nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
153
BLOG

Tupolewizm wchodzi w dorosłość

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 3

Gdy zasłaniał się sztuczną mgłą i helem był jeszcze oseskiem. Złapana na nim partia szeregi ledwie zwierała. Dopiero gdy sygnał dał sam wódz, zaczął tupolewizm obrastać sprzedajnymi dziennikarzami i wietrzącymi swą szansę niespełnionymi naukowcami. Rozważanie czy jakakolwiek inna frakcja polityczna w analogicznej sytuacji zachowałaby się tak samo, byłoby już tylko wobec niepośledniości wodza i ojca chrzestnego tupolewizmu zwyczajnie nieuczciwe.

Później była polityka dla ciemnego luda w 96 odcinkach, czyli korowód szalonych mężów niosących w bachicznym wzwodzie posąg na drabince. Parada kretów a na czele symbol pożądania z dwoma kulami. Cmentarna orgia. Tak właśnie obrastał w piórka królujący dziś w polskiej polityce nurt moralny, a w praktyce siekierą ciosany koncept na szybki i łatwy zysk. Nie ma i nigdy nie będzie trafniejszej tego konceptu definicji niż fraza "po trupach do celu".

Państwo budowane na takich fundamentach jest państwem śmiertelnie chorym. Państwa nie mają wtedy ani odrzucający takie państwo, ani nie będą mieć go budowniczowie. Ci drudzy zburzą wszystko do ostatniej cegły, rozwalą fundament a wylewając nowy nabiją się na zbrojenie i przykryją betonem siebie i pół kraju. Przypadkiem i niechcący. Ale przecież nie ma w historii budowania bez przelewanej krwi. Za wolność od cudzego buta na gardle i dyktatu kłamstwa krew przelewały miliony. Więc nie lękajmy się, ducha nie traćmy. Siekiery ich tępe i odwrotnie trzymane.

Tupolewizm jest oczywiście kwintesencją tępej ślepej siły, ale napędzanej kłamstwem i strachem. Wraz z jej eskalowaniem wzrastać będzie strach budowniczych i potrzeba produkowania odwlekających katastrofę kłamstw. Tupolewizm, choć ciągle w krótkich gatkach, programowo nie dąży do szczęśliwego zakończenia. Jedyne co różni pacholęcy tupolewizm od tupolewizmu dorosłego, to skala nieuniknionego nieszczęśliwego zakończenia.

Znamienne więc jest, gdy jeden z przedstawicieli tego nurtu moralnego zaczyna mówić o wpuszczeniu Polaków w 'kanał zła', a prominentny drugi, w momencie wykonywania przez swój obóz kolejnego ryzykownego piruetu pomyślność państwa i jego obywateli zawierza modlitwie. Nieistotne przy tym, że pełniący obowiązki premiera państwa prawdopodobnie rozważa dymisję. Kto lub co zatem naciska tego tak katastroficznie nastrajającego panią Pawłowicz i pana Rydzyka pilota? 



Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka