nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
166
BLOG

Wszystkie kotki Hodowcy

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 9

Kotki, paprotki, delfinki... To kod wystarczający do rozszyfrowania zarówno istoty konstrukcji osobistego holdingu Jarosława Kaczyńskiego, jak i do przewidywania przyszłości tego przedsięwzięcia. Hodowca pazurki z rozmachem przytnie, lecz z okaleczonymi po łokcie kiciami tak ładnie prezentować się już nie będzie. Swój zjednoczony zwierzyniec Hodowca zmuszony będzie trzymać w klatkach. Nieciekawie to będzie stać wizerunkowo w aspekcie traktowania przez Hodowcę również i tych lepszego ponoć sortu Polaków. Wobec takiego prezesiego dictum, jako Polacy poniekąd jakby bardziej jesteśmy razem - stan osobowy gorszego sortu kolejny raz się powiększył. 

Hodowca Polaków podejście do podmiotów swojego hobby ma, eufemistycznie rzecz ujmując, mocno staroświeckie. Łańcuchy, kagańce, nieskąpione razy i klatki. Słabo to koresponduje z drapaczami chmur, totalną bezkarnością i pomnikami dla siebie i najbliższej rodzinki. 

Inwentarz jest dla Hodowcy stricte użytkowy, respektowania jakichkolwiek praw braci mniejszych programowo przecież nigdy nawet nie zamierzał udawać. Cała ta mydlana opera dla suwerena dobiega końca. Suweren dla odmiany przypomni sobie teraz słynną scenę, uwiecznioną w literaturze jako "Bitwa pod oborą". 

Ten już za chwilę bezręki kotek, wabiący się Pan Zbyszek, nie jest tu specjalnie istotny. Naprawdę istotne jest to, że Hodowca i kilka biznesowo lojalnych mu starych tłustych kocurów zwyczajnie się przeliczyli, zakładając ten swój przytułek na świętej dla siebie przecież zasadzie; że nie wszystkie zwierzęta są równe. Liczenie na totalną bezkarność, będąc w zasadzie tylko cwanym tchórzem, też nie jest mądre. Kaczyński nie jest bowiem hodowcą ani formatu poważnego dzierżymordy, ani tym bardziej demokraty. Zwyczajnie, jak to z reguły dzieje się w tym latającym na totalne skróty środowisku, się nie zmieści.

Bolesny paradoks polega bowiem na tym, że tego kotka Hodowca sam sobie starannie i na swoje podobieństwo wyselekcjonował i wyhodował, dlatego więc w głębokiej czarnej dziurze jest razem z nim. Ucinając kolejnym swoim ukochanym kotkom łapki, ucina je zawsze również sam sobie.

Kurt Vonnegut ową dziurę rysował tak:

image



Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka