6 obserwujących
64 notki
33k odsłony
585 odsłon

Smoleńsk porównawczo cz. 18. Incydent gruzinski. Osobliwości latania z VIPami

Wykop Skomentuj75

Osiągnięcie statusu VIP w jakiejkolwiek dziedzinie wymaga kombinacji talentu, determinacji i zbiegu okoliczności. Mowa tu oczywiście o osobach posiadających realny wpływ na znaczny zakres rzeczywistości a nie mięsa armatniego przemysłu plotkarskiego na przygłupów.

Osiągnięcie i trwanie w statusie VIP daje osobie poczucie misji i wyjątkowości. Wiele ograniczeń życia codziennego nie ma zastosowania wobec VIPow dając im zludzenie, ze takze inne ograniczenia sa kwestia umowna.

Wydarzenia określane jako incydent gruziński miały miejsce 12 sierpnia 2008 r. na lotnisku w Symferopolu w czasie międzylądowania na trasie do Azerbejdżanu. Prezydent Lech Kaczyński zażądał bezpośredniego lotu do Tbilisi przez obszar objęty działaniami zbrojnymi. Kapitan Pietruczuk odmówił argumentując ryzyko zestrzelenia i zderzenia. Dalej mamy popis małostkowości głowy państwa na poziomie bitwy Rokity z Niemcami pod Monachium. Co jeszcze ciekawsze rozumu nie przybylo z czasem.

“Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?” pytal Przemysław Gosiewski

“Czy rząd zamierza tolerować tego typu elementy rozprężenia oraz nieprzystojące żołnierzom zawodowym tchórzostwo w obecności Głowy Państwa?” pytal Karol Karski

Otrzeźwienie nadeszło dopiero po katastrofie smoleńskiej. Pozostałym przy życiu apologetom działań LK wypadły kły i zaczęła doskwierać amnezja a media wazelinowo-niepokorne snuły historie jak to źli doradcy wpłynęli na dobrego prezydenta i wynikło takie zachowanie. Stare bajki o dobrym carze u złych bojarach.

Dostaliśmy też smutna relacje samego Pietruczuka. “Najbardziej zabolało, jak usłyszałem, że prezydent w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie nazwał mnie „lękliwym” pilotem. Do mnie to wszystko docierało poprzez personel pokładowy. Osobiście mnie to zabolało. Latam do Iraku, do Afganistanu, latałem w czasie konfliktu do Bośni, do Czadu i nigdy strachu nie czułem. Taki zarzut dla żołnierza? Zabolało mnie to tym bardziej, że starałem się wykonywać swoje obowiązki najlepiej jak mogę. Dziś z pełną stanowczością mogę powiedzieć, że taka postawa wymagała raczej wielkiej odwagi.”

LK mógł naturalnie pojsc po rozum do głowy i publicznie przeprosić Pietruczuka co marketingowo miałoby sile przejażdżki Kwaśniewskiego papamobilem ale jest oczywiście absurdem oczekiwać tego od osoby wykrzykującej publicznie “spieprzaj dziadu!”

Dla katastrofy smoleńskiej istotne są tu trzy fakty:


1. Pietruczuk odczuł “jeszcze się policzymy” w postaci śledztwa prokuratury,  i zapytań poselskich. Dostał co prawda medal od Klicha ale musiał się spodziewać, że przy zmianie układu politycznego jego los będzie marny. Fakt, że już nigdy z LK nie poleciał dodatkowo przekonuje że aż do śmierci LK się z Pietruczukiem “rozliczal”.


2. W czasie incydentu Protasiuk był drugim pilotem i świadkiem vipowskiej dziecinady LK. Widział jakie są konsekwencje sprzeciwu wobec absurdalnych żądań co pomaga zrozumieć dlaczego po stwierdzeniu że ‘nie ma warunków do lądowania’ decyduje się wykonać podejście


3. Wreszcie i sam LK wyciągnął wnioski z incydenty, tyle ze śmiertelnie błędne. Nauczył się że wydawanie absurdalnych rozkazów pilotom na nic się nie zdaje i zamiast krzyczec 'ląduj dziadu!' lepiej próbować przez przełożonych. To tłumaczy rolę i fakt obecności Błasika w kokpicie.

Wykop Skomentuj75
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka