - Zdobyłem duże doświadczenie polityczne. Szkoda by było je zmarnować - mówił wówczas, przyznając, że konkretnych planów zawodowych jeszcze nie ma.'
"Choć nasz informator z ANR twierdzi, że zatrudnienie byłego posła z tak mocnym nazwiskiem tuż przed zapowiedzianymi zwolnieniami jest właśnie po to, by rzutem na taśmę dostał pracę bez konkursu. - I jak w tej sytuacji mogą się poczuć ludzie, którzy otrzymali wypowiedzenia w ramach 30-procentowej redukcji? - pyta."
"A gdzieś przecież pracować musi - przekonuje Korzeniowski./ szef opolskiej PO Leszek Korzeniowski - przyp autor/ - Zaś Tusk, któremu trochę matkuję, jest zwykłym pracownikiem ANR za skromną pensję i choć było mu naprawdę przez ten rok bez pracy ciężko, to nie maczałem palców w zdobyciu przez niego posady. Może ktoś z Warszawy... - ucina."
Politycy maja szczęście, prace dostają od ręki- zawsze im ktoś matkuje. Czyli lepiej być tapicerem niż politologiem.



Komentarze
Pokaż komentarze