80 obserwujących
922 notki
687k odsłon
  176   0

Humanitaryzm po polsku

Brzmi może jakby... no nie wiem, szukam słowa... niepowszednio? Zbyt, za przeproszeniem, zagranicznie? Jakby to w tym nieszczęsnym Polin brzmiało? Człowieczeństwo? No właśnie, tyle wieków okazywaliśmy całemu światu nasze człowieczeństwo, a on nam co? Jakiś humanitaryzm? A wie ten świat w ogóle, że świebodziński Król Wszechświata waży 440 ton i wielki jest na 52 metry? 

Trochę się obawiam, że przypominanie iż Jezus był uchodźcą - a chrześcijaństwo to udzielenie schronienia bezdomnemu - może być odbierane jako złośliwość, a ja złośliwy w temacie człowieczeństwa być nie chcę.

Chciałbym tylko wiedzieć, co dla przeciętnego Polaka znaczy humanitaryzm. Bez wplątywania w to polityki, religii czy innych racji stanu. Czy taki przeciętny człowiek potrafi w ogóle samodzielnie definiować swój humanitaryzm? A może to pojęcie zbędne, bo mamy w narodowych legitymacjach wbite chrześcijaństwo? Może to też tylko ideologia?

Bo czy nie jest niestety tak, że obecny podział w polskim państwie determinuje właśnie różne rozumienie - a i w efekcie praktykowanie - człowieczeństwa? A to różne rozumienie dokładnie stąd, że komuś zwyczajnie na tym zależy? I tylko tyle. Po prostu. Teraz Kurwa My.

Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że niektórzy człowieczeństwo pojmują wprost jako bycie dobrym wujkiem, albo co najwyżej świętym Mikołajem? I to od samego początku swojego humanitarnego meblowania Polski. A obecne traktowanie kobiet i dzieci na granicy tylko to wyakcentowało. Umierają, bo przecież nie spełniają chrześcijańskich norm. Czyli poniekąd jakoby człowieczych. 

No i już nie tylko jest humanitarnie, ale i sprawiedliwie, bo lokalni "inni" na człowiecze prawa też nie zasługują - są przecież ideologią. W zasadzie wszyscy kierujący się fałszywym humanitaryzmem, czy zadający niepotrzebne pytania, to dobrze kamuflujący się agenci wpływu. Lub zdradzieckie mordy. Zresztą czy to i tak nie nazbyt powściągliwe słowa, skoro polskie kobiety i dzieci w rodzinach przemocowych też przecież podejrzanie łatwo umierają, czym najmocniej uderzają oczywiście w polską rodzinę. 

Tak więc nie tak łatwo być tym Mikołajem, który aż tyle tych źle rozumianych praw człowieczych musi mieć pod swoją mikołajową lupą. Humanitaryzm jest dla tych Mikołajów prezentem, który mogliby co prawda wyciągnąć ze swojego wora, ale dla grzecznych. No i dla ludzi, a nie nachodźców, wrogów i ideologii mordujących państwo i wartości.

Dlatego nieśmiało tak tylko pytam, czy humanitaryzm to zbyteczna zachcianka, jakaś łaska pańska, 440 ton zbrojonego betonu, czy może coś jeszcze innego? 




Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale