We krwi Remigiusza M. stwierdzono około promila alkoholu, jak podaje portal onet.pl , który czerpie wiedze chyba z przecieków z Prokuratury. W ciągu trzech miesięcy śledczy powinni otrzymać dokładne wyniki badań toksykologicznych.
Czyli juz wiemy, że dokladnych badań nie bylo, ale Remigiusz M. byl w piwnicy pijany. 1promil czy to dużo czy malo trudno powiedzieć, ale można sobie zalozyć pętle na szyje, Do piwnicy chyba trzeba bylo zejść po spożyciu gdyż nijak w Piasecznie w bloku chyba nie najnowszym piwnice są niezbyt piekne aby tam schodzic na drinka i trzeba by zejsć ze szklem, a tak z gwinta...
W każdym razie Remigiusz M. zapewne nie mógl przeżyć tego że zeznal:
-"że kontroler z wieży w Smoleńsku zezwolił załodze prezydenckiego samolotu na zejście do wysokości 50 m"
-"a jeśli chodzi o Tupolewa, to naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego oni zniżali się poniżej 100 metrów. I dalej poniżej 50."
i z rozpaczy jako czlowiek pogodny znieczulil się w domu zszedl do piwnicy, zalożyl pętle i zszedl
Płk Cur powiedzial że nie wiązałby jego śmierci z tamtymi wydarzeniami, ale zapewne sie myli.
Czyli sprawa jest jasna można publikę przekonać.
No to do roboty



Komentarze
Pokaż komentarze