Mamy dziś wysyp kabaretowych sytuacji, po informacji Walęsy o wypadku pod prysznicem mamy relacje o metalu w brzozie. A wlaściwie informacje ktore towarzyszą temu zdarzeniu. Propagandowy charakter tych wyjaśnień aż z przykrością musze stwierdzić, ze względu na temat; powoduja u mnie smutny śmiech.
Jak informuje ppłk Karol Kopczyk, "polska ekipa, która od kilkunastu dni przebywa w Moskwie, a w poniedziałek przyjedzie na kilka dni do Smoleńska, dołożyła wszelkich starań, żeby nie dopuścić do żadnej nieuprawnionej ingerencji w materiał dowodowy przechowywany w jednej z moskiewskich siedzib Komitetu Śledczego.'
Po dwóch latach polska ekipa doklada starań aby nie dopuścić do nieuprawnionej ingerencji do brzozy znajdującej się w Komitecie Sledczym w Moskwie. Tak jakby do brzozy nikt nieuprawniony nie mial dostepu w Smoleńsku, tak jakby polska ekipa pilnowala i miala baczenie na brzoze w Moskwie. Informacje ppłk Karol Kopczyk, aż bolą, bo chyba nie kpi sobie ten czlowiek z opinii publicznej.
Jakby tego bylo malo "prokuratura obiecuje, że biegli przyjrzą się nie tylko temu, co stało się w pobliżu brzozy 10 kwietnia 2010 r., ale i jej późniejszym losom."
Ciekaw jestem jakie to metody mają, dziś polscy prokuratorzy aby przyjrzeć się losom brzozy po 10 kwietnia 2010 roku.
Jestem pewien że, polscy śledczy nie mają najmniejszych możliwości przedstawić jak wyglądaly losy brzozy, ale nawet nie są w stanie stwierdzić, czy to jest ta sama brzoza?
Czyli co warta jest taka informacja poza denną infantylną propagandą?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)