nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
528
BLOG

Pisowskie egzemplum w pidżamie

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 10

Pod mikroskop ładujemy dziś nadzwyczaj reprezentatywnego moim zdaniem przedstawiciela pisizmu, dlatego z tym większą przyjemnością przytaczam jego samo z siebie już gargantuiczne motto: bóg, honor, ojczyzna. Oczywiście oblepiony on nimi, niczym koronawirus tymi wypustkami.

Każdy chcący pomocnie zaprotestować, że to żerowanie na chorym, dokona tylko diagnozy pisowskiego podwórka. Dlatego większość obrońców zareaguje dokładnie tak, jak w interakcje społeczne wchodzi broniony. Wejdzie tutaj z framugą, jednocześnie tłukąc łapą w klamkę a nogami w drzwi. Autorefleksja to dla pisowca największa tortura. Gdyby było inaczej, nie bylibyśmy ponownie dziwowiskiem dla świata.  

Chwilę na autorefleksji się zatrzymajmy. Czy ktoś, kto ma w dossier tyle co Zaradkiewicz kandydujący na stanowisko, które dosłownie w kilka minut wybebeszy całe to dossier na widok publiczny, jest powiedzmy, że w pełni władz umysłowych? Jasne, wszyscy mamy swoje mniejsze i większe hople, ale nie mówimy bynajmniej o słabostkach, lecz o postawach i charakterach. O swojego rodzaju nadwładzy umysłowej.  

Mówimy o kośćcu, rdzeniu i istocie. Kaczyński czerpie z tego rdzenia nie dlatego, że wie co za tym rdzeniem się kryje, ale czerpie, bo tylko ten rdzeń gwarantuje kompatybilność z jego planami. Chodzi o - jak świadomie dobitnie tłumaczył - specjalny sort.   

Sort nie widzący niczego śmiesznego w przyznawaniu sobie statuetek husarza, czy w donżuanerii z Leśnymi Ruchadłami. Nie widzący niczego nagannego w zarabianiu na burdelach. Nie stroniący od wchodzenia w związki małżeńskie z osobami wywodzącymi się ze środowiska regularnej mafii. "Dla sprawy" przesyłający swoje akty świeżym kochankom, które jeszcze szybciej się sortowi nudzą. Sort na oczach całej Polski traktujący jak śmieci oszukanych wcześniej partnerów biznesowych. Sort manifestacyjnie desygnujący na ambasadora w Niemczech regularnego ubeckiego kapusia, a na sędziego Trybunału Konstytucyjnego komunistycznego prokuratora i zaprzysięgłego obrońcę pedofilów. Sort ziejący zoologiczną nienawiścią do odmienności, którą mu się jakimś mądrym palcem wskaże. I z nienawiści tej czyniący główny oręż. Do takiego nagromadzenia bogactwa, to chyba nawet Mrożek się nie zbliżył.   

Kaczyński dobrze wie, że ludzie, którzy nie posiadają powyższych sprawności nigdy za nim nie pójdą. Na ten sort jest więc skazany i jako selekcjoner nie ma tutaj nic do gadania. Same pchające się w ręce haki na bliźnich tylko go narkotycznie ogłuszają. Jego "łżeelity" są krzyczącym samookłamywaniem. Wie, że rządzić może tylko słabszymi, wszystkich silniejszych więc lekceważy. Stąd ten strach. Dlatego nieustannie atakuje, wiedząc przy tym, że rzadko kiedy trafi. Dlatego schowany za szeregowego posła może ten hazard bezkarnie uprawiać. To przecież Zaradkiewicze, Dudy, Glińskie, Morawieckie, Szydły i Ziobry nadstawiają twarze. Elita elit.   

Z artykułu o Kamilu Zaradkiewiczu wynika, że jego nieprzeciętne jestestwo jest powszechnie znane, zarówno wśród licznych przeciwników, jak i pisowskich stronników. Dlatego do pozbawionego inteligencji emocjonalnej selekcjonera dopiero gdzieś tak za tydzień dwa dotrze co z Zaradkiewiczem trzeba zrobić. Na razie jest przekonany, że chodzi tylko o pomykającego w centrum miasta geja w pidżamie.  

Do pilnego ustalenia pozostaje zatem o co z tym "wzorcowym pisowcem" naprawdę chodzi. To, że gej, czy że chorobliwie sensytywny to mogłyby być nawet i zalety.  

Chodzi wyłącznie o to, że człowiek ten nie ma cienia autorefleksji, jest emocjonalnie rozklekotany, ma ewidentnie skłonności sadystyczne i w pełni akceptuje relacje międzyludzkie polegające na braniu innych za mordę. Pisizm to jest właśnie to. Zaradkiewicz jest tylko ciut bardziej malowniczy, niż...

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka