Po co przyjechal do Polski prezydent Francji?
Media francuskie zwracają uwagę na mocny wymiar biznesowy wizyty prezydenta Hollande'a. Razem z prezydentem przyjechało do Warszawy blisko 30 szefów przedsiębiorstw, glównie największych koncernów.
Tak podają polskie media, ale czy tak naprawde o to chodzi.
Oczywiście nie, chodzi glównie o podzial unijnej kasy. Francji chodzi o poparcie Polski. Jednak stanowisko Francji sprowadzone do poglądu, że Niemcy walcząc z kryzysem w Europie nie biorą pod uwagę sytuacji we Francji, gdzie tradycyjnie dba się o socjalną sprawiedliwość, nie zyskuje sobie w pelni poparcia rzadu Tuska.
Francja zwrócila uwagę, że projekt inwestycji gospodarczych Tuska jest bliski lewicowej koncepcji gospodarczej. Jednak poparcia probankowego rządu Tuska do zachowania swoich rozwiązań socjalnych nie znalazla. Negocjacje dotyczące podzialu kasy na tym etapie u konkurentów do unijnej kasy nie znalazly jednoznacznego poparcia.
Francja zdaje sobie sprawe, że "różnice pozostają w perspektywie globalnej, gdyż w Warszawie dominuje niemiecka ortodoksja w kwestiach ekonomicznych" - jak pisze "Le Figaro".
Hollande upewnil się moim zdaniem, że rząd Tuska nie zmieni swojej postawy i "ortodoksja proniemiecka" bedzie nadal koncepcją przewodnią polskiej polityki gospodarczej.
Dlatego tak cicho nad tą wizytą, no może poza tym, że dowiedzieliśmy się jak Marszalek Sejmu Ewa Kopacz zna francuski - w Sejmie powitała Hollande'a m.in. Ewa Kopacz. Marszałek Sejmu i podczas pierwszej rozmowy zaliczyła krępującą wpadke, zaczęłą rozmowę po francusku, ale nie była w stanie odpowiedzieć na proste pytanie prezydenta Hollande'a zadane w trakcie rozmowy, wyślizgnela się jakimś nieartykulowanym dżwiękiem i typowym uśmiechem.
I tak się kończy poprawa stosunków polsko-francuskich.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)