W rozważaniach, czy PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej nie potrzeba emocji. Jeśli PiS tylko dostanie szansę, wykorzysta ją. Zbyt dużo im się niestety należy, by móc się dzielić z wszystkimi Polakami. Po prostu. Demokracja, współpraca, transparentność nie tylko PiS krępują, ale i śmiertelnie zagrażają. Bezprzedmiotowe jest więc zastanawianie czy się na to poważy.
Można co najwyżej pytać, czy odważy się popełnić polityczne i ideologiczne samobójstwo. I co PiS wybierze, mając na pokładzie wszystkich Polaków. W tym Polaków, którzy im swoją zbytnią skłonnością do idei wolności i demokracji, tę ich swobodę odbierają.
Co więc muszą teraz zrobić? Ano przekonać Polaków, że lecą z nimi w dobrym kierunku i żadnego zagrożenia nie ma.
Na razie ponad 80% Polaków wybiera otwarte granice, europejskie standardy prawne, europejskie wartości, przysłowiową zachodnią stopę życiową. Swoim, Jarosław Kaczyński pod stołem gwarantuje nepotyzm i stuprocentową pewność, że im się należy.
Jest jednak spora odległość między wmawianiem, że wszystkim swoim się należy, a możliwościami zaspokojenia. Jedną z szans potruchtania tak jeszcze chwilę byłyby oczywiście unijne miliardy do przyznania Polsce.
Stąd też ta czytelność przekazu marszałka Terleckiego: jak nie dostaniemy pieniędzy, to wychodzimy z Unii... PiS bowiem toleruje członkostwo Polski w Unii tylko dlatego, że im się te pieniądze - przepraszam, że tak ten piękny cytat katuję - należą.
Rzecz więc w zasadzie tylko w tym, ilu z tych 80% Polaków zdołają przekonać, że PiS mówi to w ich interesie, a nie w interesie Kaczyńskiego tłustych kotów.
Tak czy siak, wiadomo już, że komfortowo z PiS za sterami Polska w Europie nie wyląduje. A skądinąd jeszcze lepiej wiadomo, że na katastrofach metodycznie i bezpardonowo profituje.
Chcemy więc być zbawiani przez coraz bardziej jeszcze tłuste koty, czy chcemy być w Europie? Lecimy na Wawel, czy do Europy?





Komentarze
Pokaż komentarze (11)