127 obserwujących
731 notek
1703k odsłony
  2799   8

„Naziści” czyli odniemczanie zbrodni

W styczniu 2019 r.,  w 74. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz- Birkenau, premier polskiego rządu, Mateusz Morawiecki powiedział: „Tej zagłady, która szła wtedy, nie zrobili żadni naziści, tylko zrobiły ją Niemcy hitlerowskie". 

Po dwóch latach bloger Eternity zdecydował się na polemikę z tymi słowami Mateusza Morawieckiego i napisał notkę:

https://www.salon24.pl/u/eternity/1162955,czy-jest-roznica-pomiedzy-niemcami-a-nazistami-pelne-wyjasnienie

Można powiedzieć, że autor notki cierpi na esprit d’escalier, ale nie to jest najważniejsze w tej sprawie. Bardziej istotna jest forma tej polemiki – omawiana notka stanowi konglomerat kilkunastu cytatów z wypowiedzi różnych ludzi, pochodzących z nieznanych źródeł. Z treści tych wypowiedzi można się domyśleć, że pochodzą z prasy brytyjskiej. Natomiast autor notki nie wyjaśnił, jakie jest jego stanowisko w sprawie przemówienia Mateusza Morawieckiego podczas obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.  

Pierwsza z cytowanych osób, Jane Caplan (przedstawiona jako „emerytowany profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego), ma za złe premierowi Morawieckiemu, że „chciał koniecznie położyć nacisk na narodowość sprawców”. Jej zdaniem, „wypowiedzi jak ta Morawieckiego bagatelizują nazizm, którego ofiarą padły także setki tysięcy Niemców - chorych, niepełnosprawnych, homoseksualnych. W istocie jest ogromna różnica między Niemcem a nazistą, bo zbrodniczą ideologię może wyznawać każdy, niezależnie od narodowości.” I na poparcie swojej tezy przytacza słowa jakiegoś prezesa think-tanku Global.Lab.: „Niemcy nie mordowali dlatego, że byli Niemcami, ale dlatego, że byli nazistami".

Następnie prof. Jane Caplan stwierdza:

„Każdy, "komu zależy na Holokauście i historycznej dokładności", musi odróżnić nazistów od "Niem-ców" właśnie dlatego, że wyjaśnienia Holokaustu muszą uchwycić jego polityczne przyczyny, a nie opierać się na leniwym - i w rzeczywistości rasistowskim - zrównaniu nazizmu z Niemcami.”

Nie podzielam opinii pani prof. Jane Caplan, podejrzewam bowiem, że jej znajomość historii Niemiec oraz historii WW II jest znikoma.

Dr Bogdan Musiał zajmuje się historią zagłady Żydów już ponad ćwierć wieku. Przebadał dziesiątki archiwów, przeanalizował dziesiątki tysięcy różnych dokumentów i źródeł dotyczących tych tragicznych wydarzeń, przeprowadził setki wywiadów z naocznymi świadkami, sprawcami i ocalałymi. Jest autorem kilku ważnych publikacji na temat Holocaustu. W książce „Kto dopomoże Żydowi…” napisał:

„W książce używam przeważnie sformułowań „niemiecki” i „Niemcy”, a nie „nazistowski” i „naziści” ze względu na fakt, iż większość „nazistowskich”sprawców w okupowanej Polsce była niemieckimi urzędnikami i policjantami przed rokiem 1933, a potem sprawowała te funkcje po 1945 roku, nie wszyscy natomiast byli sensu stricto „nazistami” czyli członkami NSDAP (Narodowosocjalistycznej Partii  Pracy Niemiec). Ponadto używanie pojęć „nazistowski” oraz „naziści” powoduje, że zbrodnie niemieckie w okupowanej Polsce – niekiedy nieświadomie, nierzadko są „odniemczane”, a często wręcz „polonizowane”, gdy np. stosuje się określenie „polskie obozy zagłady”.  (s. 19-20)

Bogdan Musiał zwraca uwagę, że:

„[…] dzięki niemieckiej polityce historycznej panuje dzisiaj przekonanie, że „naziści” niekoniecznie musieli być Niemcami, lecz mogli być również Ukraińcami, Polakami, Litwinami, Łotyszami i innymi przedstawicielami narodów wschodnich. W rzeczywistości pojęcie „nazista” oznaczało i oznacza przynależność do NSDAP, a członkami tej partii mogły być wyłącznie osoby posiadające niemieckie obywatelstwo oraz pochodzenie. „nazista” musiał być więc Niemcem, innej możliwości nie było.

Jednak najbardziej znanym „nazistą” ostatnich lat stal się Iwan Demianuk, Ukrainiec z pochodzenia, skazany przez niemiecki sąd w Monachium za zbrodnie „nazistowskie” w „polskich obozach śmierci”. Lecz Demianiuk nie tylko nie był Niemcem, lecz nigdy nie miał obywatelstwa niemieckiego, zatem „nazistą” być nie mógł.

Równocześnie zadziwia determinacja niemieckich sądów, które tego ukraińskiego „nazistꔜcigały z wielkim zaangażowaniem i szumem medialnym. Dzisiaj to sądy niemieckie jawią się jako ostatni sprawiedliwi, którzy ścigają „nazistowskich zbrodniarzy” po całym świecie, tylko nie w samych Niemczech. Bo przecież w samych Niemczech żyją jeszcze tysiące  "nazistowskich" oprawców narodowości niemieckiej, a nimi niemieckie sądy i prokuratorzy w ogóle się nie zajmują.[…] (s.398-399)

Proces zamiany semantycznej „zbrodni niemieckich” na „nazistowskie” trwał przez dziesiątki lat. Celem tego procesu była rekonstrukcja pojęć pozwalająca rozmyć odpowiedzialność za zbrodnie.  

Jak wskazuje Bogdan Musiał w jednym z wywiadów, po powstaniu Republiki Federalnej Niemiec, kiedy zaczęto dyskusje czy Niemcy wejdą do NATO, trzeba się było zastanowić, co zrobić z faktem, że wszyscy używają terminu „niemieckie zbrodnie” i może dyplomatyczniej byłoby zastąpić je słowem „zbrodnie nazistowskie”.

Lubię to! Skomentuj114 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka