Specjaliści od mowy ciała otwartą dłoń i szczery radosny uśmiech min. Gowina - jakiego swoją drogą nikt nigdy nie dostrzegł u tego, którego dzisiaj ostatecznie min. Gowin ujeździł - odebraliby zapewne jako gest sympatii, solidarności ale i wspólnego zwycięstwa.
Gest ten wykonał w kierunku ekipy dziennikarskiej TVN. Ich to bowiem kamera zarejestrowała ten niecodzienny u min. Gowina stan. Triumfował w ten sposób bezpośrednio po ujeżdżaniu imiennika, opuszczając siedzibę PiS. Równolegle pani Pawłowicz rwała włosy z głowy w internetach, że prezes nie da się ujeździć i czeka ją i kolegów rząd mniejszościowy oraz katastrofa w postaci wyborów 23 maja.
W intencji niespełnienia tych swoich czarnowidztw pani Pawłowicz internetowo modli się, i modlitwę wszystkim przypadkowo zainteresowanym zaleca.
Dumnie łaszący się do kamery TVN min. Gowin jest ewidentnie zwycięski - wyborów zatem 23 maja nie będzie. Modlitwy pani Pawłowicz zadziałały. Prezes został ujeżdżony, rząd większościowy uratowany. Happy end.
Zabawne?
No to na deser dołóżmy sobie puszczanie sztucznej mgły przez ministra środowiska (mgła to też środowisko naturalne):
Chciał oczywiście dobrze, ale pani Pawłowicz zapomniała się w tej intencji pomodlić. Tak więc cwana wrzutka mająca świadczyć, że obecny Sąd Najwyższy jest niezależny od Nowogrodzkiej wyszła mu nadzwyczaj kiepsko.
Dzisiaj wyszło tylko Gowinowi. No i panu Bogu, którym cwanie wyręczyła się pani Pawłowicz.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)