Na początku lat dwudziestych, stało się oczywiste, że elektryczność jest podstawa rozwoju gospodarczego. Nic dziwnego, że Polska rozpoczęła w 1924 roku negocjacje z American-European Utilities Corporation (AEUC), potentatem na rynku.
Niestety, Piłsudski, jak na wojskowego przystało, był ekonomicznym analfabetą i po zamachu majowym, o polityce gospodarczej decydowały intrygi pałacowe. Zwyciężyła frakcja ziemiańsko-kołtuńska i negocjacje a AEUC zakończyły się niepowodzeniem w 1927 roku. Razem z anty-reformą rolną i polityką anty-motoryzacyjną, brak elektryfikacji zatrzymały rozwój gospodarczy.
Kiedy w 1943 roku, ważyły się losy powojennej Polski, tylko 2 argumenty mogły przekonać administrację FDR i martyrologia nie była na tej liście.
1. Polscy wyborcy w USA, biedni i niezorganizowani w realną siłę polityczną więc łatwi do manipulacji.
2. Interesy amerykańskie w Polsce, Sikorski i Mikolajczyk jechali do białego domu żeby słuchać, Rockefellera i prezesa Westinghouse słuchano.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)