W tom bezpticzu i żopy nietu.
Łabendź nie wielbłąd, ale niech pije za swoje.
11 obserwujących
307 notek
90k odsłon
  1303   3

Chcą zakazać klasyka matriarchatu, czyli: czego uczy "W pustyni i w puszczy".

Nie ogarniam, jak wielkim trzeba być idiotą, by twierdzić, że "W pustyni i w puszczy" Sienkiewicza utrwala postawy patriarchalne. A co dopiero, by domagać się zdjęcia tej książki z listy szkolnych lektur, występując z pozycji "political correctness" To akurat dzieło Sienkiewicza każdy zna i wie, że pod przykrywką awanturniczej opowieści mamy w nim do czynienia z oczywistą i prostą jak trzonek kilofa dydaktyką; pod pozorem zabawy przekazuje się w niej dzieciom treści wychowawcze.


Zobaczmy teraz, streszczając spotykające bohaterów przygody, jaki obraz męskości chce wpoić chłopcom Sienkiewicz. Czego uczy Staś Tarkowski o byciu mężczyzną?

Męskość u Sienkiewicza składa się z samych obowiązków. Mężczyzna musi traktować troskę o partnerkę jako swoje podstawowe zadanie. Musi być na każde jej wezwanie, reagować natychmiast na każdą skargę, stawiać jej dobro zawsze na pierwszym miejscu i bez pytania zaspokajać wszelkie potrzeby. Musi za nią myśleć, osłaniać własnym ciałem, zapewniać w każdych warunkach pożywienie - polując z narażeniem życia na dzikie zwierzęta, pracując, czy zwyczajnie żebrząc, oddawać ostatni łyk wody i ostatni kęs daktyla, zapewnić ogień i nocleg, opiekę medyczna lub paramedyczną (wychodzić w środku nocy po leki przeciwgorączkowe), zatrudnić personel usługowy i sprzątający po czym umiejętnie nim pokierować, czy wreszcie wymuszać u osób postronnych szacunek wobec niej siłą lub perswazją. Umieć podchodzić zwierzynę, orientować się w terenie, rozpalać ogień i budować schronienia polowe, w mistrzowski sposób opanować posługiwanie się bronią palną (w tym jej konserwację w prowizorycznych warunkach), opanować "zieloną", "czarną" i czerwoną" taktykę, jazdę konno i na wielbłądach, oswajanie słoni, prowadzenie karawan. Wysadzać skały, strzelać do Arabów, pacyfikować Murzynów, prowadzić negocjacje, zawierać traktaty, głosić ludom prymitywnym Ewangelię, zabawiać rozmową, puszczać latawce. Zachowując przy tym niewzruszoną cierpliwość, równowagę i sprawność psychiczną oraz nieugięty hart ducha.


Czego natomiast uczy Sienkiewicz dziewczynki, na temat ich przyszłej kobiecości?

Masz siedzieć w palankinie, wyglądać jak anioł i odbierać hołdy, o zaistnieniu jakiejkolwiek potrzeby natychmiast dawać znak partnerowi dyskretnym kwileniem*, a jego psi obowiązek zając się cała resztą i zapewnić ci komfort.


To ma być patriarchat? To jest uprzywilejowanie kobiety, o którym nie śmiały marzyć matki radykalnego feminizmu. Jeśliście ludzie patriarchatu nie widzieli, idźcie chociaż do Romów, albo do chasydów, żeby nie wspominać już w kółko o tych nieszczęsnych muzułmanach. Ta jedna XIX-wieczna przygodowa gawęda wpisana na listę lektur więcej zrobiła dla kobiety polskiej, niż całe dzieje ruchu feministycznego. Udowadniając przy okazji, że dla osiągniecia rewolucyjnych celów wcale nie jest konieczne przewrócenie świata do góry nogami.


* i tak dobrze, ze tylko kwileniem. Widać, ze pisał to mężczyzna z doświadczeniem w małżeństwie.


Lubię to! Skomentuj92 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura