Żona perelowskiego aparatczyka Kiszczaka, wielkiego reformatora Polski u boku namiestnika Jaruzelskiego martwi się o to, że nie da rady utrzymać domu za 2100 pln brutto. " Na utrzymanie domu wydaję więcej niż te 2100 zł. Byłoby mi bardzo ciężko, nie mogę czegoś takiego sobie wyobrazić"
"gen. Czesław Kiszczak służył zbrodniczemu systemowi, to wdowy po nim nie dosięgła ustawa dezubekizacyjna i wciąż pobiera 7,5 tys. zł renty po nim. Zdaniem Stanisława Pięty powinna jak inni pobierać 2100 zł."
Kiszczakowej nie grozi bieda. 7,5 tys zapewnia niezłe życie. No to jednak generałowa, nie jakaś przeciętna obywatelka.
Przypomina mi się jak to komuniści przejmując władze potraktowali strasznych burżujów. Jakie dali im warunki życia.
Kiszczakowa ma szczęście?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)