Niewątpliwie jedną z przyczyn sekularyzacji jest prywatyzacja religii. Zarówno na jej poziomie jednostkowym, gdzie każdy człowiek buduje swoją religijność poprzez osobiste doświadczenie, swój rozum, swoją wrażliwość, jak i na poziomie wspólnotowym, gdzie religia realizowana jest w formie doświadczania grupowego. Skoro zatem społeczeństwo to zbiór jednostek, to każda wspólnota religijna musi być zbiorem religii, których dopiero spectrum składa się na wspólnotę. Stąd np. Kościół toruński czy Kościół łagiewnicki.
Tak samo dzieli się religijne doświadczanie transcendencji w muzyce - jest Kościół Franka Zappy i jest Kościół Zenona Martyniuka - filmie, literaturze czy teatrze. Dla jednych najsmakowitszą ucztą intelektualną będzie spektakl Jarosława Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu z naturalną scenografią i przypadkowymi statystami, dla innych dopiero mickiewiczowskie Dziady z udziałem aktorów w prawdziwym teatrze.
Wróćmy do błyskawicznie dokonującej się obecnie w Polsce sekularyzacji. Autor niniejszej notki dysponuje mocnymi naukowymi dowodami, iż nie ma dwóch identycznych ludzi na świecie. A skoro tak, to nie ma dwóch identycznie wierzących ludzi, czy to w muzykę, czy to w któreś z setek czy też tysięcy bóstw. Nawet należąc do Kościoła Franka Zappy można się kłócić o jedną nutę czy też rzekomy (lub nie) brak jakiejś. Dokładnie tak samo jest w katolicyzmie, i tak samo jest z postrzeganiem jakiegokolwiek Boga. Każdy ma swoją prywatną religię i każdy ma swojego Boga.
Pana Rydzyka Bóg raczej na pewno nie mógłby być czarnoskóry, nie mógłby być Żydem, nie mógłby być nieheteroseksualny i nie mógłby wreszcie być Niemcem a jeszcze bardziej lewakiem. Przypuszczalnie stąd też pana Rydzyka to instrumentalne traktowanie Żyda Jezusa i jego matki Marii. Wynikać z tego będzie dosyć intrygująca koncepcja osobistego Boga pana Rydzyka.
Jak taka prywatna koncepcja religii i Boga wpłynie na zeświecczenie Polski?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)