Było oczywistą oczywistością, że gdy PiS z kolan wstanie, państwo na kolana padnie. Zarówno państwo polskie, jak i państwo społeczeństwo. Swoich tęsknot neofaszystowskich przecież nie kryli, a wręcz przeciwnie. I nie społeczeństwo przecież, ale tylko przywódcy w takich wariantach z kolan wstają. Ci z panów, lepszych sortów, ze zbawicieli. Spadać dziady... jak mawiał ich klasyk.
W kulturze klęczniczej nie może być inaczej. Wszyscy wstać z kolan nie mogą, bo budowany blisko 20 wieków system zwyczajnie sam by się unieważnił. Stracił fundamenty, cel i i wyrzekłby się swojej istoty. System ten swe pełne swe toksyczne i destrukcyjne możliwości ujawnia i uruchamia w ludzkich głowach. To tam powstał i tam chorobotwórczo kwitnie. Reszta to tylko kadzidło, złoto, pałace, lawenda i krzyżyki.
Kaczyński mamroczący o wstawaniu z kolan to Kaczyński perfidnie kłamiący. To Kaczyński trwożliwie klęczący przed prywaciarzem Rydzykiem, przed idiotą Trumpem, przed kibolami, antysemitami, fanatykami religijnymi i innymi faszystami.
By nakarmić tych wszystkich, pan Kaczyński kogoś na kolana rzucić musi. No to od momentu gdy wstał już z wdziękiem zbawiciela z maminej kanapy, na kolana wszystkie nieprzychylne mu sorty rzuca. I to jest jego jedyna siła, a zarazem Polski przekleństwo.
Polacy powoli już zaczynają rozumieć, po co m.in. zdewastował sądownictwo. Po to właśnie, by móc absolutnie wszędzie trzymać swoją łapę. Na wsadzaniu w cudze macice może sobie jednak łapę boleśnie zwichnąć. Klęknie więc jeszcze nie tylko przed prymitywnymi kibolami i zachłannym zakonnikiem. Klęknie przed państwem polskim i przed polskim społeczeństwem.
Bo państwo to nie partie polityczne, rządy, kurie, czy nieinternowani zbawiciele. Państwo to my wszyscy. Także tchórze i kłamcy, którzy przez państwo, historię i sądy powinni być osądzeni.





Komentarze
Pokaż komentarze (23)