Szopka z udawaniem wyjazdu rządowej delegacji do Smoleńska skończona. Min. Dworczyk ponownie ogłasza, że pomimo wstępnie wyrażonej zgody przez stronę rosyjską, strona polska nawet nie negocjowała szczegółów.
Nie negocjowała, ponieważ wg polskiej dyplomacji to trudne: Trzeba było wszystko wynegocjować z władzami rosyjskimi, a to mogło być trudne. Mogły łatwo zasłonić się ograniczeniami związanymi z epidemią koronawirusa.
Mogły, zatem nawet nie musiały. Tydzień przed Dworczykiem dyplomacja polska w czasie przeszłym mówiła to samo, co on w czasie teraźniejszym.
Zatem już 24 marca wiadomo było, że epidemia uziemiła Kaczyńskiego, który już wtedy (dokładnie 3 dni wcześniej) uziemił jakiekolwiek krajowe obchodzenie "w sposób właściwy" dziesiątej rocznicy lądowania prezydenckiego Tupolewa na drzewie: Ja sam bardzo bym chciał być w Smoleńsku, skoro tutaj ze względu na Wielki Piątek, a teraz dochodzi jeszcze koronawirus, nie można obchodzić w sposób właściwy tej rocznicy.
Dlatego więc PiS wysłał się na smoleńską kwarantannę, ponieważ nie chciał, by na kwarantannę wysłał go Putin.
Na kwarantannę krajową temat "Smoleńsk" - w sposób jak najbardziej właściwy - skierował zwykły poseł z powodu Wielkiego Piątku.
Co z Wielkim Piątkiem?




Komentarze
Pokaż komentarze (6)