Pogrzeb katolicki, w duzym uproszczeniu wyglada tak: wstawiamy trumne/urne do Kościoła, zapalamy świece, uczestniczymy we mszy. Z Kościoła następuje wyprowadzenie, kondukt żałobny prowadzi z krzyżem kościelny, Za kościelnym podąża ksiądz, moze być ksiądz Lemański, w komży z kropidłem i biblią, W pierwszej kolejności najbliższa rodzina, dalsza rodzina i przyjeciele itd Ksiądz święci otwarty grób, wygłasza modlitwe religijną, trumne/urnę wkłada się do grobu,
Nie ma tu znaczenia czy zmarły był wierzący od dawna wierzący i praktykujący, czy nawrócony. Nie ma znaczenia czy otrzymał oleje świete, spowiedz, czy rozgrzeszenie, wielu umiera w sposób nagły i nie ma możliwości dokonac pełnej posługi religijnej.
Jeżeli umierajacy świadomie wzywa księdza, spowiada się, dostaje rozgrzeszenie nie ma powodu aby w ceremoni pogrzebowej do końca nie uczestniczył ksiądz i krzyż.
Pogrzeb nawróconego generała był jakiś niepełnie dziwny, JAK NA POGRZEB KATOLICKI. A może się myle? Może księdzy Bonieckiemu czy Lemańskiemu nie wypadało draznić uczestników pogrzebu? No bo np Urban, Kiszczak czy Kwaśniewski za krzyżem.... W Kosciele ostatecznie Kwaśniewski był, ale reszta?
Jakiś dziwny ten pogrzeb nawróconego katolika.Dla mnie farsa,Kondukt żałobny wyglądał jak pochód.
interesuje sie polityką, historią, literaturą, turystyką, filmem, fotografiką; kocham demokrację i prawde nieznosze obłudy fałszu i piaru
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo