nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
2143
BLOG

Ostrzeżenie Sz.P. Kiboli przed Eską...

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 47

 

...tak nasiąkniętej pamięcią, że dalej wysyłającą innych na walkę za nią...

 

Zaintrygowany, czegóż to nie może zapomnieć osoba o wrażliwości niestety bardziej kibolskiej niż tutejsza (S24) prawicowa średnia, zerknąłem na blog owej osoby. Niestety, prócz tytułowej deklaracji, trywialnej youtubowej śpiewanki i patriotycznego pustosłowia nic więcej w notce nie znalazłem. Za analizę czy choćby próbę analizy grudniowych wydarzeń robić ma nad wyraz leniwe ślizganie się pamiętliwej autorki po powierzchni wydarzeń, które sama prezentuje w duchu współczesnych polskich legend. Legend nie tylko dlatego kulawych, że sporo świadków od legend woli fakty. Kulawych, bo ich powstaniu towarzyszyło cyniczne fałszowanie rzeczywistości

Wszyscy wiedzą o ówczesnym dzieleniu się opozycji na radykalną – dążącą do konfrontacji z władzą – i tą konfrontującą się nie cudzą krwią, lecz rozsądkiem i odpowiedzialnością za kraj i ludzi.  

Tym, co o przelewaniu krwi na Wujku wiem, dzielę się rzadko, a i wyłącznie wtedy, gdy rozmówca rokuje możliwość przyjęcia do wiadomości, że prawda raczej nigdy nie będzie miała zerojedynkowego bohaterskiego sznytu.

Z pewnego i łatwo weryfikowalnego źródła znam nastroje i słowa niektórych strajkujących w grudniu 81 roku górników. Znam słowa o tym, że łamistrajków – a konkretnie w historii którą poznałem, że przynajmniej jednego chcącego opuścić teren kopalni przerażonego prawie że dzieciaka – pierwszych dotknie gniew ludu strajkującego. A dotknie jakże dyscyplinującą metodą zatłuczenia łańcuchem. Człowiek, który mi to opowiadał próbował na prośbę matki „walczącego z entuzjazmem za Eskę” z kopalni wyciągnąć. Młody i jego kilku kolegów chcieli stamtąd zwyczajnie spie...lać bo wiedzieli jaki jest główny cel strajkujących. Oni mieli trochę inne cele. Na skutek subtelnych środków perswazji walecznych weteranów, w ładnej legendzie wszyscy już mają ten sam cel. Niektórzy mają, inni mieli.

Gdy z rzadka dzielę się niepopularną, zbyt łatwo wypieraną z powszechnej świadomości cząstkową prawdą o narodowej tragedii, wcale niemało osób bez zdziwienia przyjmuje fakt, że jednym z celów strajkujących było wrobienie władzy w przelanie krwi. Dlatego nie dla mnie bajeczki ani o wylegujących się na domowej kanapie odtrąconych ‘prominentnych opozycjonistach’, ani o pacyfistycznie czy pojednawczo usposobionych zadymiarzach, wcześniej z premedytacją przygotowywanych do krwawej rewolucji.

I o ile potrafię zrozumieć skąd szaleństwo u prostych, naładowanych gniewem i skonfrontowanych z prawdziwym strachem szeregowych rewolucjonistów, to szaleństwa podejrzanie pamiętliwych mścicieli usuwających z pola widzenia wszystko co niewygodne, zakłamujących proste fakty propagandzistów z wybiórczą pamięcią rozgrzeszać zamiaru najmniejszego nie mam. Historia sama dostatecznie zweryfikowała rację i tych dążących za wszelką cenę do przelewania nieswojej krwi, i tych którzy konfrontacji pragnęli uniknąć.

Dzisiaj cała nadzieja tych pierwszych w kibolach i tresowanych małoletnich nacjonalistach. Zwykłych ludzi już tak łatwo nie uda się wykorzystać – i to są fakty również do zapamiętania.

Warto również zapamiętać jak niepokojąco brzmi schowana w pseudopatriotycznym bełkocie fraza: Oni poszli walczyć za nas...

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka