...Starszy pan w pociągu poprosił, żebym wrzucił jego bardzo ciężką walizkę na górną półkę. Zrobiłem to. Pan wyjął portfel i chciał mi dać aż 10 zł „za fatygę”. Odmówiłem, mówiąc, że ja nie potrzebuje i żeby dał na WOŚP. Powiedział, że na Owsiaka to on nigdy nie da. Zdjąłem walizkę...
Zabawna i pouczająca przypowieść? Otóż nie dla wszystkich.
Czytając tylko komentarze, które nieodmiennie ozdabiają portal braci Karnowskich, można by się przestraszyć, że Polacy to agresywna, wulgarna i oszalała politycznie bryja, niezdolna już nie tylko do uśmiechu, ale i jakiejkolwiek refleksji. Mechanicznie strzykająca śliną ponura pulpa.
Ale oczywiście doskonale wiemy, na kogo to bracia Karnowscy tak pod tą swoją latarnią grzechocząc puszką na komentarze tęsknie wystają. Starszy pan z pociągu to ideowo przecież najbliższa rodzina braci Karnowskich. A jego walizka, to całej tej rodzinki firmowe intelektualne treści. Bynajmniej zatem nie wszystkich Polaków.
Przypowieść ta nam mówi więc, że jak już się takiego zniedołężniałego wrednego dziada zza ciężkimi walizami społeczeństwu do przedziału podrzuca, to gdy się chama aż tak wstydzi że się do niego nie przyznaje, trzeba mu jednak tę walizę tak pakować, by z jej dźwiganiem radził sobie sam.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)