Rozpoczynając książkę Pawła Lisickiego „Krew na naszych rękach” spodziewałem się od samego początku odkręcania kłamstw kolportowanych przez wiodące media polskie i zagraniczne o rzekomym sprawstwie Polaków w Holocauście oraz początków i rozwoju tzw. „religii Holocaustu”. Tymczasem autor podobnie jak w pracy z zeszłego roku pod tytułem „Dżihad i samozagłada Zachodu” bardzo dużo miejsca poświęca roli Kościoła Katolickiego w budowaniu przekazu jakoby Żydzi do tej pory byli narodem wybranym i faktu wedle którego ichzagłada była czymś szczególnym i górowała nad innymi ludobójstwami.
Po raz wtóry wraca sprawa stricte doktrynalna czyli Sobór Watykański II i deklaracja Nostra Aetate, w której zaprzestano przedstawiania Żydów jako „przeklętych” i „odrzuconych”, a wszelka niechęć do tego narodu choćby uzasadniona zwana antysemityzmem jest złem. Wprawdzie nie było jeszcze mowy o zaprzestaniu nawracania Żydów na katolicyzm, ale co się odwlecze to nie uciecze. W zeszłym roku w dokumencie przygotowanym przez kard. Kurta Kocha wyraźnie stoi, że „Kościół Katolicki nie prowadzi ani nie popiera żadnejkonkretnej instytucjonalnejpracy misyjnej skierowanej ku Żydom.” Kolejny passus jest chyba jeszcze bardziej kuriozalny, głosi on: ”Żydzi są depozytariuszami Słowa Bożego, zwłaszcza pamiętając o wielkiej tragedii Shoah.” Co ma wspólnego zagłada z czasów II wojny światowej z byciem depozytariuszem Słowa Bożego? Spuśćmy na ten kuriozalny dokument miłosiernie zasłonę milczenia.
Odejdźmy na moment od kwestii żydowskiej i wróćmy do Soboru Watykańskiego II, który jest, jak określił to w tytule swojej książki włoski historyk prof. Roberto de Mattei „ historią dotąd nieopowiedzianą”. Nie będę tutaj szczegółowo przywoływał dokumentów, efektów posoborowych zmian, tak zwanego „ducha soboru” popularnego do dziś wśród wielu duchownych czy dramatycznego spadku wiernych. Jako człowiek wychowany w religii katolickiej i mający jakieś pojęcie o historii Kościoła spotykam się z faktem, który musi podzielać równolegle do mnie wielu innych ludzi, którrz chociaż trochę interesują się historią tej instytucji. Mianowicie; generalnie wszystko w Kościele jest spójne, logiczne i wyrastające z Tradycji sięgającej czasów apostolskich przez średniowiecze aż do nowożytności. Oczywistą rzeczą jest, że na przestrzeni tych setek lat dochodziło do sporów, podziałów, schizm, konfliktów a i sama instytucja ewoluowała przez setki lat, ale Magisterium i Tradycja pozostawały niezmienne aż do lat 1962-65, w których obradował Sobór Watykański II oraz późniejszych lat wprowadzania reform. Odrzucenie tradycyjnego nauczania o innych religiach jak islam czy judaizm, wszechobecny ekumenizm i dialog, rezygnacja z tzw. Mszy Trydenckiej i łaciny podczas nabożeństw to tylko kilka przykładów zmian, w których nie da się doszukać logiki.
Jak coś co przez prawie 2000 tysiące lat było wartością i świętością w krótkim czasie zostało wyrzucone na śmietnik? Potem przychodzą kolejne pytania; wreszcie to najważniejsze czy w ogóle obecny Kościół jest tym samym, którym był jeszcze na początku lat 60-tych XX wieku. Nie sądzę, aby były to odosobnione wątpliwości jakiegoś zafiksowanego frustrata. Po prostu przyglądając się historii tej niezwykłej instytucji, widać, że rewolucja Soboru Watykańskiego II kompletnie ją zmieniła i ona sama nie przypomina siebie sprzed roku 1962.
Dla kogoś, kto choćby tylko troszkę zagłębi się w istotę katolicyzmu, oczywiste stanie się, że w nauczaniu niektórych biskupów, a i samego papieża Franciszka, z łatwością można znaleźć elementy tego co dawniej było zwane po prostu herezją. Przy takim obrocie spraw człowiek, który będzie chciał poważnie traktować swoją wiarę zmuszony jest na własną rękę dokształcać się i drążyć sprawy dziś niepoprawne takie, jak choćby status rzeczonych Żydów w tradycyjnym nauczaniu. Oczywiście, z jednej strony można rzec, że pobudza to rozwój duchowy i intelektualny, ale przecież gross wiernych nie zaprząta sobie głowy takimi zdawać by się mogło niuansami.
Wierni zwykle z zaufaniem traktują swoich duszpasterzy co same w sobie nie jest złe. Tylko dokąd taka sytuacja prowadzi? Na Zachodzie Europy doprowadziła do przejęcia władzy przez neomarksistowską lewicę promującą rozwiązłość, antyklerykalizm, zabijanie dzieci przed urodzeniem i hołubienia obcych religii jak choćby islamu czy wyrosłej niedawno opisywanej w rzeczonej książce Lisickiego religii Holocaustu. Czy jest to droga prowadząca do Boga, zbawienia i Nieba? Jest to mocno wątpliwie, skoro Kościół abdykując ze swojego tradycyjnego nauczania stara się być miły dla wszystkich. Nieodparcie przychodzi tu myśl o ewangelicznej soli, „lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi” (Mt 5, 13)
Źródła:
De Mattei, Roberto. Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana. Centrum Kultury i Tradycji. Ząbki. 2012
Lisicki, Paweł. Dżihad i samozagłada Zachodu . Fabryka słów. Lublin. 2015
Lisicki, Paweł. Krew na naszych rękach (s. 36,47). Fabryka słów. Lublin. 2016
http://www.nonpossumus.pl/ps/Mt/5.php




Komentarze
Pokaż komentarze (18)