"...ja nie będę czytał pani ekspertyz..."
To słowa senatora Stanisława Karczewskiego na pytanie dziennikarki jak się odniesie do ekspertyzy Głównego Inspektoratu Pracy na temat słynnych już senatora 400 000 złotych. Tak właśnie polityk PiS pożegnał się z funkcją wicemarszałka Senatu.
Na miejscu Justyny Dobrosz Oracz podałbym zarzucającego mi posługiwanie się fake newsami polityka do sądu. Nie żartuję. Dla zasady i z hukiem. Z hukiem, z jakim PiS to swoje polityczne awanturnictwo i propagandę uprawia. Na chorobę adekwatna szczepionka. Szczepienia wściekłych polityków obowiązkowe.
I to pomimo, że ze wzdętego od arogancji Stanisława Karczewskiego powietrze dziennikarka spuściła w trybie ekspresowym, czytając senatorowi konkluzję ekspertyzy Głównego Inspektoratu Pracy, która nie wyklucza, że pobieranie dodatkowego uposażenia przez marszałka Karczewskiego może być zakwestionowane przez sąd.
A tak na marginesie, to czy nie macie wrażenia, że pisowska arogancja i buta z tego wzdęcia za chwilę eksploduje?
W artykule film ze zdarzeniem.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)