...Może mi pan zadać to samo pytanie 25 razy i otrzyma pan tę samą odpowiedź...
Czyli brak odpowiedzi. Ambasador Rose - nie trzeba dodawać, że USA, bo już go prawie wszyscy znają - postanowił jednak przyznać, że sprawa jest dla niego wstydliwa i mocno niekomfortowa. Konstruktywna krytyka działalności Donalda Trumpa ze strony W. Czarzastego i presja mają więc sens. Coraz wyraziściej jawi się opinii publicznej racjonalność stanowiska marszałka Sejmu wobec aroganckich i nieuprawnionych amerykańskich insynuacji. Panu Czarzastemu w ekspresowym tempie zasłużenie rośnie.
USA przestały być dla Europy, a tym samym dla Polski, gwarantem bezpieczeństwa, bo tak zadecydował Donald Trump. Nie tylko tego nie kryje, ale i mocno to akcentuje. Trzeba mu więc wierzyć, trzeba przestać się samooszukiwać, że Polskę potraktuje inaczej niż Ukrainę. A tak po cichu większość Polaków jeszcze niedawno się oszukiwała. Różnice te będą tylko kosmetyczne. Będą polegały na słowach dyplomatów pokroju pana Rose. Czyli na arogancji i unikach.
Dyplomatycznie rzecz ujmując, nie skuszę się szukać różnic między mężem stanu i dyplomatą a panem Rose. Mógłby wybuchnąć kolejny skandal, a pan Rose nie powstrzymałby się ponownie zagrozić Polsce wycofaniem wszystkich wojsk i całego sprzętu. USA musiałyby ten swój majdan utrzymywać u siebie. Szczerość kosztuje...
W tej układance jedyną stałą nie są już gwarancje bezpieczeństwa, lecz dyplomatyczne uniki - a na nich żadnego państwa nie da się obronić.
---------------------------------------------------------------------
P.S. Na swój sposób wie to już nawet i pan Kaczyński, którego cytuje pod notką bloger LChlip: ...Nasi wyborcy nie lubią służalczej postawy wobec jakiegokolwiek państwa - przyznaje polityk PiS...
Pan Kaczyński bezpieczeństwa Polski w sprawie nie podnosi, bo skądinąd wiadomo, że jako zbawca Polaków ma znacznie ważniejsze priorytety. W tym przypadku potrzebuje przecież bronić swojego nieracjonalnego antyniemieckiego fioła.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)